Decyzja należy do Ciebie: Czy powiedzieć właścicielowi sklepu, w którym pracuję, że inna kasjerka robi przekręty?

Dominika jakiś czas temu nakryła koleżankę na podkradaniu pieniędzy z kasy. Boi się, że gdy sprawa wyjdzie na jaw, podejrzenia padną na nią i straci pracę. Czy powinna zgłosić sprawę szefowi?
Decyzja należy do Ciebie: Czy powiedzieć właścicielowi sklepu, w którym pracuję, że inna kasjerka robi przekręty?
03.06.2011

Drogi Papilocie,

Mam 23 lata i mieszkam w małym mieście, gdzie o pracę ciężko i kokosów się nie zarabia. Kilka miesięcy temu, po latach na garnuszku rodziców, wreszcie dostałam pracę na stanowisku kasjer sprzedawca w sklepie spożywczo-przemysłowym niedaleko domu. Jego właściciel to najbogatszy mieszkaniec naszego miasta, bo ma kilka takich spożywczaków i małą firmę kurierską. U nas nie ma konkurencji, więc zarabia dużo i żyje mu się lepiej niż nam szaraczkom.

Cieszyłam się bardzo, że wreszcie udało mi się coś złapać, mimo że dostaję raptem 1200 zł na rękę i wcale nie jest mi łatwo przetrwać do 10-tego, kiedy dostaję przelew. Wszystko jednak wydawało mi się ok, bo sklep jest mały, nie ma wielkich kolejek, a druga dziewczyna z którą pracujemy na zmiany od razu wydała mi się miła.

Jest ode mnie dwa lata starsza, ale trochę jej się w życiu nie poukładało – zaszła w ciążę jeszcze w liceum i ma kilkuletnie dziecko. Wydatki coraz większe, a faceta brak. Parę razy mi się żaliła, że za wynajem kawalerki płaci 500 zł, na jedzenie wydaje sporo, a jeszcze dziecku wypadałoby nowe buty kupić, nowe ubrania, bo szybko wyrasta. W efekcie sama może ubierać się najwyżej w szmateksie i to też nie za często może sobie pozwolić na używaną bluzkę za 4 złote… Żal mi jej, jak widzę, jakie ma odrosty, a ostatnio mnie kompletnie rozwaliła, mówiąc że obgryzła z paznokci lakier, bo nie stać jej było na zmywacz. Że jak ma wybierać zmywacz albo kajzerka dla dziecka, to kupuje bułkę. Śmieszne? No nie za bardzo chyba…

Zwykle nie pracujemy razem – umówiłyśmy się, że ona jest od rana, a potem przychodzę ja, a ona sobie zabiera dziecko z zerówki, a ja siedzę już do zamknięcia. Nie żebym była jakaś bardzo skrupulatna, ale po pewnym czasie człowiek wie, co ma na półce i ma też paragony, żeby sobie zobaczyć, co zostało sprzedane. I ja się zorientowałam, że na kasie zdarza się, że są nabite droższe produkty, a z półek znikają tańsze. A np. na takim ketchupie to łatwo zyskać nawet 4 złote, jak najtańszy kosztuje 2 złote, a się nabije taki za 6 zł… 

 

 

kasa

Kiedy zorientowałam się pierwszy raz, że cos jest nie tak, nic nie mówiłam, tylko obserwowałam. Nie musiałam czekać długo. Już następnego dnia znów kilka produktów się nie zgadzało. Łącznie pewnie na około 30 złotych. Oczywiście nasz szef by tego nie odkrył, bo on nie zawraca sobie głowy wprowadzaniem do jakiegoś systemu rzeczy sprowadzonych do sklepu. Po prostu jak czegoś brakuje to jedzie do hurtowni, kupuje, przywozi, wymyśla ceny, my naklejamy nalepki na opakowania i tak to wygląda. Taka prowizorka, więc łatwo to oszukać.

Nie wiedziałam, jak mam się zachować, mówić czy nie mówić. Wreszcie zdobyłam się na odwagę, bo uznałam, że jest bardzo nieuczciwa i powiedziałam jej, że zauważyłam co robi i że albo przestanie, albo powiem szefowi. A ona się rozpłakała, powiedziała, że ma taką trudną sytuację, przyznała mi się do jakiegoś kredytu który ją zżera, ale obiecała że przestanie. I fakt, przez tydzień był spokój,  a teraz znowu się zaczęło.

Boję się, co będzie jak szef to odkryje. Kiedyś na pewno się zorientuje, że zysk mu się zmniejsza w stosunku do tego, co było kiedyś. A najgorsze jest to, że obawiam się, że jak ona była sama w tym sklepie to tego nie robiła. Co jeśli okaże się, że jej machlojki zaczęły się wraz z moim przyjściem. Wtedy dla szefa będzie jasne, że ja za tym stoję. Nie wiem, co zrobić. Kryć ją czy mu powiedzieć? Boję się też, że jak mu powiem to ona odwróci kota ogonem i tak go przekabaci, że to ja wyjdę na manipulantkę i złodziejkę.

Już nawet zaczęłam szukać sobie nowej pracy, ale u nas to nie jest łatwo o posadę nawet za marne grosze. Odeszłabym, ale nie mam dokąd. Jak mnie zwolni też nie będę miała co zrobić. Jestem w patowej sytuacji…

Dominika

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl

Zobacz także:

Decyzja należy do Ciebie: Czy schudnąć i zmienić swoje ciało dla chłopaka?

Justyna nigdy nie przywiązywała większej wagi do wyglądu, uważając że nie to w życiu się liczy. Ostatnio jednak chłopak wyznał jej, że chciałby aby bardziej o siebie dbała.

Wasze Listy: „Na nic kompletnie mnie nie stać, ledwo wiążę koniec z końcem”

Jola i jej chłopak borykają się z poważnymi problemami finansowymi. Żyją od 1-go do 1-go każdego miesiąca.

Komentarze (66)

Ocena: 5 / 5
basia (Ocena: 5) 09.11.2017 15:22
Moim zdaniem, gdy ktoś widzi kradzież innego pracownika powinien odrazu zawiadomić pracodawcę. http://positiveretail.pl/
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.06.2011 23:23
Lepiej powiedzieć od razu ! Mój tata też ma sklepy i w jednym okazało sie ze pracownica podkradała pieniądze od początku swojej pracy, czyli jakiś 3 albo 4 lata, nie wiem dokladnie, regularnie podbierała tyle samo, więc nikt się nie zorientował, a jedak odkryła to w koncu jedna z pracownic, bo zauważyła, że nie zgadza jej się w kasie
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.06.2011 14:47
Powiesz,bedziesz skarzypyta,nie powiesz,bedziesz wspolwinna.I tak zle i tak nie dobrze.Zrob co ci sumienie podpowiada.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.06.2011 09:28
na zmywacz nie bylo jej stac a na lakier juz tak? o.O
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 03.06.2011 22:45
To się na pewno wyda, a spadnie na Ciebie. To małe miasteczko, wiec jak mieszkańcy dowiedzą sie za co zostaniesz zwolniona, to nigdzie Cię juz nie zatrudnią. Powiedz.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo