Spowiedź metroseksualisty

Marek lubi o siebie dbać. Ma za nic ludzką zawiść.
Spowiedź metroseksualisty
20.09.2014

Przez lata narzekałyśmy, że polscy faceci zupełnie o siebie nie dbają. Gardzą modą, nie stosują kosmetyków, a zamiast ćwiczyć – hodują wydatne brzuchy. Z tym kojarzyła im się męskość, a wszelkie próby przekonania, że warto coś ze sobą zrobić, kończyły się głośnym westchnięciem i pukaniem w czoło. Mężczyzna ma być mężczyzną, a nie gładkim chłopcem sterczącym przed lustrem. Wiele się w tej kwestii zmieniło. Czy wreszcie jesteśmy usatysfakcjonowane? Absolutnie nie!

Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, by dostrzec, że panowie prezentują się coraz lepiej. A nawet jeśli umknęło to naszej uwadze, najlepszym dowodem na ich przemianę jest fakt, że wskaźniki sprzedaży odzieży i męskich kosmetyków z roku na rok szybują w górę. Mężczyźni znad Wisły inwestują w swój wizerunek grube miliardy złotych. W tej kwestii powoli nas doganiają, co jeszcze chwilę temu było nie do pomyślenia. Jednak, zamiast się cieszyć, coraz częściej narzekamy.

Wiele z nas głośno zadaje sobie pytanie „gdzie ci mężczyźni?”, sugerując, że to gatunek na wymarciu. Miejsce prawdziwych samców zajęli śliczni chłopcy, którzy nie mają w sobie męskiego pierwiastka. Jeśli facet na pielęgnację ciała i dbanie o swój wizerunek przeznacza tyle samo, a nawet więcej czasu od nas, to coś tu jest nie tak. A może same nie wiemy czego chcemy i takie wnioski wynikają wyłącznie z przekory? Nasz rozmówca jest przekonany, że właśnie tego od nich oczekujemy. On nie narzeka na brak kobiecego zainteresowania.

Jon Kortajarena

Nasz rozmówca nie lubi łatek, jakie społeczeństwo przykleja do niektórych ludzi. Dlatego nigdy nie nazwał się i nie nazwie metroseksualistą. Jest po prostu świadomym mężczyzną, który inwestuje w siebie. Nie ma obsesji na swoim punkcie, ale zna zasady rządzące światem. Kto nie wykaże inicjatywy, ten przepadnie. Zaledwie 3 lata temu postanowił się zmienić. Efekty są naprawdę spektakularne.

- Może to zabrzmieć śmiesznie, ale przełomową decyzją było zapuszczenie włosów. Do tej pory nosiłem na głowie to samo, co większość facetów obok mnie. Wizyta u fryzjera ograniczała się do podania, ile milimetrów chcę zostawić. To bardzo praktyczne, bo trwa kilka minut, kosztuje grosze, a potem nawet nie musisz się czesać. Tak właśnie jest z Polakami – wygoda przede wszystkim, a mało kogo interesuje, jak to wygląda. Po kilku miesiącach mogłem już coś zdziałać. Wygoliłem boki, resztę układałem i przestałem wreszcie przypominać dresiarza. Znajomi byli zdziwieni, ale zauważyłem, że koleżanki są dla mnie pełne uznania. Usłyszałem sporo komplementów i wiedziałem, że warto działać dalej. Potem przyszła pora na siłownię. Kosztowało to nie tylko sporo wysiłku, ale także stresu. Nie przypominałem facetów, których spotykałem w szatni – wyznaje.

Marek przybrał na wadze kilka kilogramów, ale jego masa wreszcie zaczęła się równomiernie rozkładać. Zniknął otłuszczony brzuch, a pojawiła się zadbana męska sylwetka. Nie chce wyglądać jak kulturysta, dlatego dzisiaj ćwiczy rzadziej i wyłącznie po to, by zachować aktualny stan. Częściej biega. Dla zdrowia i... uznania kobiet. Uczciwie przyznaje, że w czasie treningów w parku kwitnie życie towarzyskie. Sportsmeni lubią trzymać się razem.

Jon Kortajarena

- To chyba największy temat tabu wśród polskich mężczyzn. Tak nas wychowano, że wszyscy faceci w rodzinie zawsze byli owłosieni. Zarośnięta klata, często także plecy, nie mówiąc o miejscach bardziej intymnych. Sam czułem się dziwacznie, kiedy jeszcze na studiach ogoliłem sobie pachy. Traumatyczne przeżycie, bo niby było mi lżej, ale potem bałem się, że ktoś zauważy i mnie wyśmieje. To się już na szczęście zmienia. W salonie depiluję klatkę piersiową, chociaż nie mam na tym punkcie obsesji. Przez tydzień lub dwa jestem zupełnie gładki, potem coś tam odrasta, ale nie biegnę z powrotem. Raz na miesiąc wystarczy. O plecy też muszę zadbać, bo coś zaczyna na nich rosnąć. Nie uwierzę, że jakakolwiek kobieta jest fanką takiego owłosienia. Depilację intymną robię sobie sam, chociaż to bardziej skracanie. To powinien być w dzisiejszych czasach standard – twierdzi.

Jak Marek dba o swój wygląd na co dzień? Twierdzi, że nie lubi zakupów, ale czuje się w obowiązku, by prezentować się schludnie. Raz na jakiś czas wymienia swoją bieliznę. Znoszoną wyrzuca i kupuje kolejne bokserki i skarpetki, które wystarczą na kilka kolejnych tygodni. Garderobę uzupełnia systematycznie i raczej na niej nie oszczędza. Lubi markowe sklepy i obserwuje trendy. Mężczyznom z Polski ma wiele do zarzucenia – podobno zupełnie nie znają się na modzie i niepotrzebnie na sobie oszczędzają. Większość nosi to samo – sprane sztruksy, jeansy, polary, ortalionowe kurtki i sportowe buty do wszystkiego.

- W takim stroju mogę iść do lasu na grzyby, chociaż dawno nie byłem. Na wieczorne wyjście ze znajomymi, do pracy czy wizytę u mamy wypadałoby się prezentować bardziej elegancko. Nie mówię o marynarkach, bo sam czuję się w nich kiepsko. Można wyglądać schludnie i na luzie, ale nie wieśniacko – tłumaczy.

Jon Kortajarena

Marek ma 28 lat, aktualnie jest singlem, ale to nie oznacza, że jest sam. Jak twierdzi, wystarczy wyjść na miasto, by mógł przebierać w sporej grupie potencjalnych kandydatek. Cieszy się ogromnym powodzeniem i wcale go to nie dziwi. - Nie jestem najbrzydszy, a najważniejsze, że potrafię się pokazać. Kobiety jedno mówią, drugie myślą. Wcale nie kręcą ich zarośnięci i przepoceni faceci. Zdecydowana większość chciałaby mieć przy sobie pachnącego elegancika. To wymaga ode mnie sporej pracy, więc należy mi się uznanie, a nie głupie komentarze. Najwięcej do zarzucenia mają mi inni faceci, którym brakuje odwagi się zmienić. Niektórym się wydaje, że jak pójdą do kosmetyczki, to automatycznie stracą męskość. Jestem najlepszym przykładem, że z kastracją nie ma to nic wspólnego – twierdzi.

Nasz bohater kiedyś był jednym z nich. Jak przyznaje, aż do momentu zakończenia studiów niczym się nie wyróżniał. Lata zaniedbań zrobiły swoje. Miał fatalną cerę, na której co chwilę pojawiały się zmiany trądzikowe. Jedyną fryzurą, jaką akceptował, było zgolenie włosów na długość kilku milimetrów. Młodzieńcze do tej pory ciało coraz bardziej zaczynało przypominać sylwetkę typowego Polaka, czyli zapadnięta klatka piersiowa i zwisający nad paskiem brzuch. Dzisiaj wie, że to nie kwestia naturalności, ale zwykłego zaniedbania. Jeśli wyglądasz coraz gorzej, nie możesz mieć pretensji do nikogo, poza sobą.

I wtedy nastąpił przełom – nie chodziło wyłącznie o uznanie płci przeciwnej, ale by poczuć się lepiej we własnej skórze.

Jon Kortajarena

- Moje ciało wygląda w porządku, kondycję też mam niezłą, ale bieganie pozwala na coś jeszcze. Ktoś, kto znajduje czas i siłę na aktywność fizyczną, automatycznie jest lepiej postrzegany. Czuję na sobie spojrzenia kobiet, kiedy wybiegam z domu w przylegającym stroju. Na trasie nawiązałem kilka fajnych znajomości i to naprawdę działa. W tym momencie panie rzeczywiście doceniają zgrabnych i spoconych facetów, ale problem polega na tym, że większość moich rówieśników chodzi przepocona na co dzień. Brak higieny to ich największy problem i co by kobiety nie mówiły na temat męskości, byle jakie ciuchy, owłosione plecy i śmierdzące skarpetki nie są przez nie pożądane – tłumaczy.

Marek przyznaje się do tego, że korzysta z usług specjalistów, którzy pozwalają mu zachować nienaganny wizerunek. Systematycznie wybiela zęby, bo mało co działa na kobiety tak mocno i skutecznie, jak piękny uśmiech. Polscy mężczyźni słyną z pożółkłych i podziurawionych zębów. Nie wstydzi się także odwiedzać salonu kosmetycznego, gdzie zaprzyjaźniona pani Basia przywraca mu młodzieńczy blask. - 28 lat to niby jeszcze młody facet, ale pierwsze oznaki starzenia są już widoczne. Cera wygląda coraz gorzej, włosy w nosie i uszach zaczynają niebezpiecznie szybko rosnąć, pod oczami pojawiają się wory i przebarwienia. To są oznaki męskości? W takim razie ja podziękuję – twierdzi.

Nasz rozmówca systematycznie korzysta z zabiegów poprawiających wygląd skóry twarzy. Złuszczanie naskórka, oczyszczanie, nawilżanie, odżywcze maseczki. Wystarczy jedna wizyta w miesiącu, by spokojnie spojrzeć w lustro. Niedawno docenił również profesjonalną depilację.

Jon Kortajarena

Marka wyróżnia także jego łazienka, a raczej codzienne rytuały, którym się w niej poddaje. Jak twierdzi, nie wyobraża sobie wyjścia z domu prosto po wstaniu z łóżka. Rano potrzebuje około godziny, by czuć się ze sobą dobrze. Najpierw długi prysznic – nasz bohater codziennie myje włosy, które następnie stylizuje przy pomocy specjalnych gum i past. Dzięki temu jego fryzura wygląda nienagannie aż do wieczora. Ciało nawilża balsamem. Zdarza mu się także wyrywać pojedyncze włoski, które wyrastają wokół brwi. Ich samych nie reguluje, ale nie chce, by się połączyły, albo zmieniły swój kształt.

Golenie zależy od nastroju. Bywa tak, że przez kilka tygodni chodzi zupełnie gładki, ale czasami pozwala sobie na kilkudniowy zarost. Następnie nakłada grubą warstwę tłustego kremu, który ma nawilżyć i odżywić cerę. Przed samym wyjściem zmywa ją tonikiem i nakłada matowy krem w filtrem UV. Zęby szczotkuje przez kilka minut, nie zapominając o płynie do płukania ust. W ciągu dnia często je nitkuje, bo nie lubi resztek jedzenia pomiędzy zębami.

Nasz rozmówca zwraca ogromną uwagę na swój zapach. Pod pachy stosuje bezwonny antyperspirant w kulce. Dzieło wieńczą odpowiednio dobrane perfumy. Jak mówi, ma przynajmniej kilkanaście buteleczek. Wybór nigdy nie jest przypadkowy – uzależnia go od okazji, nastroju, pogody.

Jon Kortajarena

- Jeśli ktoś próbuje mi wmówić, że jestem metroseksualistą, jego problem. Ja po prostu o siebie dbam. Nie tracę w ten sposób ani odrobiny swojej męskości, bo nie wyglądam na przegiętego faceta, który spełnia się wyłącznie patrząc w lustro. To, że mam ładną cerę, gładkie ciało, białe zęby, potrafię się uczesać i ubrać, nie czyni ze mnie nikogo dziwnego. Tak powinna wyglądać normalność w męskim wydaniu. Wyśmiewać to można tych wszystkich chłopów, którzy wyglądają jakby dopiero oderwano ich od pługa – twierdzi.

Marek uważa, że narzekania kobiet, które podobno tęsknią za „prawdziwymi samcami”, to tylko czcze gadanie. Dziwnym trafem to on może liczyć na ich największe uznanie. Od momentu, kiedy zaczął o siebie dbać, żadna z nich nie dała mu kosza. To o czymś świadczy.

- W ten sposób wypowiadają się panie, które w rzeczywistości tęsknią za eleganckim i pachnącym mężczyzną. Wygadują bzdury, żeby się dowartościować. Wiedzą, że w domu czeka na nie zaniedbany facet, któremu szkoda czasu na umycie zębów, a do zmiany skarpetek trzeba go mocno namawiać. Na mój widok i tak zmiękną im kolana. I nie chodzi tu o moją bezczelność i zarozumiałość, ale fakty – podsumowuje.

Komentarze (19)

Ocena: 4.05 / 5
Anonim (Ocena: 5) 25.09.2014 22:43
ja tylko gonie mojego do golenia pach a jego owlosiona kleteczke bardzo lubie :D mojemu sama robie brwi bo mu rosna okropnie a ostatnio nauczylam sie robic mu fryzure maszynka, a on spryska sie i pachnie super, a o zeby dba bardziej niz ja o swoje :P
odpowiedz
rico (Ocena: 1) 21.09.2014 09:27
Same geje
odpowiedz
Snake (Ocena: 1) 21.09.2014 09:26
SZCZĘŚCIE W NIE SZCZCZĘŚCIU . Szczęście że ten ,,list" to jak zwykle wymysł autora i pewnie dziesiątków innych ,,listów"tu zamieszczanych. Nie szczęście to że są faceci którzy mają więcej kosmetyków niż ich dziewczyny . Dbać o siebie można i bez spędzania godzin przed lustrem i u kosmetyczki . A to już jest narcyzm a nie dbanie o siebie.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.09.2014 22:45
Ja wolę zadbanego faceta niż jakiegoś śmierdziucha z okazałym brzuszkiem piwnym :) Polscy faceci faktycznie o siebie nie dbają, większość wygląda tak samo. Na dodatek mają olbrzymie wymagania co do kobiet. Na szczęście powoli się to zmienia, zwłaszcza nastolatkowie prezentują się coraz lepiej. Nie zapominajmy że jest coś pomiędzy zaniedbanym facetem a metroseksualistą. Jest to mężczyzna który dba o siebie, uprawia sport, potrafi się dobrze ubrać ale wygląd nie jest dla niego numerem jeden.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.09.2014 18:04
owszem lubię elegancików, zadbanych i pachnących. oj lubię. mój mężczyzna nie stroi sie godzinami ale w garniaku prezentuje się świetnie. coż, wracając do tematu mój facet jest zadbany i pachnący bez rytuałów łazienkowych. on ćwiczy w jednym pokoju a ja w drugim i ma świetną sylwekę, brwi wyrywa, ale tylko te po środku żeby się nie łączyły a co do owłosionej klaty... może jestem dziwna, ale nie lubię chłopców. normalnie nie kręci mnie 15 latek z klatą gładką jak moja dupa. plecy gładziudkie ale tors musi być! rozumiem dbanie o siebie ale to przeginka. dajcie spoój. na szczęście udało mi się usidlić jednego z ostatnich mężczyzn (i razem uwielbiamy się śmiać na ulicy z metrusiów)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo