Zamówili dwa dania spaghetti, rybę i wodę. Na rachunku zobaczyli kwotę... prawie 2 tys. zł

Oto, jak restauracje oszukują zagranicznych gości.
Zamówili dwa dania spaghetti, rybę i wodę. Na rachunku zobaczyli kwotę... prawie 2 tys. zł
Fot. Unsplash/Twitter.com (harukon_et)
04.10.2019

Ceny popularnych dań w restauracjach mogą bardzo różnić się między sobą, zwłaszcza w zależności od miejsca, w którym dana knajpa się znajdujeNajgorsza opinia krąży o restauracjach i kawiarniach na lotniskach, gdzie rachunki za zwykłą kawę i kanapkę potrafią być astronomiczne. Nie inaczej jest w ścisłych centrach miast popularnych wśród turystów, zwłaszcza w szczycie sezonu. 

Zobacz również: Starsza para wybrała się do restauracji. Na rachunku przeczytali coś okropnego na swój temat

Pewna restauracja z Włoch, a konkretnie z Rzymu, bardzo podpadła już dziesiątkom turystów z różnych części świata. Ostatnio o knajpie znów zrobiło się głośno, tym razem za sprawą gości z Japonii, którzy, nieświadomi konsekwencji, zamówili dania za prawie 2 tys. zł. Można by pomyśleć, że za taką zawrotną kwotę turyści wykupili większość dań serwowanych tego dnia w restauracji. W rzeczywistości skusili się zaledwie na dwie porcje spaghetti, rybę oraz wodę. Po skończonym posiłku otrzymali rachunek opiewający na kwotę 430 euro, czyli 1,8 tys. zł 

Do tej kuriozalnej (ale niestety nie jedynej tego typu) sytuacji doszło w restauracji Antico Caffè di Marte w centrum Rzymu, niedaleko Mauzoleum Hadriana Rome, znanego także jako Zamek Świętego Anioła. W rozmowie z mediami właściciele knajpy tłumaczyli, że rachunek wyniósł taką kwotę, ponieważ japońscy klienci zdecydowali się na “świeżą rybę”. Warto dodać, że na paragonie widnieje też napiwek w wysokości 80 (!) euro. Turyści twierdzą, że kwota ta została doliczona bez ich wiedzy.  

Fot. https://www.tripadvisor.co.uk/

To nie pierwszy tego typu przypadek w knajpie Antico Caffè di Marte. Restauracja zbiera bardzo nieprzychylne opinie w Sieci, a wszystkie mają związek głównie z oszukiwaniem gości i wyciąganiem od nich pieniędzy. Oto niektóre z wpisów zostawionych przez oburzonych klientów: 

Jedliśmy lunch w tej restauracji 27 sierpnia i zostaliśmy okradzeni. W menu było napisane, że 100 g ryby kosztuje 6,5 euro. Po skończonym posiłku musieliśmy zapłacić 476 euro. Kiedy się poskarżyliśmy, szef wyjaśnił nam, że nasze danie ważyło 4,8 kg. Jesteśmy przekonani, że ważyło najwyżej ok. 2 kg. Okazało się, że to zwykli oszuści, którzy wykorzystali turystów z Azji. Kiedy poprosiliśmy, aby nałożyli 4,8 kg ryby na talerz, żeby udowodnić, że to możliwe, powiedzieli, że nie mają na to czasu. (...) Ostrzegamy, uważajcie i nie bądźcie następnymi ofiarami, jak my! (...) Jeśli będziecie mieli podobne problemy, nie płaćcie rachunku, zadzwońcie na policję i poczekajcie, aż przyjedzie. Właśnie to poradzili nam policjanci, gdy zgłosiliśmy całą sprawę. 

Jedzenie było przeciętne, nawet nie napiszę, co zamówiliśmy, ale dodatkowym ciosem okazał się rachunek. Jestem przekonany, że policzyli nam o wiele za dużo. Dopiero później zauważyliśmy, że dodano nam 20-procentowy napiwek. Nigdy więcej! 

356 dolarów za lunch dla dwóch osób, owoce morza liczone na wagę? Plus 20-procentowy napiwek, coś, czego nie widzieliśmy nigdzie indziej we Włoszech. Owszem, byliśmy głupi, że nie zorientowaliśmy się, co oni robią, ale jeśli to komukolwiek pomoże, trzymajcie się od nich z daleka. 

Niestety restauracja Antico Caffè di Marte to nie jedyna knajpa we Włoszech, która słynie z wyciągania pieniędzy od turystów. Wcześniej media informowały m.in. o rachunku opiewającym na 81 euro za dwa burgery i trzy kawy w Rzymie. Czwórka innych turystów musiała zapłacić 1,1 tys. euro za obiad w Wenecji, a pewna lodziarnia we Florencji sprzedawała lody w cenie 25 dolarów za kulkę 

A wy spotkaliście się kiedyś z przypadkami podobnego wyciągania pieniędzy ze strony restauracji? 

Zobacz również: Kazałam kelnerce oddać napiwek. Po odejściu od stolika zrobiła coś strasznego

To podobno najgorzej dobrana para na Instagramie. „Przez niego stracisz lajki”
To podobno najgorzej dobrana para na Instagramie. „Przez niego stracisz lajki” - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (10)

Ocena: 4.7 / 5
gość (Ocena: 2) 16.10.2019 14:04
czy te knajpy nie mają menu z cenami? a zamawiający głosiku żeby zapytać jak nie ma ceny?
odpowiedz
Anna (Ocena: 5) 05.10.2019 00:10
Od razu wiedziałam, że chodzi o restauracje we Włoszech. xd Dlatego, że z mojego doświadczenia z trzech miast we Włoszech, w których byłam, że tam wchodząc do restauracji nigdy nie wiesz ile tak naprawdę zapłacisz. Pomimo określonych cen w menu. Po pierwsze coperto: opłata, która najczęściej nigdzie nie jest określona i może wynosić po kilka euro od osoby. Za sztućce stolik widoczek itp. I to nie jest napiwek. Napiwek jeśli się na niego zgodzicie jest doliczany do rachunku jeśli sie zgodzicie na "standardowy" to nie oznacza to 10%, a ustaloną sobie przez restauracje. Pewnie zależy też od ilości gości przy stole. Funkcjonuje też korkowe wiadomo. Dodatkowa opłata za someliera czy barmana itd. Dodatkowo woda jest zawsze płatna i kosztuje bardzo dużo.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.10.2019 19:15
Jpdl to tylko 10 proc zamówienia. Za granica prawie wszędzie obsługa jest doliczona, a jeśli nie to wypada chociaz tyle zostawić. O co tyle halo. Płacisz w euro napiwek dajesz w euro. U nas jak masz zamówienie za 390zl to tez wypada zostawił 39 tipa
zobacz odpowiedzi (7)

Polecane dla Ciebie