„Poszłam na wycieczkę śladami duchów. Coś zaczęło mnie prześladować...”

W jej życiu zaczęły się dziać niewyjaśnione zjawiska.
„Poszłam na wycieczkę śladami duchów. Coś zaczęło mnie prześladować...”
Fot. Unsplash
04.11.2019

Czy wierzysz w duchy i niewytłumaczalne zjawiska? Wiele osób jest przekonanych o tym, że poza światem żywych istnieje też świat umarłych, a te dwie rzeczywistości czasem się przenikają. Ich zdaniem to wyjaśniałoby nadprzyrodzone zdarzenia, takie jak dziwne odgłosy w środku nocy albo przedmioty, które nagle zaczynają się poruszać. 

Zobacz również: Mówi się, że to najbardziej przeklęte miejsce w Polsce. Doszło tu do wielu niewytłumaczalnych tragedii

Jednak inni ludzie są urodzonymi sceptykami i racjonalistami, którzy nie wierzą w istnienie duchów oraz światów pozaziemskich, a historie o zjawach traktują jako bajeczki dla dzieci. Do niedawna zaliczała się do nich także dziennikarka australijskiego portalu Yahoo Lifestyle, ale wszystko zmieniło się, gdy postanowiła wybrać się na wycieczkę śladami duchów. Sydney Ghost Tour oferuje wędrówkę po terenie opuszczonego szpitala, w którym przeprowadzano kwarantanny. Quarantine Station uchodzi za jedno z najbardziej nawiedzonych miejsc w całej Australii. Właśnie na tę wycieczkę wybrała się dziennikarka, która postanowiła podzielić się swoimi wrażeniami w felietonie. Niestety gdy tylko opuściła to upiorne miejsce w jej życiu zaczęło się dziać coś niepokojącego... 

"Zawsze fascynowały mnie opowieści o duchach, więc wycieczka ich śladami i wizyta nawiedzonych miejsc w Sydney wydała mi się świetnym pomysłem. Jako dziecko słyszałam wiele historii o nadprzyrodzonych zdarzeniach, np. o fotografiach, na których uchwycono tajemnicze dziecko, które zmarło dekady temu. Mimo to zawsze tłumaczyłam sobie, że te historie to tylko w 5 proc. coś niewytłumaczalnego, a w 95 proc. po prostu bardzo realistyczne sny. Fajnie się ich słuchało, ale traktowałam je jako trochę straszne bajki.  Dopóki nie wybrałam się na wycieczkę śladami duchów i w moim życiu zaczęły się dziać bardzo dziwne rzeczy. 3-godzinna atrakcja zmieniła się w tygodniowy koszmar. Wędrując opuszczonymi korytarzami starych budynków zaczęłam odczuwać dziwne sensacje, a to uczucie towarzyszyło mi po tym, jak spacer dobiegł końca. Gdy wsiadłam do Ubera zrobiło mi się niedobrze do tego stopnia, że byłam bliska poprosić kierowcę, żeby się zatrzymał w obawie, że pochoruję się na tylnym siedzeniu. 

Fot. Unsplash.com

Gdy obudziłam się następnego dnia czułam się, jakbym miała kaca. W głowie mi pulsowało, coś przewracało się w żołądku i bolały mnie wszystkie kości. Nie przejęłam się tym zbytnio i uznałam, że to oznaki nagłego przeziębienia wywołanego wycieczką w zimną noc. Ale potem pojawiły się koty... Następnego ranka usiadłam do komputera, żeby trochę popracować i zauważyłam czarnego kota siedzącego na moim podjeździe. Roześmiałam się myśląc: “Co za ironia!” i nawet napisałam w żartach koleżance, że jestem nawiedzona. Dwie godziny później zobaczyłam innego kota, który przechadzał się na moim podjeździe w dokładnie tym samym miejscu. Zaczęłam czuć się dziwnie, a do tego nagle wróciły mdłości z poprzedniego wieczoru. Pod koniec dnia zauważyłam trzeciego czarnego kota na podjeździe i wtedy naprawdę się przestraszyłam.  

Parę dni później przez moje życie przewinęła się kolejna “trójka”, tym razem w postaci ludzkiej. Idąc do pracy nigdy nie spodziewałam się, że zetknę się twarzą w twarz z chłopakiem, z którym spotykałam się przelotnie lata temu, a którego nie widziałam od tamtej pory. Nazwijmy go Peter. Spędziliśmy kolejne parę godzin na niezręcznej rozmowie. Po południu wpadłam na pewnego przystojnego faceta, z którym przez jakiś czas flirtowałam, gdy pracowałam w barze. Przypadek czy nie, ale on też miał na imię Peter i zobaczyłam go po raz pierwszy od wielu lat. Ale to nie koniec. Tego samego popołudnia jechałam samochodem w części miasta, do której rzadko zaglądam. Stałam właśnie na światłach i wtedy zauważyłam, jak przez ulicę tuż obok mojego samochodu przechodzi mój były chłopak. Zaczęły trząść mi się ręce i nie mogłam nad sobą zapanować. Zobaczyłam go po raz pierwszy od naszego rozstania 5 miesięcy temu. Tego już było dla mnie zdecydowanie za wiele.  

Fot. Unsplash.com

Zaczęłam obdzwaniać moje przyjaciółki, które jednogłośnie stwierdziły, że coś jest na rzeczy. Byłam już na skraju wytrzymałości nerwowej, więc zadzwoniłam do przewodniczki, która oprowadzała nas na wycieczce śladami duchów. To, co od niej usłyszałam, nieco mnie uspokoiło. Powiedziała, że uczestnicy wycieczki często odczuwają mdłości po wizycie w opuszczonym szpitalu, ale że to uczucie mija, gdy opuszczają teren dawnej kwarantanny. Dodała, że za parę dni powinnam poczuć się zupełnie dobrze. Mimo to wciąż odczuwałam niepokój. W końcu minęło parę dni, a mimo to nie uniknęłam niewyjaśnionej wizyty trzech czarnych kotów i trzech byłych facetów. Minęło parę dni i rzeczywiście poczułam się trochę lepiej. Nie doświadczyłam już żadnych nadprzyrodzonych zdarzeń ani żadnych “trójek”. Pomyślałam, że już po wszystkim. 

Ale w następną sobotę wybierałam się na imprezę z okazji Halloween do koleżanki. Zażartowała, że igram z ogniem obchodząc to złowrogie święto. Ale ja byłam bardzo zadowolona ze swojego kostiumu (przebrałam się za Sporty Spice ze Spice Girls), wyglądałam ładnie i czułam się dobrze. A przynajmniej tak mi się wydawało. Tej nocy wpadłam na Jacka – faceta, który wystawił mnie na randce gdy byłam jeszcze studentką. Okazało się, że Jack jest byłym chłopakiem mojej współlokatorki. 

Nie wiem, czy to przeznaczenie, przypadek czy duchy.... Ale za każdym razem, gdy myślę o opuszczonych salach, które odwiedziłam na wycieczce śladami nawiedzonych miejsc dostaję gęsiej skórki i czuję, jak wzdłuż mojego kręgosłupa przebiega dreszcz". 

Zobacz również: EXCLUSIVE: Zamieszkałam w nawiedzonym domu. Budzę się i zasypiam w strachu

Polecane wideo

Duchy naprawdę istnieją. Udało się je uwiecznić na tych przerażających zdjęciach
Duchy naprawdę istnieją. Udało się je uwiecznić na tych przerażających zdjęciach - zdjęcie 1
Komentarze (8)
Ocena: 4 / 5
gość (Ocena: 1) 04.11.2019 23:21
Spędziła kilka godzin na niezręcznej rozmowie? Kto to tłumaczył tak bezmyślnie? A swoja drogą to już chyba było, zresztą też jakoś w okolicy 31 października
odpowiedz
Lil (Ocena: 5) 04.11.2019 14:44
Hahahah czytalam mnostwo historii o duchach ale ta jest najglupsza:D
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2019 10:38
Może taki duży przebieg ma, że ciągle swoich byłych spotyka
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.11.2019 09:30
No faktycznie widywanie kotow ktore mozna spotkac na kazdym kroku to juz cos, a wpadanie na bylych coz mi sie zdarza non stop i jakos nie uwwzam zeby to nadprzyrodzone moce tak dzialaly .. wiekszej bzdury nie czytqlam myslalam ze przedmioty jej lataly czy cos a tu takie bzdury
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 04.11.2019 08:01
emocje jak na grzybach...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie