5 rzeczy, które uratowały mi życie na kwarantannie. Wyznania naszej redaktorki

To było nowe doświadczenie. Całe szczęście, że wszystko już powoli wraca do normy.
5 rzeczy, które uratowały mi życie na kwarantannie. Wyznania naszej redaktorki
fot. Unsplash (Sincerely Media), Anita Bożek (Obcasy.pl)
24.06.2020

Nikt do końca nie wierzył, że to wydarzy się na taką skalę: z dnia na dzień przeszliśmy z pracy w biurach na tryb home office i okazało się, że wizyta w firmie wcale nie jest konieczna. Potem powoli wprowadzano obostrzenia, zamykano lokale gastronomiczne, instytucje rozrywki, kultury, w sklepach pojawiły się kolejki... a w gospodarce kryzys. Świat zwolnił, a obserwując to wszystko, miało się poczucie, jak gdyby cofnęło się w czasie. Albo występowało w znanym filmie science fiction.

Zobacz również: Kot, papier toaletowy, a może pizza na wynos? Wszyscy pokazują na Instagramie, za co są wdzięczni w czasie kwarantanny

Kwarantanna zmusiła nas do odnalezienia zajęć i realizowania pasji w domu, spokoju w trakcie wszechobecnego lęku i chaosu oraz całodobowego kontaktu z bliską osobą, lub - wręcz przeciwnie - zmierzenia się z jej brakiem, co wcale nie było łatwe. Każdy miał jakąś swoją odskocznię, która dawała mu nadzieję w tej niepewnej sytuacji. A za co ja jestem wdzięczna?

5 rzeczy, które uratowały mi życie na kwarantannie

biurko

Miejski ogródek

Zazdrościłam tym, którzy kwarantannę mogli spędzać w domu z ogródkiem i wychodzić sobie na świeże powietrze, aby zrelaksować się, popracować przy roślinach czy rozłożyć leżak na trawie i opalać się bez oceniających spojrzeń sąsiadów. Izolacja w mieszkaniu nie należała do najprzyjemniejszych. Zwłaszcza, kiedy pojawił się zakaz wstępu do lasów.

Dlatego postanowiłam odnaleźć nową pasję i zagospodarować swój balkon w bloku. Stworzyłam sobie prawdziwą dżunglę w środku miasta, sadząc na nim kwiaty, zioła, a nawet miniaturowe pomidory! Codzienne pielęgnowanie roślin, podlewanie, obserwowanie jak rosną, dodawało mi sporo życia w tej monotonii. I sprawiło, że moje home office zamieniło się w zieloną przestrzeń, w której o wiele lepiej mi się pracowało.

Joga kundalini online

joga na macie

Jako, że jestem osobą aktywną, zamknięcie siłowni i zakaz zgromadzeń bardzo mnie zaniepokoiły. Nie mogłam już uprawiać sportu w takiej formie jak dotychczas i rozwijać się, a to dawało mi do tej pory sens. Na szczęście niektórzy prowadzący zatroszczyli się o nas na kwarantannie i systematycznie prowadzili kursy online - część z nich całkowicie za darmo. Każdy mógł skorzystać z tej formy ćwiczeń, nawet będąc daleko i nie wychodząc z domu.

Okazało się, że jesteśmy w stanie zmobilizować się do praktyki nawet dwa razy dziennie, podczas gdy przed izolacją trudno było zebrać się do wyjścia z domu. Dla mnie taką odskocznią była joga kundalini, prowadzona przez wspaniałą kobietę, która uczyła nas uzdrawiających medytacji i obniżania poziomu stresu. Lubiłam tę świadomość, że codziennie o określonej godzinie wystarczy położyć laptopa na macie i już jestem na zajęciach.

Płyty CD

Kolejną rzeczą był brak koncertów, zwłaszcza w sezonie festiwali muzycznych, których jestem wielką fanką. Rekompensowałam to sobie dobrą muzyką - część artystów nawet wydała wówczas nowe albumy. Tworzyłam nowe playlisty na Spotify (ilość list przebojów z okazji kwarantanny była zaskakująca), miałam nareszcie czas, aby przesłuchać stare płyty i kasety, nagrałam nawet na swój kanał wideo z przeglądem płyt, które miały na mnie największy wpływ!

Potem pojawiła się akcja #hot16challenge w słusznej sprawie. Do tego oczywiście instrumenty: pianino i gitara oraz komponowanie piosenek, choć muszę przyznać, że to nie był dla twórców inspirujący czas. 

Królik

królik na biurku

Dla tych, którym doskwierała samotność, idealnym rozwiązaniem był kontakt z domowym pupilem. U mnie był to królik, który umilał mi czas w trakcie pracy zdalnej. Już samo patrzenie na zwierzaka bardzo relaksuje i uspokaja. Mogłam pogadać sobie do niego w każdej chwili, w nadziei, że zrozumie.

Planner

Tym, co trzymało mnie przy życiu, był również mój osobisty kalendarz. Zapisywałam w nim skrupulatnie co zrobię, gdy już ta cała pandemia się skończy. Plany na wakacje, koncerty, filmy w kinie, wydarzenia, spotkania ze znajomymi, warsztaty, zakupy... to było wszystko to, za czym tęskniłam w domu. Ta wizja pozwalała mi spokojnie spać. Nie mogłam się tego doczekać. A teraz konsekwentnie realizuję ten plan.

A Wam co pomogło najbardziej w czasie izolacji?

Zobacz również: Koniec kwarantanny coraz bliżej, a Ty zamiast się cieszyć odczuwasz niepokój? Wiemy, dlaczego tak się dzieje

Polecane wideo

Barbie na kwarantannie wreszcie wyglądają jak zwykłe kobiety. Z którą identyfikujesz się najbardziej?
Barbie na kwarantannie wreszcie wyglądają jak zwykłe kobiety. Z którą identyfikujesz się najbardziej? - zdjęcie 1

Komentarze (2)

Ocena: 3 / 5
gość (Ocena: 5) 24.06.2020 22:18
Netflix mnie uratował
odpowiedz
pytek (Ocena: 1) 24.06.2020 11:16
A książeczki to żadnej się nie przeczytało, pani "redaktor"? Gratuluję "rozwoju zawodowego". Jest tyle pięknych zawodów, może czas pomyśleć o zmianie?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie