EXCLUSIVE: Seksowna inwalidka

Honorata straciła rękę, ale nie poczucie własnej wartości.
EXCLUSIVE: Seksowna inwalidka
14.03.2015

Kiedy spotykamy ludzi takich, jak Honorata, odwracamy wzrok lub współczujemy. Niepełnosprawni postrzegani są jako ofiary, które każdego dnia muszą walczyć o komfort swojego życia i społeczną akceptację. Nie dopuszczamy do myśli, że to taki sam człowiek, jak my, a kalectwo wcale nie musi przekreślać jego szczęścia i satysfakcji. Krępujemy się cokolwiek powiedzieć, by nie urazić. Zamiast zachowywać się zupełnie normalnie, zaczynamy robić podchody.

Przykład naszej bohaterki udowadnia, że to wszystko na nic. Niepełnosprawni wcale nie oczekują słów pocieszenia, nadmiernej troski i ciągłej pomocy. Potrafią cieszyć się życiem i nie roztrząsają swojego tragicznego losu. Bo ten wcale nie musi taki być. Ona w wypadku samochodowym straciła rękę, ale kalectwo wcale jej nie określa. Jak sama zaznacza – jest ofiarą fatalnego zdarzenia na drodze, a nie ofiarą losu. Potrafi się uśmiechać, bawić, dba o siebie i jest zupełnie normalną 20-latką.

Istniało spore ryzyko, że wypadek ją pogrąży i już na dobre straci radość życia. Stało się wręcz odwrotnie – nabrała pewności siebie, której nie waha się użyć. Jest prawdziwym towarzyskim zwierzem, który nie boi się ludzi i zna swoją wartość. Oto jej historia.

wheelchair

Honorata, choć otwarta i przebojowa, nie lubi rozmawiać o zdarzeniu sprzed niemal 6 lat. To właśnie wtedy wsiadła z rodzicami do samochodu, by pojechać na weekendowe zakupy. To był ich cotygodniowy rytuał. Każdej soboty rano udawali się do centrum handlowego, by uzupełnić domowe zapasy. Tym razem nie dojechali na miejsce. Ona zajęła miejsce z przodu, tuż obok taty, a mama usiadła z tyłu. Zupełnie inaczej, niż zwykle.

Kilkaset metrów od sklepu z wewnętrznej drogi wyjechał rozpędzony pojazd. Uderzył z impetem w ich samochód. Rodzice, którzy znajdowali się po lewej stronie wyszli z wypadku praktycznie bez szwanku. Siedząca z prawej strony nastolatka została niemal zmiażdżona. Przeżyła, ale zdarzenie doprowadziło do konieczności amputacji ręki. To był cios dla wszystkich. Jej samej, a także rodziców. Oni walczą z wyrzutami sumienia do dzisiaj.

Dziewczyna musiała uczyć się życia od nowa. Psychoterapia i wsparcie lekarzy doprowadziło do tego, że się nie poddała. Z roku na rok była coraz bardziej sprawna i jeśli można tak powiedzieć – pogodziła się ze swoim losem. Już nie zastanawia się, co by było, gdyby do wypadku nie doszło. Akceptuje swój los i wychodzi jej to naprawdę świetnie!

wheelchair

Papilot.pl: Dzisiaj masz 20 lat i kompletnie po tobie nie widać, by coś ci dolegało, ale tuż po wypadku znalazłaś się w zupełnie nowej sytuacji. Co to dla ciebie oznaczało?

Honorata: Najpierw nic, bo przez miesiąc byłam w takim szoku, że było mi wszystko jedno. Potem się załamałam, bo zorientowałam się, że to oznacza koniec marzeń. O wszystkim – wykształceniu, pracy, relacjach ze znajomymi, związkach, założeniu rodziny i tak dalej. Wszystko widziałam w czarnych barwach, bo przecież bez ręki nic się nie da zrobić. Trafiłam na odpowiednich ludzi, którzy pomogli mi zrozumieć, że tak nie można. Trzeba działać, a nie rozmyślać. Wzięłam się za siebie i chyba już rok później zapomniałam, jak to było z dwiema rękami. Potrafiłam się ubrać, zjeść, coraz ładniej pisałam lewą ręką. To było ograniczenie, ale nie dobijające.

A jak zareagowali rówieśnicy?

Dokładnie tak samo jak inni ludzie, których spotykam na swojej drodze. Bez względu na wiek zachowują się tak samo. Robią wszystko, żeby nie zauważyć mojej niepełnosprawności. Ale tak na siłę – sami zaprzeczają faktom, żeby mnie przypadkiem nie urazić. Często się z tego śmieję, ale przecież się nie obrażam. Chcą dobrze. Wiem, że dla przyjaciół i ludzi ze szkoły to też był szok, ale poradzili sobie tak samo szybko, jak ja. Wielu może tego nie zrozumieć, ale najlepszym dowodem na to, że już jest normalnie, był żart mojego kolegi. Na którejś lekcji zapytał czy jestem prawo czy leworęczna. Sama się z tego śmiałam. Wreszcie zeszło z nas ciśnienie.

wheelchair

Dorastałaś i dojrzewałaś już bez ręki. Rówieśnicy pewnie coraz bardziej mieli się ku sobie, powstawały pary, słyszałaś o randkach i pierwszych miłościach. Co sobie wtedy myślałaś?

Myślałam, że mam przerąbane. Ale bez żalu, po prostu stwierdziłam fakty. Zdawałam sobie sprawę, że wyglądam inaczej i mam sporo ograniczeń. Musiałabym trafić na kogoś naprawdę odpornego i zdeterminowanego, żeby się mną zainteresował. I długo kogoś takiego nie było, więc wtedy postanowiłam, że nie ma na co czekać. Muszę się zachowywać tak jak wszyscy. Zaczęłam się malować, poszłam nawet na szkolną dyskotekę, dobierałam ubrania, żeby jakoś wyglądać. Wzbudzałam tym sensację, ale wkrótce wszyscy się przyzwyczaili. Już nikt się nie dziwił, że ja też chcę być dziewczęca. Sporym ułatwieniem było nastawienie rodziców, bo znajomi musieli ciągle prosić o zgodę na wyjście gdziekolwiek, a mnie dosłownie wypychali z domu. Chcieli, żebym żyła normalnie.

Pojawił się ktoś interesujący?

Pod koniec gimnazjum naprawdę mocno się zakochałam i w sumie spotykałam się z nim przez prawie 2 lata. Wiadomo, że to nie był taki normalny związek, jakie są w późniejszym wieku, ale mogłam powiedzieć, że mam chłopaka. Dla mnie był super kompanem, a dla moich rodziców niemal bohaterem.

A jak wygląda to dzisiaj?

Jestem otwartą na nowe znajomości singielką. Bawię się, póki mogę.

wheelchair

Kiedy ludzie myślą o niepełnosprawnych, wyobrażają sobie zlęknione ofiary, które boją się innych. Ty prezentujesz się zupełnie inaczej – masz modne ubrania, fajną fryzurę, makijaż, nosisz szpilki, a uśmiech nie schodzi z twojej twarzy…

Bo niby dlaczego nie? Brak ręki nie może mnie określać. Reszta ciała jest w porządku, głowa sprawnie działa, więc trzeba to wykorzystać. Jeśli będę chodziła zaniedbana i skwaszona, to jak inaczej ludzie mają mnie postrzegać? Zrozumiałam, że jeśli sama siebie polubię, to inni też nie będą mieć z tym problemu. Dlatego codziennie staję przed lustrem i robię wszystko, by podobać się samej sobie.

Co jest największym wyzwaniem w dbaniu o wizerunek w twojej sytuacji?

Był spory problem ze szpilkami, bo bez ręki zachwiana jest nieco równowaga. Kiedy wychodzę bez protezy, która jakoś to wyrównuje, czasami potrafi mnie zarzucić na bok. Z makijażem radzę sobie coraz lepiej. Nałożenie błyszczyka czy tuszu na rzęsy już nie jest problemem, ale jak mam się porządnie wymalować to proszę o pomoc. Włosy na szczęście lubię nosić rozpuszczone, więc nie muszę się męczyć z ich wiązaniem i upinaniem.

I kiedy jesteś już „gotowa”, to jak się czujesz?

Staję przed lustrem i mówię do siebie, że jestem seksowną laską. Grunt, to się dobrze nastawić.

wheelchair

Masz w ogóle jakieś kompleksy?

Oczywiście! Chciałabym trochę schudnąć, ale to jak każdy. Mogłabym być też odrobinę niższa, bo na obcasach to przerastam wielu chłopaków. Jeśli chodzi o rękę, to nie postrzegam jej w ten sposób. Nie ma jej, to nie ma. Bez sensu drążyć temat i się nakręcać. Większy problem mam wtedy, kiedy zakładam protezę, bo czuję się nienaturalnie. Ona wisi jak kłoda, muszę ją układać. Mam wrażenie, że przez nią jeszcze bardziej zwracam uwagę na swoją niepełnosprawność.

Jak układają się twoje relacje z płcią przeciwną?

Nie narzekam. Oczywiście nie wszyscy są mną zainteresowani. Chłopak musi mieć jaja, żeby dostrzec we mnie coś więcej, niż tylko kalekę. Ale jest coraz lepiej. Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku tygodni. Byłam z koleżankami w klubie, bawiłam się świetnie, balowałam na parkiecie. Tańczyłam obok pewnego chłopaka i było naprawdę miło. W pewnym momencie on zaproponował mi taniec w parze, wyciągnął ręce i wtedy się zorientował, że ja mam tylko jedną. Speszył się, ale podszedł, złapał mnie za lewą i przetańczyliśmy tak do końca wieczoru. To najlepszy dowód, że nie robię z siebie kaleki i zazwyczaj to nie ma znaczenia.

wheelchair

A co w sytuacjach bardziej kameralnych?

Nie wstydzę się rozebrać przed chłopakiem. Widok skróconej kończyny na niektórych robi wrażenie. Kiedy jestem ubrana można sobie to tylko wyobrażać, a tak widać wszystko. I co z tego? Żaden nigdy nie uciekł. Czuję się pełnowartościową kobietą i nikogo nie biorę na litość. Już nie mam obaw, że czegoś się nie da. Jeśli chcę, to da się wszystko.

Kim jesteś?

Normalną młodą kobietą, która lubi siebie i innych ludzi. Lubię też określenie, które kiedyś usłyszałam od koleżanki – seksowna inwalidka. Większości to połączenie nie mieści się w głowie, a ja się tak czasami czuję. I na pewno nie mam zamiaru za to przepraszać.

Jakieś plany na weekend?

Pewnie jakaś impreza, bo trzeba odreagować. Mogę obiecać, że będę się dobrze bawiła!

Komentarze (11)

Ocena: 5 / 5
im (Ocena: 5) 27.03.2015 22:23
Gratuluję otwarcia na świat.
odpowiedz
takaja (Ocena: 5) 19.03.2015 14:45
Fajnie czytać takie rzeczy. Mój brat rok temu w wypadku w pracy stracił dłoń. Dzień wypadku był dramatem dla całej rodziny. Ale on pozbierał się bardzo szybko i jest fajnym , zadbanym facetem, który wstał z łóżka, poszedł znów do pracy, zaczął chodzić na siłownie i znalazł sobie super dziewczynę. Ograniczenia są w głowie. A inni widzą nas tak jak my samych siebie.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 15.03.2015 18:53
Kobieta to przede wszystkim kobieta! Wózek albo jakaś inna niepełnosprawność jej nie określa. Świetnie, że coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę i widzi się coraz więcej zadbanych inwalidek. Kiedy byłam młodsza, inwalidztwo kojarzyłam tylko z szarym swetrem i staromodnymi dżinsami, dzisiaj widuję diabelnie seksowne kobiety niepełnosprawne. Tak powinno być i szczerze żal mi ludzi, którzy myślą inaczej. Nie zazdroszczę dziewczynom, które nie mają kończyn, albo nie mogą nimi ruszać, to jest straszne, ale nie widzę powodów, dlaczego miałabym nie zazdrościć niektórym z nich urody :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.03.2015 22:52
Moj chlopak nie ma wykształconego przedramienia - tani się urodzil. Na poczatku troszke balam sie jego ograniczen - szybko okazalo sie ze nie ma zadnych!!!! wszystko potrafi zrobic, a rzeczy w ktorych potrzebuje pomocy moge zliczyc na palcach jednej reki. Nie zamienilabym go na zadnego innego.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.03.2015 22:50
Śmieszy mnie to, że jak jest artykuł o aborcji, o seksie przed małżeńskim, o eutanazji wszyscy się kłócą, jak jest artykuł o kobiecie która daje radę - UWAGA 6 komentarzy :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo