REPORTAŻ: „Postrzegałam się 4 razy grubszą, niż byłam w rzeczywistości”. Jak wygląda życie z dysmorfofobią?

Gdy odbicie w lustrze niszczy twoje życie...
REPORTAŻ: „Postrzegałam się 4 razy grubszą, niż byłam w rzeczywistości”. Jak wygląda życie z dysmorfofobią?
Fot. iStock
04.09.2018

Jak to jest, kiedy wszyscy mówią ci, że jesteś piękna, a ty patrzysz w lustro i... chce ci się płakać? Na widok swojego odbicia czujesz obrzydzenie i najchętniej nie wychodziłabyś z domu, bo tak bardzo wstydzisz się swojego wyglądu? Dla ludzi cierpiących na dysmorfofobię to codzienność. Zmagają się z poważnym zaburzeniem, które sprawia, że mają przekłamany obraz swojego ciała, co odbiera im całą radość z życia.

Zobacz także: Ona twierdzi, że jest NAJBRZYDSZĄ dziewczyną na świecie. Z kompleksów próbowała się zabić!

Hattie miała 15 lat, gdy po raz pierwszy spojrzała w lustro i pomyślała, że naprawdę się nienawidzi. Nosiła rozmiar 42, była większa niż rówieśniczki i miała kompleksy na punkcie swojego ciała.

Oto jej historia.

Nienawiść do samej siebie

“Pamiętam, jak stałam przed lustrem i po kolei wymieniałam wszystko, za co się nienawidzę. Moje nogi były za duże. Biodra za szerokie. Moja twarz - zbyt okrągła, a brzuch powinien być bardziej płaski. Z czasem nienawiść do samej siebie zaczęła przejawiać się jako zaburzenie odżywiania. Zmuszałam się do wymiotów po każdym posiłku i miałam obsesję na punkcie liczenia kalorii.

Zanim skończyłam 16 lat zdiagnozowano u mnie bulimię. Przez większość dni panowałam nad tym, co jem, ale nocami traciłam kontrolę, objadałam się dopóki, dopóty nie mogłam zmieścić więcej jedzenia w ustach, a potem wymiotowałam, chcą pozbyć się uczucia winy i wstydu za to, co zrobiłam.

Gdy miałam 17 lat, zostałam skierowana do szpitala. Miałam zapadnięte płuco spowodowane wymiotami - bulimia o mało mnie nie zabiła. Zmuszono mnie, abym przestała wymiotować - to miało uratować mi życie. Ale z moją obsesją na punkcie chudości wiązały się inne mroczne cechy, a te były bardziej obecne, niż kiedykolwiek.

Cierpiałam na dysmorfofobię (Body Dysmorphic Disorder, BDD). To zaburzenie psychiczne polegające na tym, że osoba chora nieustannie zamartwia się swoim wyglądem i skupia się na wadach, które są niewidoczne dla innych ludzi. BDD dotyka ludzi bez względu na wiek i płeć - w takim samym stopniu mężczyzn, jak i kobiet. Ale ma na nich różny wpływ. Na przykład mężczyzna z BDD może postrzegać siebie za szczuplejszego, mniej umięśnionego, niż jest w rzeczywistości. Kobieta może postrzegać się jako o wiele większą, niż naprawdę jest, i vice versa. Ten ostatni przypadek dotyczy właśnie mnie.

Wystarczył jeden komentarz...

Po zakończonej walce z bulimią miałam rozmiar 34 i ważyłam 51 kg. Wciąż wydawało mi się, że jestem gruba. Patrzyłam w lustro i widziałam siebie cztery razy większą, niż byłam w rzeczywistości. Mimo że mój brzuch był płaski, a moja talia wąska, patrzyłam w lustro i ciągnęłam się za skórę na brzuchu, będąc przekonaną, że to tłuszcz. Nienawidziłam swoich ramion. W rzeczywistości były chude i kościste. Ale mi wydawało się, że są masywne. Nosiłam długie rękawy, by je zakryć. Jednak najbardziej zaburzony był sposób, w jaki postrzegałam moje nogi.

Miałam obsesję na punkcie wyglądu moich nóg od czasu, gdy dwóch chłopców w szkole sprawiło, że je znienawidziłam. “Wyglądają jak pnie drzewa” - wyśmiewali mnie, idąc za mną. Chciałam, żeby zapadła się pode mną ziemia. Mimo że był to tylko ten jeden komentarz, to wystarczyło, żebym poczuła obrzydzenie do moich nóg. Do dziś to część ciała, na punkcie której mam największe kompleksy. Gdy nosiłam rozmiar 34 moje nogi były chudziutkie. Moje uda były chude, prawie w ogóle nie było na nich tłuszczu. Ale nie widziałam tego, gdy patrzyłam w lustro. Widziałam wielkie, galaretowate, zaokrąglone golenie i duże kolana. Widziałam je o wiele większe, niż były w rzeczywistości. Nie miało dla mnie znaczenia, co ktokolwiek mi mówił - nie wierzyłam, że wcale nie były grube, bo właśnie to widziałam w lustrze.

Zobacz także: Spędzamy przed lustrem godzinę dziennie, a i tak... nienawidzimy siebie!

Nie wychodziłam z domu bez rajstop. Nosiłam tylko buty na obcasie, żeby moje nogi wydawały się dłuższe. Zakładałam ubrania, w których nogi wyglądały korzystnie - spodnie z wysokim stanem i długie spódnice. Chciałam je ukryć na tyle, na ile było to możliwe. Gdy na nie patrzyłam, czułam obrzydzenie. Oczywiście widziałam, jaką wartość pokazuje waga. Widziałam, że moje ubrania skurczyły się z rozmiaru 42 do 34, ale to nie miało znaczenia. To, co widziałam w lustrze było o wiele bardziej przekonujące. To bardzo dziwne, widzieć siebie w lustrze, jakby się nosiło zupełnie inny rozmiar. To tak, jakby twój mózg pozwalał ci widzieć w sobie tylko wady - a przynajmniej wady, w które wierzysz. Dostajesz obsesji na punkcie tego, co pokazuje ci lustro i ciężko ci patrzeć na swoje ciało i widzieć cokolwiek innego.

Płacz przed lustrem

Doszło to tego, że nie byłam w stanie spojrzeć w lustro i nie wybuchnąć płaczem. Zaczęłam zasłaniać lustra kocami, by uniknąć mojego odbicia, bo za każdym razem, gdy obok nich przechodziłam czułam przymus analizowania wyglądu mojego ciała. Ale to wcale nie rozwiązało problemu, a wręcz go pogłębiło. Dysmorfofobia na każdego ma inny wpływ. Niektórzy postrzegają swoją twarz jako brzydką. Spędzają dużo czasu porównując swój wygląd z innymi i zrobią wiele, żeby ukryć swoje wady - na przykład dużo czasu poświęcają na ułożenie fryzury albo idealny makijaż. BDD to nie obsesja na punkcie swojej osoby. To wyniszczające zaburzenie, które może mieć poważny wpływ na codzienne życie, pracę, kontakty towarzyskie i związki. Może powodować depresję, samookaleczenie, a nawet do myśli samobójczych.

Jedna z najgorszych rzeczy, jaka wiąże się z dysmorfofobią to fakt, że przejmuje kontrolę nad życiem. Tak wiele godzin każdego dnia zostaje zmarnowanych na obsesyjne sprawdzanie i analizowanie wyglądu. To autodestruktywne i miesza ci w głowie. To bardzo trudne - stać przed lustrem i postrzegać się w zupełnie inny sposób w porównaniu do tego, jak widzą cię inni. Nie wiesz, w co wierzyć - ludzie mówią ci, że jesteś piękna, ale lustro mówi ci co innego. Przeważnie ufasz odbiciu w lustrze - w końcu to jest to, co sama widzisz.

Akceptacja i nadzieja

Przez lata zmagałam się z BDD z pomocą lekarzy, ale nie udało mi się całkowicie pokonać tej choroby. Zaakceptowałam, że cierpię na to zaburzenie. Dzięki wiedzy, jaką zdobyłam na jego temat od specjalistów, teraz już zdaję sobie sprawę z tego, że nie zawsze widzę w lustrze to, co inni widzą we mnie.

Wciąż przejmuję się nogami.
Wciąż patrzę w lustro i wydaje mi się, że są większe niż w rzeczywistości. Ale z czasem, i z dalszą pomocą, mam nadzieję, że w końcu przezwyciężę to zaburzenie. Chcę je pokonać. Tak, jak one pokonywało mnie przez lata”.

Zobacz także: Czego się wstydzimy? Największe kompleksy kobiet to rozmiar biustu, cellulit i... - co jeszcze?

Źródło: Cosmopolitan.com/uk

"Od kościotrupa do potwora". Zadziwiająca metamorfoza anorektyczki
"Od kościotrupa do potwora". Zadziwiająca metamorfoza anorektyczki - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (3)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 04.09.2018 14:37
Po prostu niektórzy mimo rozmiaru 34 dalej są grubo a wyglądają szczuplo jedynie w odpowiednio dobranych ubraniach. Ja tak mam w ciuchach super zgrabna laska o wystrzałowym ciele w rozmiarze 34, a bez ciuchów? Oblany tłuszczem grubas, któremu ludzie by dali rozmiar 42. Wiec jestem w stanie uwierzyć, ze laska z artykułu ma to samo i to wcale nie sa jej urojenia.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie