Marzyłam o księciu, poślubiłam oprawcę

Za pierwszym razem on przysięga, że więcej tego nie zrobi. Za drugim rzuca się do jej stóp i błaga o wybaczenie. Za trzecim ona przestaje liczyć, który to już raz.
Marzyłam o księciu, poślubiłam oprawcę
Fot. iStock
20.03.2019

Te historie mrożą krew w żyłach i choć brzmią jak horror, wydarzyły się naprawdę. Marzec 2017 roku, Turek w woj. wielkopolskim. W piątkowy poranek 60-letni mężczyzna najpierw uderzył żonę taboretem, a potem chwycił za nóż i rzucił się na partnerkę. Dźgnął kobietę w płuco i w oczy. W stanie ciężkim trafiła do szpitala. „To było zgodne małżeństwo z ponad 30-letnim stażem. Nic nie wskazywało na taką tragedię”  – stwierdził Marek Kasprzak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie. Zaatakowana kobieta straciła wzrok. Jej mąż usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Zobacz także: LIST: „Mój chłopak złapał chorobę weneryczną. Podobno zaraził się na basenie”

Do podobnego zdarzenia doszło tego samego roku w pewien listopadowy piątek. Pani Iwona z małej miejscowości pod Żywcem spała, kiedy została ugodzona nożem w oko. Również w tym przypadku oprawcą okazała się jej mąż, z którym związana była prawie od 20 lat. Kobieta otarła się o śmierć. Podobno w chwili ataku mężczyzna mówił, że „tak musi być, bo mają ogromne długi, a tak przynajmniej dziecko dostanie ubezpieczenie”. On również usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa.

Byłam ślepa

Otoczenie często nie ma pojęcia, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami – do czasu, gdy czyjeś życie zwiśnie na włosku albo gdy będąca ofiarą kobieta postanowi przerwać milczenie. Aktorka Katarzyna Figura przez długi czas wydawała się szczęśliwa u boku męża, urodziła mu dwie córki. Kai Schoenhals był dla niej spełnieniem marzeń. „Odkąd go poznałam, byłam ślepa: tylko on” – mówiła w wywiadzie dla „Vivy!”. Sielanka nie trwała długo. Aktorka przyznała, że mąż znęcał się nad nią oraz nad córkami psychicznie i fizycznie.

Prawdziwe piekło przeżyła Fakhra Younus, tancerka z Pakistanu. W 2000 roku jej mąż – na oczach ich pięcioletniego syna – oblał kobietę kwasem. Cudem przeżyła, ale została oszpecona. Przeszła 33 operacje. Po 12 latach postanowiła położyć kres swojemu cierpieniu i odebrała sobie życie. Wcześniej mężczyzna regularnie maltretował żonę. Kiedy postanowiła od niego odejść, brutalnie się na niej zemścił. Nigdy nie poniósł kary. Przez kilka miesięcy przebywał w areszcie, ale dzięki politycznym układom i właściwej majętności został oczyszczony z zarzutów.

Do bycia ofiarą przemocy domowej przyznała się również aktorka Weronika Rosati, oskarżając swojego byłego partnera Roberta Śmigielskiego, z którą ma córkę Elizabeth. O tym, co przeżyła, opowiedziała Magdalenie Środzie na łamach „Wysokich Obcasów”. Na swoim Instagramie Rosati napisała: „Jest to rozmowa, na którą się zdecydowałam z myślą o wszystkim kobietach, które doznały przemocy fizycznej, psychicznej, werbalnej i finansowej, z myślą o kobietach skrzywdzonych przez ludzi silniejszych i bardziej wpływowych, z myślą o kobietach żyjących w lęku, wstydzie, upokorzeniu i beznadziei, z myślą o kolejnym pokoleniu kobiet”.

Komplementy po awanturze

Zakochane kobiety bardzo często nie dostrzegają niepokojących sygnałów. Jak Katarzyna Figura, która powiedziała w „Vivie!”: „Zaczęły pojawiać się pierwsze symptomy, że coś jest nie tak. Zapatrzona w niego, zatracałam się, rezygnowałam z siebie. Zaniedbywałam pracę, kontakty zawodowe”. Dodała przy tym, że jej ówczesny mąż, jeśli chciał, potrafił być niezwykle czarujący i szarmancki. Bił, po czym zabierał ją na romantyczną kolację, gdzie zasypywał żonę komplementami. Wierzyła, że się zmieni, dlatego nie odchodziła.

Zobacz także: „Mój mąż - kat, miłość mojego życia i ojciec mojego dziecka...”

To znajomy wątek z serialu „Wielkie kłamstewka”, gdzie grana przez Nicole Kidman Celeste, niezwykle piękna i doskonale sytuowana kobieta, nie dostrzega, że jest ofiarą przemocy domowej. Wydaje się, że jej mąż jest chodzącym ideałem (kapitalna rola Alexandra Skarsgårda). Przystojny, oddany rodzinie. Zakochany w niej do szaleństwa. Żonę nazywa swoją boginią. A jednak szybko się okazuje, że mężczyzna ma jedną „słabość” – jest brutalny, prowokuje przemoc, po której dochodzi do seksu. Kiedy terapeutka próbuje uświadomić Celeste, że mąż się nad nią znęca, kobieta kręci głową z niedowierzaniem. Odrzuca od siebie szokującą prawdę.

Żeby przekonać się, jak często serialowa rzeczywistość z zaskakującą trafnością wpisuje się w realne życie, wystarczy przejrzeć fora dyskusyjne. „Mąż się nade mną znęca, a ja nie mam odwagi odejść” – to jeden z częściej powtarzających się wątków. O pomoc prosi Karolina. „Nie wiem, co robić. Wydaje się, że mam wspaniałego męża. Wszystkie koleżanki mi zazdroszczą, ale nie wiedzą wszystkiego. Zawsze w czasie imprezy lub po niej mój małżonek podnosi na mnie rękę. Szarpie, dusi, uderza. Myślę, że go kocham. Generalnie mam wrażenie, że chodzi o sex. Nie wiem, co robić. Wstydzę się powiedzieć o tym komuś”.

Wyrwać się z piekła

W tych historiach jest jeden wspólny mianownik: oprawca bardzo często na co dzień sprawia wrażenie kochającego, troskliwego, czułego. Tylko od czasu do czasu ma „gorszy moment”.  Charakterystyczne jest również to, że na początku znajomości nic nie wskazuje, że któregoś dnia nadciągną czarne chmury. A po każdej sprzeczce czy bójce on rzuca się na kolana, błaga o wybaczenie i zapewnia, że kocha ją nad życie, że jest jedyna, najdroższa, najwspanialsza i że „to się więcej nie powtórzy”.

Niestety, powtarza się, a mimo to kobieta bardzo często przez długie lata tkwi w toksycznym związku, nie potrafiąc przerwać pętli przemocy. Whitney Houston przez 15 lat żyła u boku Bobby’ego Browna, który bił ją i poniżał. Również córka Houston, choć dorastała w domu, w którym przemoc i narkotyki były na porządku dziennym, szybko wpadła w nałóg, a Nick Gordon, z którym się związała, także podnosił na nią rękę i znęcał się psychicznie. Bobbi Kristina zmarła w wieku 22 lat, tuż przed trzecią rocznicą śmierci swojej matki. Nick Gordon w ubiegłym roku został aresztowany za pobicie swojej dziewczyny.

Wyrwanie się z domowego piekła wymaga olbrzymiej odwagi i hartu ducha – dla wielu kobiet okazuje się to zadaniem ponad siły. Przez lata zastraszane, uzależnione od partnera, dotknięte syndromem sztokholmskim częściej winy szukają w sobie niż w swoim oprawcy. Dlatego z pomocą przychodzą fundacje, stowarzyszenia oraz… inne kobiety. „Jestem ofiarą przemocy – 22 lata to chyba wystarczy. Marzyłam o księciu, wyszłam za oprawcę. Chcę pomóc” – to wpis z forum Fundacji Feminoteka, która koordynuje prace Antyprzemocowej Sieci Kobiet (ASK), inicjatywy kilkudziesięciu kobiet z całej Polski. Grupa zrzesza 20 organizacji pozarządowych oraz grup nieformalnych, które w ostatnich latach organizowały antyprzemocową akcję Nazywam się Miliard/One Billion Rising Poland.

Dla ofiar przemocy domowej działa ogólnopolskie pogotowie „Niebieska linia”. Pisać można na adres skrzynki: pogotowie@niebieskalinia.pl, dzwonić pod numer: 800-12-00-02 (czynny przez całą dobę) oraz: 22 668-70-00 (czynny codziennie w godz. 12–18).

Zobacz także: Weronika Rosati jeszcze nigdy tak szczerze nie powiedziała o byłym związku. „Wtedy zrozumiałam, czym jest metoo”

 

Znamiona szpecą nawet 80 proc. ich ciała. Mimo to odważyli się pokazać przed fotografem
Znamiona szpecą nawet 80 proc. ich ciała. Mimo to odważyli się pokazać przed fotografem - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (21)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 20.03.2019 20:55
Bo łobuz kocha najbardziej... prać po ryju swoją loszke
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.03.2019 16:54
Mnie ojciec zawsze bil i znęcał się psychicznie, a jak skończyłam 18 lat wyprowadziłam się do chłopaka, który mnie uderzył już po miesiącu, chociaż nic na to nie wskazywało. Nie wiem czemu przyciągam takich ludzi. Podobno wybieramy sobie podobnych mężczyzn do naszych ojców lub jeśli gdy się tacy okażą myślimy że to normalne.
zobacz odpowiedzi (1)
Kasia (Ocena: 5) 20.03.2019 16:33
Tež byłam w takim związku ,byłam żoną człowieka z bardzo mocnym charakterem .Obrotnego,zaradnego i bardzo silnego psychicznie. powtarzał mi że jestem wszystkim ,że mnie kocha itd zwłaszcza okazywał to przy innych .Z jednej strony mówił to wszystko a z drugiej był potworem.Wszystko zaczęło się gdy zaczął pracować w swojej wymarzonej pracy ,gdy byłam w ciąży zresztą zagrożonej on skupiał się na swoje karierz ,zostałam z tym sama .Zawsze miałam wrażenie że na pierwszym miejscu jest kasa praca jego rodzina a na końcu ja i dzieci.Zaczely się kłamstwa ,znikał gdzieś w pracy na parę godzin oczywiście wypierał się wszystkiego ,kłóciliśmy się o to a on umiał tak zmanipulować najblizsze otoczenie że wierzyli jemu nie mnie ,gdy chciałam go sprawdzić robili ze mnie wariatkę a ja już miałam dosyć kłamstw ,często mówił coś a potem się wypierał .Poniżał mnie wyzwiskami od k*** ,s*** krzyczał o wszystko tresował jak psa. Niszczył psychicznie ,sprawił że moje poczucie wartości spadło do zera .Potrafił uderzyć mnie i to nie raz . Tak działa to wszystko najpierw oprawcy robią wszystko by ofiarą stała się nic nie warta aby wpadla w depresję a potem dochodzi przemoc czesto fizyczna bo ofiarą nie ma siły nawet nic z tym zrobić.Na wyjście z tego piekła potrzebowalam wiele czasu ,ale do dziś to wraca ,wierzę i mam nadzieję ze kiedyś będę szesliwa .Na dzień dzisiejszy nie potrafię zaufać żadnemu facetowi .Teraz już widze w nich tylko wady .Już po tym jak od niego odeszłam okazało się ze wszyscy z jego pracy zdradzali żony ,większość z nich grała dobrych meżulków choć może ich nie bili to i tak zniszczyli im życie .Dlatego kobiety wspierajcie się bo niestety żyjemy w czasach kiedy dalej nie mamy wiele do powiedzenia ,choć teoretycznie jest nas więcej dalej stanowimy mniejszość .
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 20.03.2019 13:49
Same baby latają za jakimiś bad boyami, a potem jazgoczą jak to im źle i strasznie. Jak im tak źle to po co trwają u boku takich śmieci i dupy mu dają? Jak kobieta jest ileś lat z takim potworem to mi nie jest jej szkoda, bo sama ma to na co sobie pozwala. Pierwszy cios to nie jej wina, a każdy kolejny to za jej przyzwoleniem.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 20.03.2019 13:20
Byłam kiedyś w takim chorym związku przez 1.5 roku. Dzięki Bogu nie zaszłam w ciążę, wtedy nie wiem jak wyglądałoby moje życie.wychowałam się w domu, gdzie nie było wiecznych wrzasków i bijatyk, było normalnie, tak statystycznie. obiecałam sobie, że jeżeli zostanę choć raz uderzona, słończę to. Zerwałam po jakiejś potwornej kłótni, pamiętam ten wrzask i rozwścieczony wzrok... Nigdy nie "dostałam", zdążyłam odejść. Obecnie, mając dzieci i normalne małżeństwo zdarza mi się wściekać i wrzeszczeć na starszą córkę. Bywa rozbrykana. Czyżby to było "to" z przeszłości czy mam poprostu taki wstrętny charakter? Miewam wręcz rozwścieczony wzrok...obie na siebie krzyczymy. potem ją przepraszam i przytulam. Ma 4 lata. Nie zdarza się to często ale dla mnie to jest "matczyna" porażka. Czasem myślę, że może to kwestia charakteru mojego dziecka (tłumacze sobie, że znowu doprowadziła do kłótni, bo nie chciała czegoś np. zrobić), ale widzę, że wina leży po mojej stronie, bo czasem brakuje mi cierpliwości i to ja nauczyłam ją tego wściekania się.dziecko jest przeważnie takie, jak wzór, który mu dajemy. Błędne koło. Chcę być lepszą matką. Mam nadzieję, że kiedyś tak będzie:)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie