Kupił lajki, stworzył sztuczny fanclub... Ten muzyk oszukał wszystkich, że jest mega sławny!

Prawda wyszła na jaw dopiero, gdy na "wyprzedane" koncerty nie przyszedł... nikt.
Kupił lajki, stworzył sztuczny fanclub... Ten muzyk oszukał wszystkich, że jest mega sławny!
Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/p/BYNSC2ohwUp/)
14.11.2018

Chyba każdy artysta marzy o sławie i rzeszy oddanych fanów. Oczywiście z czasem ci, którym udało się odnieść międzynarodowy sukces i wielokrotnie gościli na okładkach najbardziej prestiżowych magazynów często narzekają na sławę i rozpoznawalność oraz skarżą się, że nie są w stanie po prostu wyjść na ulicę, żeby nie być zaczepianymi przez nachalnych fanów, którzy proszą o autografy czy wspólne zdjęcia.

Zobacz również: Oszukała setki internautów mówiąc, że ma raka. Wyłudziła 55 tys. dolarów!

Niestety nie wszystkim udaje się osiągnąć spektakularny sukces. Właściwie można śmiało powiedzieć, że tak zdarza się tylko w paru przypadkach na milion. Dlatego pewien muzyk z Los Angeles postanowił wziąć sprawę we własne ręce i przekonać wszystkich, że jest wielką gwiazdą. Jered Threatin to lider, a zarazem jedyny członek hard rockowego zespołu Threatin. Problem polega na tym, że nikt o nim nie słyszał. Ale Amerykanin znalazł na to bardzo kreatywne rozwiązanie. Najpierw kupił “lajki” na Facebooku, dzięki czemu liczba fanów jego fanpage’a wzrosła do 38 tys. Swój przekręt powtórzył na Instagramie, gdzie obserwuje go 17 tys. fanów.

Fot. Instagram.com (https://www.instagram.com/jeredthreatin/)

Potem Jered Threatin wziął się za produkcję swoich oficjalnych koszulek, z myślą o fanach, którzy będą kupować je po koncertach. Muzyk założył też stronę swojego fanclubu, gdzie zamieszczał informacje o nowych utworach, a także o zbliżającej się trasie koncertowej i dostępnych biletach. Do tej pory wszystko szło zgodnie z planem. Jered stworzył wokół swojego zespołu iluzję prawdziwej sławy! Do tego stopnia, że udało mu się nawet zabukować zagraniczne tournee. Threatin dogadał się z promotorami kilku klubów muzycznych w Wielkiej Brytanii, którzy zgodzili się gościć go podczas brytyjskiej części trasy koncertowej.

 
 
 
 
 
View this post on Instagram
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

A post shared by Threatin (@jeredthreatin) on

Właściciele sal koncertowych byli przekonani, że na występy zespołu Threatin zostały sprzedane setki biletów - tak przynajmniej wynikało z korespondencji z muzykiem. Kiedy jednak przyszło co do czego, wśród publiczności pojawiło się… dosłownie parę osób. Na koncert w Birmingham, na który rzekomo sprzedano 150 biletów, przyszedł zaledwie jeden fan! Z kolei w Bristolu, gdzie występ grupy miało oglądać prawie 200 osób, nie pojawił się nikt - klub świecił pustkami! Co więcej, wkrótce Jered został jedyną osobą na trasie koncertowej, ponieważ muzycy, którzy mieli towarzyszyć mu podczas występów, zrezygnowali widząc, że całe tournee było sfingowane.

Fot. Twitter.com (https://twitter.com/ThreatinFanClub)

Nie trzeba chyba dodawać, że właściciele sal koncertowych byli wściekli. "Co się stało z 291 biletami, które rzekomo zostały sprzedane w przedsprzedaży? Na koncert przyszły TRZY OSOBY. Proszę więcej nie kłamać w sprawie sprzedanych biletów i nie kontaktować się z nami w sprawie koncertów" - napisał promotor klubu The Underworld Camden na Facebooku. Jak informują zagraniczne media, przed wyruszeniem w trasę koncertową w Wielkiej Brytanii Threatin nie miał ani jednego występu w rodzimych Stanach. Muzyk jednak robił wszystko, aby przekonać innych, że jest inaczej. Udostępnił nawet w Internecie dziwaczne nagrania ze swoich “koncertów” - rozmazane wideo słabej jakości sprawia wrażenie, że artysta szaleje wśród tłumu fanów.

Nie do końca wiadomo, co tak naprawdę przyświecało Jeredowi Threatinowi, gdy realizował swój misterny plan. Czy jest po prostu urodzonym mitomanem, czy chciał udowodnić, że w dobie mediów społecznościowych każdy może stworzyć iluzję sławy i gwiazdorstwa? Tak czy inaczej muzyk niewątpliwie osiągnął swój cel - dziś piszą o nim najbardziej prestiżowe media na całym świecie, a wszyscy chcą posłuchać, jak brzmi jego zespół. Można więc chyba założyć, że swój cel zrealizował w 100 procentach…

Zobacz również: 18-latek przez całe wakacje UDAWAŁ KSIĘDZA. Za odprawienie mszy dostawał 50 zł!



Wstrzyknął sobie silikon w jądra, bo chciał zaimponować partnerowi. Zabieg miał tragiczny finał
Wstrzyknął sobie silikon w jądra, bo chciał zaimponować partnerowi. Zabieg miał tragiczny finał - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (5)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 15.11.2018 03:22
Hahahah XD ale prawda jest taka, że w tych czasach nie liczy sie talent do muzyki, tylko raczej talent do robienia z siebie błazna, skandalisty itp. Można mieć okropny głos i być przy tym znanym piosenkarzem, nawet bardziej znanym od tych, którzy potrafią śpiewać... np. takie siostry Godlewskie XD
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 14.11.2018 19:10
Żałosny.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.11.2018 17:46
Ja go poniekąd rozumiem. Skoro pustaki robią kasę na pozowaniu do zdjęć to czemu ktoś kto śpiewa nie ma sobie pomóc.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.11.2018 16:29
I dzięki temu wiemy, że istnieje. Trudno się dziś przebić muzykom. A teraz pomyślcie, że insta celebrytki, które nic nie potrafią robią to samo, udają sławniejsze niż są - a potem przychodzi fejm i kasa za nic.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie