Exclusive: Mam 32 lata, mieszkam z rodzicami

Małgorzata nie myśli o samodzielności i lubi swoje życie.
Exclusive: Mam 32 lata, mieszkam z rodzicami
05.07.2014

Przez wiele lat młodzi Włosi uznawani byli za najmniej samodzielnych w całej Europie. Określano ich mianem „dużych bobasów”, bo nawet po trzydziestce rzadko decydują się na opuszczenie rodzinnego domu. Wynika to częściej z tradycji i wygody, niż problemów ze znalezieniem pracy czy zbyt niskich zarobków. Stać ich na samodzielność, ale mimo wszystko z niej rezygnują. Wszystko wskazuje na to, że idziemy w ich ślady. Z tą różnicą, że my bardzo chcielibyśmy opuścić rodzinne gniazdo, ale nie mamy takiej możliwości.

Najnowsze dane w tym temacie można uznać za alarmujące. Statystyczny Polak opuszcza rodzinny dom dopiero w wieku 28 lat. Równocześnie, pierwszą pracę podejmuje 6 lat wcześniej, ale nawet wtedy nie stać go na wynajem czy zakup własnego mieszkania. Co ciekawe, bywa i tak, że mieszkamy z rodzicami długo po trzydziestych urodzinach. Ponad połowa pełnoletnich polskich „dzieci” (od 18 do 35 lat) nie jest samodzielna. Z czego to wynika? Jednym z powodów może być fakt, że większość z nich pracuje na umowy tymczasowe. Zarabiają mało i nie są pewni przyszłości.

Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku naszej bohaterki. Małgorzata ma 32 lata i nie zdecydowała się jeszcze na wyprowadzkę. Pomimo tego, że od lat pracuje na etacie, dobrze zarabia i byłoby ją stać nie tylko na wynajem, ale także na kredyt. Jak przyznaje, w najbliższym czasie nie przewiduje żadnych zmian w tym względzie. Z rodzicami żyje jej się bardzo wygodnie.

Georgia Jagger

Większość młodych ludzi ma chęci, ale nie ma możliwości. U Ciebie jest na odwrót...

Życie. Choć w tym momencie muszę powiedzieć, że współczuję osobom w takiej sytuacji. Chyba bym się załamała, gdybym musiała rezygnować ze swoich marzeń, bo na coś nie byłoby mnie stać. Rzeczywiście, jestem w innej sytuacji. Pracuję w solidnej firmie na etacie, bardzo dobrze zarabiam, mam zdolność kredytową. Wiem, bo sprawdzałam. Kiedy stwierdzę, że czas na samodzielność, to po prostu to zrobię. Bez strachu, że mnie na to nie stać. Bo stać.

Czy możesz nam powiedzieć, kto utrzymuje mieszkanie, jeśli chodzi o aspekt finansowy?

Czy płacę rachunki? Tylko za swoją komórkę. Chętnie dołożyłabym się do prądu, wody i tym podobnych rzeczy, ale rodzice mi na to nie pozwalają. I nie ma się co śmiać. Mieliśmy już na ten temat dyskusję i wyszło na to, że skoro mieszkanie należy do nich, to oni będą je utrzymywać. Nie będę się wykłócać. Wiedzą, co robią.

Rodzice płacą za wszystko, mama do tego sprząta i gotuje...

Nie jestem darmozjadem, jeśli o to chodzi. W tym roku kupiłam im np. wczasy za kilka tysięcy. Wygrzeją się w ciepłym kraju. 2 tygodnie bez polskiej szarości i codziennych obowiązków.

Georgia Jagger

Dasz sobie radę w czasie ich nieobecności?

Mam nadzieję, że to żart. Nie jestem upośledzoną kobietą po trzydziestce, która nic nie potrafi wokół siebie zrobić. Będę się stołować na mieście, bo nie ma sensu gotować dla jednej osoby. Sprzątaniem zajmę się przed ich powrotem. Przygotuję coś smacznego na kolację i tyle.

Dostrzegasz jakieś wady tego stanu rzeczy?

Czasami żałuję, że mama jest taka kategoryczna w niektórych kwestiach. Ona się uważa za królową domu i ma ku temu powody. Fantastycznie gotuje, o wszystko zadba, ale niewiele mnie przez to nauczyła. Wolała podać mi wszystko gotowe, niż np. zaangażować mnie do pomocy. Nigdy w życiu nie upiekłam ciasta, a kucharką też nie jestem najlepszą. Jak stoję przed szafką z chemią gospodarczą, to nie za bardzo wiem co do czego służy. W takich momentach wychodzi jej nadopiekuńczość.

Kiedy się tego wszystkiego nauczysz?

Kiedy się od niej wyprowadzę.

Georgia Jagger

Dajesz sobie na to jakiś konkretny czas?

Nie, do znudzenia będę powtarzać, że samodzielne życie w pojedynkę to nonsens. Dopóki nie jestem z nikim związana, nie widzę uzasadnienia, żeby koniecznie mieszkać poza rodzinnym domem. Dla mnie takie życie to nie jest powód do wstydu, a własne mieszkanie nie będzie powodem do dumy. Wybieram to co praktyczne, a nie to, czego oczekiwaliby ode mnie inni. Każdy ma swoje życie, a ja swoje po prostu lubię.

A co zrobisz, jeśli to się nie zmieni np. przez kolejnych 10 lat?

Na pewno nie będę się załamywać. Do tego czasu zaoszczędzę na życiu z rodzicami tyle, że będę mogła zwiedzić cały świat.

Georgia Jagger

Ale chyba nam nie powiesz, że mama wciąż prosi 30-letnią kobietę o posprzątanie swojego pokoju?

Nie prosi, bo sama go chętnie sprząta. Mówiłam jej, żeby zostawiła to mi, bo najlepiej wiem, co gdzie ma leżeć, ale dla niej to wspaniała rozrywka. Gdybym ja się tym zajęła, to potem byłoby gadanie, że niedokładnie. Ona robi po swojemu i jest szczęśliwa, a ja nie chcę jej psuć humoru. Nie ukrywam, że to też całkiem wygodne rozwiązanie.

Robisz cokolwiek w domu?

Rano wyprowadzam psa, a potem mama wkracza do akcji. Jest na wcześniejszej emeryturze, więc czymś się musi zająć. Nikt jej do tego nie zmusza. Nie miałabym do niej pretensji, gdyby nagle się zbuntowała i powiedziała, że ma już tego dosyć. Ale wiem, że tego nie zrobi.

Chyba zaczynamy rozumieć, dlaczego nie masz zamiaru się usamodzielnić...

Nie ukrywam, że przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy i byłoby mi trudno się przestawić. Mogłabym w każdej chwili wynająć mieszkanie, ale po co, skoro byłabym w nim sama? Znajdzie się facet, to przyjdzie czas na odcięcie pępowiny. Jeśli nie, to cóż zrobić. Życie.

Georgia Jagger

Jest już jakiś kandydat?

Chyba mam pecha do mężczyzn, bo kiedy już się zaangażuję, to zazwyczaj nic z tego nie wychodzi. Niektórzy nie rozumieją, że mieszkam z rodzicami i wzbraniają się przed odwiedzinami, ale zazwyczaj przymykają na to oko. Potem nagle cześć, pa i po wszystkim. Widocznie trafiam na nieodpowiednich. Gdybym się z wzajemnością zakochała, to nawet jutro mogę zamieszkać z facetem z dala od mamy.

Nie przyszło Ci do głowy, że dla niektórych może to być dziwne i odstraszające?

Jakby to delikatnie powiedzieć, mam to w głębokim poważaniu. Nie jestem uzależniona od rodziców, chociaż dla niektórych tak to może wyglądać. Nie mieszkam z nimi dlatego, że nie potrafię inaczej, ale dlatego, że nie widzę sensu. Po co marnować pieniądze na życie w pojedynkę i czas na organizowanie życia tylko dla siebie? To nie jest racjonalne i chyba każdy przyzna mi rację.

A może to działa w drugą stronę – jesteś niesamodzielna, więc nie możesz znaleźć partnera. Nie uważasz, że zwiększyłabyś swoje szanse, gdybyś była już na swoim?

Nie będę robiła niczego wbrew sobie, żeby komuś się przypodobać. Każdy kto mnie zna, dobrze wie, że nie jestem córeczką mamusi i to nie ona decyduje o moim życiu. Powtarzam, że tu chodzi tylko o wygodę. Mam zrezygnować ze wspaniale prowadzonego domu na rzecz pustego mieszkania, w którym siedziałabym sama? To się nie kalkuluje.

Georgia Jagger

Papilot.pl: Masz 32 lata i mieszkasz z rodzicami. Dla większości to nie zabrzmi zbyt dobrze. Co czujesz w takim momencie? Wstyd czy dumę, że postawiłaś na swoim?

Małgorzata: Ani to, ani to. Zakłopotani powinni czuć się ci, którzy nie rozumieją, że można lubić swoich rodziców i chcieć z nimi przebywać. Mam taką teorię, że najszybciej usamodzielniają się osoby, które nie mają z nimi najlepszego kontaktu. Duszą się w swoim domu, czują się ograniczeni. Ja nigdy nie miałam takiego poczucia. Lubię nasze mieszkanie, nie przeszkadza mi ciągła obecność rodziców. Tak naprawdę spotykają mnie z tego powodu same korzyści.

Masz na myśli ugotowany obiad i posprzątane mieszkanie?

Choćby to. Moje koleżanki z pracy, nawet jeśli są samotne, na siłę wyprowadziły się z domu i teraz mieszkają same. Codziennie słucham ich dylematów, co by tu sobie ugotować, że w lodówce pustki, posprzątać trzeba, okna brudne. Ja nigdy nie miałam takich problemów, bo moja mama potrafi i lubi prowadzić dom.

Nie czuje się przez Ciebie wykorzystywana?

Skądże, i tak by to wszystko robiła. Ma pedantyczną naturę, więc wszystko musi błyszczeć. No i kocha mojego tatę, więc dogadza mu pysznościami, które gotuje. Ja też zawsze się załapię na świeżego kotleta czy domowe ciasto. Trudno wyobrazić sobie wygodniejsze życie.

Komentarze (67)

Ocena: 4.84 / 5
Anonim (Ocena: 5) 14.07.2014 19:04
po przeczytaniu polowy mam dosc, jak dla mnie jestes smierdzacym leniem ktory wykorzystuje matke jak tylko moze!!!! ja tez mieszkam z rodzicami i pomagam mamie bo wie ze ona jest czasem zmeczona i cieszy sie z pomocy, powinnas docenic i odciazyc matke!napewno jej wstyd ze wychowala niesamodzielnego lenia!
odpowiedz
24 (Ocena: 5) 10.07.2014 01:11
mylisz sie-mam mase znajomych i to z roznych krajow,a z rodzina utrzymuje kontakt przez neta i telefon,po za tym odwiedzamy sie raz do roku i to mi pasuje.... po za tym mam teraz swoja mala rodzinke i to ja stawiam na pierwszym miejscu,a na drugim sa teraz rodzice z rodzenstwem i uwazam,ze to jest jak najbardziej zdrowa sytuacja... dlaczego,bo moj ojciec nigdy nie stawial na pierwszym miejscu swojej rodziny,ktora zalozyl czyli matki,mnie i siostr tylko zawsze byly jego siostrzyczki czyt moje ciotki najwazniejsze- dlatego ja postanowilam,ze gdy ja bede matka to na pierwszym miejscu stawiam dobro i dobry poziom zycia swojej rodzinki,a na kolejnym potrzeby rodzicow i rodzenstwa... gdyby moj facet nadal liczyl sie tylko ze zdaniem rodzicow,a nie moim to by juz dawno nie byl moim facetem
zobacz odpowiedzi (1)
sd (Ocena: 5) 08.07.2014 20:28
nie ogarniam laski... to kalectwo. sama napisała że nic nie umie sama zrobić. jej matka sprząta codziennie a ona ma zamiar tuż przed przyjazdem rodziców. leniwa, leniwa, leniwa... od 8 lat mieszkam bez rodziców i to nie dlatego jak twierdzi autorka przez złe kontakty z rodzicami. jestem dużo od niej młodsza ale jak by nie był podany wiek powiedziałam bym że ma 19 lat
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.07.2014 14:59
Ja na jej miejscu to bym nawet tego nie podawała do publicznej wiadomości. Ofiara losu i tyle!!
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 07.07.2014 13:19
Też mam 32 lata i też mieszkam z rodzicami. Z tą jednak różnicą, że zarabiam kiepsko (choć na etacie) - tyle, żeby wynająć ewentualnie kawalerkę w Krakowie, a potem żyć na zupkach chińskich :p No i jeszcze taka różnica, że gacie piorę sobie sama, a swój pokój sprzątam od 10 roku życia. Zresztą nie tylko pokój, bo mam sprzątaniowych obowiązków zdecydowanie więcej. Dokładam się do rachunków, robię zakupy. Fakt - nie gotuję. Nie dlatego, że nie umiem, ale zwyczajnie nie cierpię gotować :p Chyba że mam ochote na coś, czego moja rodzina nie jada - to wtedy tak. No i do tego dom jest duży, mam "swój świat" na pięterku, nie wchodzimy sobie w drogę, rodzice fajni i od daaaaawna nic mi nie "każą" (typu powrót o tej i o tej), a facet (gdy go ostatnio miałam) często i chętnie u mnie nocował i nikt nie miał nic przeciwko temu. A nawet zaczął mieć, kiedy zasugerowałam, że wyprowadzę się i zamieszkamy razem... :p Poza kwestią finansową przemawia do mnie też argument o samotnym mieszkaniu, przebywaniu w pustym domu - jestem wychowana w wielopokoleniowym domu, przyzwyczajona do gwaru, tego, że ciągle coś się dzieje i do obecności ludzi. Ale bliskich mi ludzi. Nie potrafiłabym teraz mieszkać "po studencku", wynajmować coś z obcymi. W tej sytuacji wolę z rodzicami.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo