Wojna odciska się na ciałach nie tylko bliznami, lecz także symbolami, które mają ocalić wspomnienia, bliskich i nadzieję. W Ukrainie coraz więcej kobiet decyduje się na tatuaże, które stają się czymś więcej niż ozdobą. To zapisane tuszem historie straty, tęsknoty i siły.
Zobacz także: W polskim wojsku służy ponad 34 tys. kobiet. Ta liczba wciąż rośnie
Na skórze noszą imiona poległych partnerów, współrzędne rodzinnych domów, symbole aniołów czy kłosy pszenicy – znak dobrobytu i odrodzenia. Każdy z tych tatuaży jest cichym świadectwem tego, co przetrwało mimo bólu. Dla niektórych to sposób, by nie zapomnieć. Dla innych, by żyć dalej.
W Kijowie, Irpieniu, czy Chersoniu pod igłą tatuatorów powstają wzory, które mówią więcej niż słowa.