Brawa ucichły, zaczęło się plucie jadem. Lekarze opowiadają dramatyczne historie

Pracownicy służby zdrowia znoszą koszmarne komentarze i zachowania pod swoim adresem.
Brawa ucichły, zaczęło się plucie jadem. Lekarze opowiadają dramatyczne historie
fot. iStock (torwai)
20.04.2020

Pracownicy medyczni w czasie epidemii dają z siebie wszystko. Obłożone szpitale, całonocne dyżury i kolejni pacjenci z objawami koronawirusa. Narażają własne zdrowie i życie, aby ratować innych, często nie mogąc przez to kontaktować się z własną rodziną. Za spełnianie swojej misji nieraz byli nagradzani gromkimi brawami, a obywatele na kwarantannie stawali na balkonach, aby okazać im szacunek. W social mediach organizowano wiele wydarzeń i obrazków na ich cześć. Jak się okazuje, dobra passa nie trwa wiecznie, a na osiedlach i w szpitalach zaczął się prawdziwy koszmar.

Zobacz również: Nie możesz oddychać w maseczce ochronnej? Znamy trik, który to ułatwi

Pan drzwi zamknie, bo ta zaraza ze szpitala chce wejść

Społeczny dystans udzielił się zwłaszcza w stosunku do pracowników służby zdrowia. Na widok lekarzy sąsiedzi po prostu uciekają, byle tylko nie mieć z nimi bliższego kontaktu.

Na moje pytanie: co pani wyrabia? Odpowiedziała, że chciała uciec od tych bakterii, co noszę na sobie, bo przecież pracuję w pogotowiu. Strasznie przykro mi się zrobiło. Przecież nie jesteśmy trędowaci. Opanujcie się, ludzie

- żali się Bożena, jak podaje portal kobieta.onet.pl, ratowniczka medyczna, przed którą sąsiadka uciekała tak szybko, że aż upadła na schodach. Ludzki strach zabrnął już chyba za daleko.

Zobacz również: Nie tylko zakaz aborcji. Do Sejmu ponownie trafił projekt przeciwko edukacji seksualnej

Szokująca sytuacja przytrafiła się również Ani, pielęgniarce z oddziału chirurgii.

Wsiadając do autobusu na przystanku koło szpitala, usłyszałam, jak jeden z pasażerów krzyczy: "panie kierowco, pan drzwi zamknie, bo to zaraza ze szpitala chce wejść"

- cytuje portal kobieta.onet.pl. Najgorzej reagują rodzice dzieci, którzy przed swoimi pociechami potrafią zamknąć lekarzom drzwi do klatki, albo zabronić zbliżać się ich dzieciom do swoich.

Wracałam do domu z 24-godzinnego dyżuru. Byłam wykończona. Małżeństwo, które mieszka naprzeciwko, zablokowało przede mną drzwi do klatki schodowej. Stali tam, a mają dzieci, więc zdawałoby się, że wyrozumiali i rzucili: "masz się ku**o wyprowadzić, bo nas zarazisz". Rozpłakałam się. Opuściłam mieszkanie na najbliższy miesiąc i wróciłam do matki. Nie wiem, co będzie potem

- mówi przerażona rezydentka w szpitalu wojewódzkim, zgodnie z kobieta.onet.pl.

Zobacz również: Przeciwnicy szczepionek oburzeni słowami Szumowskiego: „Trzeba stąd wiać, oni chcą nas wykończyć”

Skończyły się oklaski, zaczęło plucie jadem

W jednym z bloków mieszkańcy posunęli się o krok dalej - poprosili, aby lekarka wyprowadziła się z osiedla na czas epidemii, a gdy nie zastosowała się do prośby, zostawili na jej drzwiach przykrą niespodziankę. Skąd znali jej zawód? Kobieta zaopatrywała wcześniej sąsiadów w maseczki.

Moja przyjaciółka - lekarka pracująca w szpitalu - została bardzo stanowczo poproszona przez innych mieszkańców bloku, żeby na czas epidemii się wyprowadziła. Usiłowała zignorować żądania sąsiadów, więc oblano jej drzwi farbą, a w pobliskim warzywniaku właścicielka odmawia jej obsługi

- relacjonuje na Facebooku Magdalena Kachniewska. Czyżby mieszkańcy zapomnieli kto ratuje ich życie? Gdy jedna z pielęgniarek poszła odebrać przesyłkę na poczcie w godzinach seniorów (jako pracownik ochrony zdrowia ma taki przywilej), starsi ludzie zaczęli ją atakować:

Poleciały obelgi, starszy pan namawiał innych, żeby nie pozwolić mi na wejście do placówki. Darł się, że przyszłam tam ich pozabijać!

- skarży się Ola, jak donosi kobieta.onet.pl. Absurdalnych sytuacji nie brakuje. Mowy nienawiści jest coraz więcej niż gestów uznania. Czy zawód lekarza to już nie jest prestiż?

Zobacz również: Tanie linie lotnicze będą tańsze niż kiedykolwiek? Po koronawirusie bilety mogą kosztować nawet kilka złotych

Polecane wideo

Koronawirus nie powstrzymał nas przed protestowaniem. Tak wyglądał Strajk Kobiet przeciwko ustawie antyaborcyjnej
Koronawirus nie powstrzymał nas przed protestowaniem. Tak wyglądał Strajk Kobiet przeciwko ustawie antyaborcyjnej - zdjęcie 1

Komentarze (11)

Ocena: 5 / 5
J (Ocena: 5) 09.05.2020 01:15
Taki mamy" elektorat".Nic dziwnego że tak beznadziejną i krótkowzroczną głupotą łatwo da sie manipulować
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.04.2020 22:01
Niech ci co tak postępują mają nadzieję, że nie będą potrzebować pomocy Służby Zdrowia. Powinnismy wspierać tych, którzy dają z siebie wszystko i narażają swoje życie, ale u nas takie "wsparcie" jest możliwe . Bardzo to jest smutne i pokazuje, że nawet w obliczu zagrożenia nie potrafimy się zjednoczyć.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.04.2020 18:34
Mam nadzieję, że do takich ludzi karma wróci bardzo szybko. Oni albo ich dzieci będą potrzebowali pomocy i co? Pójdą do spitala albo zapukają w drzwi pani doktor, która obok mieszka? Powinna zamknąć drzwi i powiedzieć "zabierz mi te zarazę sprzed nosa."
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.04.2020 10:24
Czy w tej bajce były smoki?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.04.2020 08:37
Trochę nie chce mi się wierzyć. Moja koleżanka z pracy wróciła z kwarantanny do pracy. Wszyscy pracownicy traktują ją całkowicie normalnie, nawet ona jest zdziwiona. Rozumiem że można próbować unikać sąsiada lekarza, ale taka agresja? Nie wiem co o tym myśleć
odpowiedz

Polecane dla Ciebie