„Kocham Andersa Breivika”. Więzienne listy miłosne słane do największych zbrodniarzy

Tym kobietom nie przeszkadza, że obiekt ich westchnień mordował, gwałcił i raczej nie ma szans, by kiedykolwiek wyjść na wolność.
„Kocham Andersa Breivika”. Więzienne listy miłosne słane do największych zbrodniarzy
Fot. Unspash.com
18.11.2017

Anders Breivik obecnie nazywa się Fjotolf Hansen. Nawet jego adwokat nie wie, dlaczego zmienił nazwisko, ale w zasadzie nikogo nie zdziwiła ta decyzja, bo w przypadku tego mężczyzny mało co jest normalne. Sześć lat temu dokonał dwóch szokujących zamachów terrorystycznych. Najpierw podłożył bombę w samochodzie-pułapce zaparkowanym w pobliżu siedziby premiera Norwegii w Oslo. W wyniku jej wybuchu zginęło 8 osób, a 200 odniosło obrażenia. Kilka godzin później Breivik popłynął na wyspę wyspę Utoya, na której odbywał się zjazd młodzieżówki Partii Pracy. Z zimną krwią zastrzelił 69 osób, głównie nastolatków, 100 innych ranił. Następnie dobrowolnie oddał się w ręce policji.

Obecnie odsiaduje wyrok 21 lat więzienia (najwyższy wymiar kary w Norwegii), ale sąd ma możliwość jego nieograniczonego przedłużenia, jeśli morderca nadal będzie uznawany za zagrożenie dla społeczeństwa. Breivik ma tam stworzone świetne warunki, co nie przeszkadza mu w skarżeniu się na nieludzkie traktowanie w więzieniu, przejawiające się  na przykład… utrudnionym dostępem do gier komputerowych.

„Oświadczałem się mojej kobiecie dwukrotnie i za każdym razem dawała mi kosza. O co jej chodzi?!” (Historia Jacka)

Wydawać by się mogło, że taki morderca i psychopata wywołuje powszechną niechęć, jednak w rzeczywistości u wielu kobiet budzi wielkie zainteresowanie. W ciągu roku otrzymuje kilkaset listów miłosnych. Jego największą fanką jest młoda Szwedka Madeleine, która intensywnie koresponduje z Breivikiem, zapewniając, że będzie cierpliwie czekać na wyjście bestii z więzienia (co raczej wydaje się mało prawdopodobne).

Do kobiety dotarli dziennikarze angielskiego „Daily Mail”. Jak tłumaczy swoją fascynację? „Kocham go bez względu na to, co zrobił. Bardzo mi go szkoda. Warunki, w których musi przebywać to dla niego istna tortura!” – przekonuje Madeleine, która wystała już blisko 300 listów do sprawcy zamachów z lipca 2011 r., otrzymując od niego tylko dwie odpowiedzi (pozostałe – jak twierdzi Szwedka, zostały przechwycone przez władze więzienne).

Breivik podobno odwzajemnia jej uczucia i obiecuje, że kiedyś stworzy z nią rodzinę. Na razie jednak „zakochani” nie mają nawet szansy spotkać się osobiście, ponieważ sąd odrzuca prośby mordercy o widzenie z Madeleine. Muszą mu wystarczyć otrzymywane od niej prezenty, m.in. krawaty, w których pojawia się na kolejnych rozprawach.

 

listy więzienne

Fot. Unspash.com

Nie jest jedynym słynnym zbrodniarzem fascynującym kobiety. Bohaterka głośnego reportażu  Justyny Kopińskiej „Spokojny sen Anny” zakochała się w Mariuszu Trynkiewiczu, zwanym też „szatanem z Piotrkowa”. W 1988 r. zamordował czerech chłopców, ich ciała wywiózł do pobliskiego lasu i podpalił. Skazano go na karę śmierci, zamienioną na mocy amnestii na 25 lat więzienia. Właśnie tam poznała go przyjaciółka Anny, socjolog badająca przestępców.

Morderca miał zrobić na niej ogromne wrażenie. „Gdy mówiła, że jest delikatny, inteligentny i ma takie przenikliwe erotycznie spojrzenie, poczułam dreszcz. Zauważyłam, że jej się spodobał. Mówiła, że dawno nie spotkała mężczyzny, który słucha całym sobą i zależy mu na drugiej osobie. Był rok 2010. Ja też nie spotykałam na co dzień takich mężczyzn, czułam się samotna i brakowało mi szczerej rozmowy. Napisałam list do Mariusza. Pisałam głównie o sobie. O tym, że jestem w trakcie rozwodu, nie mam wielu przyjaciół, wolę stać z boku, bo nie ufam ludziom” – wspomina Anna.

Trynkiewicz szybko odpisał i zaczęli ze sobą korespondować. Po kilku miesiącach kobieta po raz pierwszy odwiedziła go w więzieniu, a w 2015 r. wzięli tam ślub. „Dyrektor w Gostyninie stanął na wysokości zadania. Oddał nam na uroczystość salę widzeń. Był stół nakryty zielonym obrusem, a przed nim ustawione krzesełka. Moim świadkiem była koleżanka socjolog, która poznała mnie z Mariuszem, a teraz wspiera nasz związek. Drużbą Mariusza był jej chłopak” – opowiada Anna.

Ten ślub był długo trzymany w tajemnicy, o mężu nie powiedziała nawet w pracy, bojąc się zwolnienia. „(…) Najchętniej krzyczałabym o naszej miłości, gdybym tylko miała dużo pieniędzy i nie bała się, że stracę pracę. Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz. Jedyne, czego teraz pragnę, to byśmy razem zamieszkali. Obecne opinie biegłych są dla Mariusza bardzo korzystne, więc mam dobre przeczucia. (…) Jeśli wreszcie będzie wolny, to pojedziemy w podróż poślubną do tego lasu w Piotrkowie Trybunalskim, który Mariusz tak kocha” – rozmarza się Anna. To właśnie w tym lesie morderca zakopał ciała ofiar.

listy więzienne

Fot. Unspash.com

Wielu innych słynnych przestępców także miało oddane fanki. Na przykład Amerykanin Richard Ramirez, zwany „Nocnym Łowcą”, który zamordował 13 osób, zdobył serce Doreen Lioy, na co dzień redagującej książki dla dzieci. Poruszyło ją zobaczone w gazecie zdjęcie zbrodniarza. Napisała do niego list, Ramirez odpowiedział, a ich wymiana korespondencji zakończyła się ślubem w więziennej sali widzeń. Lioy zapowiadała, że zamierza popełnić samobójstwo w momencie wykonania kary śmierci na ukochanym. Morderca umarł jednak z przyczyn naturalnych.

Od  listów słanych do więzienia zaczął się także niezwykły związek Afton Elaine Burton ze starszym o ponad pół wieku Charlesem Mansonem, odsiadującym wyrok dożywocia za przewodzenie sekcie, która pod koniec lat 60. dokonała serii morderstw. Najgłośniejszą zbrodnią fanatyków był atak na willę Romana Polańskiego. Podczas krwawej masakry zginęła żona reżysera – będąca w ósmym miesiącu ciąży Sharon Tate, Wojciech Frykowski (jeden z mężów Agnieszki Osieckiej) i jego narzeczona, dziedziczka fortuny producentów kawy, Abigail Folger oraz międzynarodowej sławy fryzjer, Jay Sebring.

„Kocham go i będę z nim bez względu na okoliczności” – przekonywała Afton Elaine Burton, tłumacząc, że zachwyciły ją poglądy Mansona dotyczące… ekologii. Regularnie odwiedzała go w więzieniu, nawet przeprowadziła się do Kalifornii, by być bliżej ukochanego.

Historia Oli: „Mąż twierdzi, że mnie kocha, ale zdradził mnie już dwa razy. Podobno kochanki nic dla niego nie znaczą...”

RAF

Komentarze (1)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 18.11.2017 16:03
Te kobiety, także należało by zamknąć...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo