EXCLUSIVE: Dziewczyna dresiarza

Historia miłości dziewczyny z dobrego domu i chłopaka z ławki.
EXCLUSIVE: Dziewczyna dresiarza
11.10.2014

Mówi się, że polskie społeczeństwo jest wyjątkowo jednorodne. Dominują biali i heteroseksualni katolicy. To tylko część prawdy, bo równocześnie w naszym kraju występują chyba wszystkie możliwe współczesne subkultury. Spośród nich najpopularniejsi (a przynajmniej najbardziej widoczni) są dresiarze. To wyjątkowo męskie środowisko, w którym wartością jest siła, miłość do drużyny, sprzeciw wobec służb porządkowych, a także sportowy strój. Możemy ich spotkać w wielkich miastach, a także mniejszych miasteczkach.

Z tego powodu coraz częściej mówi się, że tradycyjny polski strój ludowy to już nie kontusz, ani góralski kapelusz, ale dresowe spodnie, ortalionowa kurtka, czepeczka z daszkiem i sportowe obuwie. Kim tak naprawdę są przedstawiciele tej grupy? Jakimi wartościami się kierują i dlaczego większą część swojego życia wiodą na osiedlowej ławce? Najlepiej byłoby zapytać samego zainteresowanego, ale dresiarze stronią od szczerych wyznań.

Na szczęście udało nam się porozmawiać z kimś, kto jest wyjątkowo blisko. Patrycja doskonale czuje się w tym środowisku. Choć jeszcze niedawno gardziła „chłopakami z ławki”, los chciał, że związała się z jednym z nich. Opowiedziała nam, jak to się zaczęło i jak wyobraża sobie przyszłość u boku „wroga systemu”.

sport vogue

A co myślisz o dziewczynach innych kolegów z ławki?

Niektóre są w porządku, ale nie brakuje tumanów. Z jedną w ogóle nie mogę się dogadać, bo ona skończyła podstawówkę i tyle. Coś tam mówi, ale nie wiadomo o czym. Ale jej chłopak jest taki sam, więc się dopasowali. Większość jest fajna. To nie są tylko związki idiotów z idiotkami, bo na osiedlu nie brakuje sensownych ludzi. Nie brakuje chłopaków, którzy od zawsze są sami. Nie wiem, może kręcą ich koledzy.

Nie marzy Ci się bardziej romantyczna atmosfera związku?

Już nie. Zobaczyłam, że liczą się czyny, a nie głupie wyznania. On mi nie słodzi, a mogę na niego liczyć. Gorzej, gdyby było na odwrót. Słowa mnie nie obronią, ani o mnie nie zadbają. On tak.

sport vogue

Papilot.pl: Podobno jeszcze rok temu daleko było Ci do podobnych klimatów...

Patrycja: Mało powiedziane. Kiedy widziałam dresiarzy, którzy sterczą w parku przed blokiem, to nie wiedziałam, co robić. Płakać nad ich losem, bo marnują swoje życie na niczym, czy uciekać, bo wiadomo, że to nie są grzeczni chłopcy. Rodzice nawet kilka razy interweniowali na straży miejskiej, żeby ich stamtąd przegonili. Bali się o moje bezpieczeństwo. Dzisiaj wiem, że to bez sensu, bo żaden honorowy dres nie zaatakuje dziewczyny bez powodu. Zdarzają się bójki, ale tylko między sobą. Zawsze o honor, a nie po to, żeby komuś obić twarz.

Miałaś 17 lat, pilnie się uczyłaś i nie miałaś nic wspólnego z ulicznym środowiskiem.

Jakoś tak wyszło. Rodzice bali się, żebym gdzieś wychodziła i wracała po zmroku, bo to niebezpieczna okolica. Nauki było coraz więcej, a mnie zależało na studiach. No i siedziałam większość czasu w domu. Jak chciałam się spotkać ze znajomymi, to zawsze w centrum miasta, a nie tam. Z moim osiedlem łączyło mnie tylko mieszkanie. Nie znałam tych ludzi z ławki. Wydawali mi się przegrani, bo kto normalny stoi tam całymi dniami. Nie mówiąc o tym, że oni wszyscy wyglądają tak samo.

Wychodzi na to, że postrzegałaś ich jako ograniczonych i niebezpiecznych. Dużo się zmieniło?

W jednym przypadku na pewno. O reszcie mam mieszane zdanie, ale szanuję większość chłopaków. Niektórzy nie mieli wyjścia, bo zawsze byli zostawieni sobie samym. Inni wybrali sobie takich znajomych. To jest grupa jak każda inna. Są idioci, ale też bardzo inteligentni ludzie. Są agresywni i grzeczni.

sport vogue

Jak to w ogóle możliwe, że dziewczyna „z dobrego domu” nawiązała kontakt z drugą stroną barykady?

Do dresiarzy z ławki sama bym się nie zbliżyła, bo dużo złego się o nich nasłuchałam. Zaczęłam kojarzyć kilka twarzy, chociaż ich nie rozróżniałam. Podobnie ubrani, wygolone głowy, nawet buty mieli identyczne. Jednego z nich spotkałam w szkole. Trafił do nas z innej. Byłam pewna, że wpakował się w jakieś kłopoty i go wyrzucili, dlatego od początku się go bałam. Chodzimy do różnych klas, ale pewnego dnia mnie zaczepił. Myślałam, że chce mnie okraść, a on grzecznie zapytał, jak wygląda pani taka i taka, bo on ma się do niej zgłosić. Zaprowadziłam go i nawet przez usta przeszło mu „dzięki”. Potem go widywałam na korytarzu. Kilka razy się uśmiechnęłam. Nie miałam pojęcia, że on jest z mojego osiedla i pewnie kiedyś go widziałam w parku.

W końcu zaprosił Cię na randkę?

Nie, oni tak nie działają. Nawet nie mają takiego słowa w swoim słowniku. To było tak, że kiedyś po szkole wsiedliśmy do tego samego autobusu. Najpierw udawałam, że go nie widzę, ale on potem podszedł i pytał, czego się może spodziewać po jakiejś nauczycielce. Jeszcze nie miał z nią lekcji, a podobno jest bardzo surowa. Zagadaliśmy się, a potem wysiedliśmy na tym samym przystanku. Okazało się, że on mieszka kilka bloków dalej. Coś mnie w nim ujęło, bo mówił normalnie, a o dresiarzach mówi się jak o największych idiotach. Zaproponowałam, że mogę mu pomóc, gdyby czegoś potrzebował do szkoły. Wyszło na to, że pomoc już mu się przyda. Zaprosiłam go do siebie, ale odmówił. Powiedział, żebym wzięła co trzeba i w parku mu wytłumaczę. To był koniec września, więc się zgodziłam.

sport vogue

Jak wygląda związek z dresiarzem? Rozgrywa się głównie na osiedlowej ławce?

Nie, wygląda tak samo jak związek punków, oazowiczów, albo nie wiem kogo jeszcze. Zdarza nam się siedzieć na osiedlu, bo przecież on ma tam kolegów. Nie zerwie z nimi nagle kontaktu. Widujemy się w szkole i po niej. Zazwyczaj u mnie, bo on mieszka tylko z mamą i ma troje rodzeństwa. Nie chcę im przeszkadzać. Chodzimy często na spacery, bo on ma psa, który musi się wybiegać. Jeszcze mnie do końca nie polubił, bo jak to amstaff, czasami się rzuca. Często towarzyszy mi przy nauce, bo chcę skończyć szkołę. Sam się do tego nie garnie i nie wiem jak to będzie. Czasami chodzimy na mecze.

Jest miejsce na czułości?

Poznałam to środowisko i wiem, że tak zwani dresiarze rzadko mówią o uczuciach. On też taki jest. Czasami mi się wydaje, że on się wstydzi naszej znajomości. Nie ma chodzenia za ręce i pocałunków na ulicy. Nie nosi mnie na rękach, rzadko się uśmiecha. Ale to prawdziwy facet, a nie jakaś oferma. On nie musi być romantyczny, żebym go kochała. Dla mnie większym komplementem jest to, że zawsze by mnie obronił. Nie potrzebuję czułych słówek, bo co mi po nich. Kwiatków też nigdy nie dostałam. To nie są jego klimaty.

Jako kobieta nie marzysz o kolacjach przy świecach i pocałunkach w świetle księżyca?

Przyzwyczaiłam się do tego, jak jest. Nie zmienię go przecież. On się nauczył, że emocje lepiej ukrywać, bo jeszcze go ktoś wyśmieje albo upokorzy. Ale myślę, że kiedyś się otworzy.

sport vogue

Spotkaliście się na ławce. Ty, dziewczyna, która rzadko tam bywała i on, chłopak, dla którego było to środowisko naturalne.

Dziwnie było i nawet się trochę bałam, bo zaraz zaczęli się schodzić różni kolesie. Niektórych kojarzyłam. Nawet mi po kolei podwali ręce na przywitanie! Nie takie złe te chłopaki. Ze wspólnej nauki niewiele wyszło, ale w sumie, to miło się siedziało. Poczułam się jak królowa osiedla. Jedno wyjście przed blok i mam takie znajomości, że mogę wracać, o której chcę. Żaden mi nic nie zrobi.

Kontakt się nie urwał i zostaliście parą. Jak to się odbywa w tym środowisku – poprosił Cię o chodzenie?

Mówiłam już, że u nich nie używa się takich słów jak randka, chodzenie, miłość, wierność. To się po prostu dzieje. Raz ze mną gdzieś wyskoczył na piwo i tak zostało. Nie było deklaracji, a jesteśmy ze sobą prawie od roku. Nie rusza mnie to, że ktoś nazwie mnie dziewczyną dresiarza. On ma coś więcej do zaoferowania, niż tylko dresy. Tych wcale tak często nie nosi, bo teraz to głównie jeansy. Czapeczka i adidasy są dalej, ale tak mu wygodnie. Nie przypominam sobie, żeby mi wyznawał uczucia, ale wiem, co mu siedzi w głowie. Może kiedyś się otworzy, ale bez tego też jest mi dobrze.

Co na to rodzice?

Wszystko wyszło na jaw przypadkiem, jak moja mama skądś wracała i zobaczyła mnie na ławce pomiędzy nimi. Była przerażona i biegiem przyleciała, żeby mnie ratować. Myślała, że chcą mnie okraść, albo mi grożą, ale jak usłyszała nasze śmiechy, to się wycofała. Potem była rozmowa. To nie jest towarzystwo dla mnie, oni są niebezpieczni, to półgłówki, degeneraci. Niewiele sobie z tego zrobiłam, bo związałam się z Pawłem i coraz bardziej mi się podobał. Oni go dzisiaj nawet akceptują, ale daleko im do zachwytu.

sport vogue

Co w nim lubisz?

Skoro go kocham, to chyba wszystko. Jest przystojny i męski. Chodzi normalnie ubrany, ma zawsze zgolone włosy, coś tam ćwiczy na siłowni. Bardzo nie lubię chłopaków, którzy za bardzo się starają. Coraz więcej typków w obcisłych rurkach, z szałowymi fryzurami i dziwnymi ciuchami. Mnie się to nie podoba. Facet to ma być facet, a nie modeleczka. Jak mój chłopak idzie ulicą, to wiadomo, że jest zdecydowany i silny. Jak idzie takie nie wiadomo co, to nawet wiatr go może przewrócić. Nie mówi o uczuciach, ale wiem, jak mnie traktuje. Zawsze mogę na niego liczyć, bo jestem najważniejsza.

Czego nie lubisz?

Czasami denerwuje mnie jego skrycie. Normalnie czuję, że on chciałby mi powiedzieć komplement albo pocałować, ale przecież nie zrobi tego przy innych. Jeszcze ktoś usłyszy i go wyśmieje. To trochę poza, a trochę wychowanie. Bo jego nie wychowywała mama, która miała inne dzieci na głowie, ale koledzy z osiedla. Dla niego to normalne, że o niektórych sprawach się głośno nie mówi. Jego podejście do szkoły też mnie wkurza, bo nie wiem, czy on wszystko zaliczy i zda maturę. Mnie zależy, jemu nie.

Dlaczego ludzie boją się dresiarzy?

Bo mało o nich wiedzą. Dla nich to łyse i agresywne chłopaki, które chcą tylko dać po mordzie. Tacy się zdarzają, ale większość jest spokojna. Czują się mocni w grupie, a w pojedynkę są kompletnie bezbronni. Ważne są też powiązania z przestępczością. Przecież wiadomo, że niektórzy z nich handlują narkotykami. Skądś muszą brać pieniądze, skoro się nie uczą i nie pracują. W dzień siedzą na ławce, ale potem trzeba coś zarobić. Prawda jest taka, że oni są niebezpieczni dla innych dresów, a nie dla zwykłych mieszkańców osiedla.

Komentarze (22)

Ocena: 4.41 / 5
Anonim (Ocena: 4) 12.10.2014 21:21
też byłam z dresem, jako dziewczyna z dobrego LO i zawsze z dobrą średnią. nie miałam z nim niestety za bardzo o czym rozmawiać, ale tak jakoś głupio i ślepo się zakochałam. Ten akurat honorowy nie był - zdradził mnie i gdy pytałam co się stało twierdził, że nie będę go przesłuchiwać i nie moja sprawa i nic mi nie powie. Cieszę się, że to zrobiłam, bo takie środowisko dołuje intelektualnie.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 12.10.2014 20:48
Chwalisz się czy żalisz?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.10.2014 16:34
No ale skoro wszystko jej pasuje, to ja nie widzę problemu. Jeśli coś sie stanie, to sama nauczy się na doświadczeniu. Jej życie, ona decyduje o tym, co robi i z kim. Ale muszę przyznać, że rozwaliło mnie stwierdzenie, cytuję, "honorowy dres" :D. Znałam w życiu chyba tylkoe jednego "dresiarza" i był naprawdę inteligentnym, mega sympatycznym gościem. Stereotypy to jedno, a drugie to fakt, że to same grupy (czy to dresy, czy Polacy za granicą, czy cokolwiek innego) przyczyniają się do ich tworzenia. Nie oznacza to jednak, że wszyscy są tacy sami.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.10.2014 13:44
Popieram. Trochę głupoty. Moja przyjaciółka kilka lat temu miała chłopaka dresa, który nie stronil od alkoholu i używek, przez co i ona trochę się stoczyła. Tez nie okazywał uczuć, nigdy nigdzie jej nie zabrał, a jak raz z nim o tym pogadala, to powiedział jej, że zamiast gdzieś iść to lepiej kupić sobie litra i wypić na ławeczce. A ta dziewczyna się ślepo zakochała, poleciała na ta cała "męskość". To dopiero rok, zobaczymy co będzie później.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.10.2014 13:03
ale glupia ta dziewucha :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo