Exclusive: Mam 140 cm wzrostu

„Mężczyźni traktują mnie bardziej jako karłowatą ciekawostkę, niż prawdziwą kobietę” - twierdzi Jowita.
Exclusive: Mam 140 cm wzrostu
28.06.2014

Wzrost człowieka, choć często będący przyczyną kompleksów, to jeden z tych parametrów, na który na pewnym etapie życia nie mamy żadnego wpływu. Jeśli jest niski, a nie wynika z uwarunkowań genetycznych, do pewnego momentu można starać się go zwiększyć. Czasami wystarczy zmiana diety na bogatszą w składniki odżywcze, a kiedy indziej niezbędne okazuje się przyjmowanie leków. Aby proces ten przyniósł oczekiwany skutek, należy podjąć go na etapie, kiedy nasze ciało ma jeszcze zdolność wzrastania. W przypadku Jowity zaniedbano tę kwestię.

Nasza bohaterka do drugiej klasy szkoły podstawowej nie odbiegała wzrostem od swoich rówieśników. Kiedy jednak znane jej dzieci zaczęły gwałtownie rosnąć w kolejnych latach, ona za swój sukces musiała uznać kolejny 1 cm w ciągu roku. Wydawało się, że stanęła w miejscu. I tak rzeczywiście było, ale rodzice, ani lekarz pierwszego kontaktu nie podjęli tego tematu. Uznano, że „taka jej uroda” i niewiele da się zrobić. Dzisiaj jest już dorosłą kobietą i mierzy dokładnie 141 centymetrów. Zdecydowanie mniej, niż wynosi średnia.

Jowita od zawsze jest najniższą osobą w towarzystwie. Tak było w szkole, na studiach i w pracy. I chociaż powinna się do tego przez te długie lata przyzwyczaić, wciąż uważa to za swoje największe życiowe niepowodzenie. To właśnie niski wzrost obarcza winą za cały szereg jej życiowych problemów. Jest przekonana, że gdyby bardziej urosła, byłoby jej zwyczajnie łatwiej. Specjalnie dla nas opowiada o wadach i zaletach bardzo niskiego wzrostu.

niska dziewczyna

- Mój tata to kawał chłopa, prawie 100 kilogramów i ponad 190 cm wzrostu. Mama jest od niego niższa, ale daleko jej do mnie. Mierzy 169 cm, czyli prawie 30 więcej ode mnie. Brat też nie odbiega od normy, bo ma 1,80 m. Żadnej poważnej choroby u mnie nie wykryto, więc nie wiem, co poszło nie tak. Już nawet nie mam ochoty tego sprawdzać. Szkoda, że wcześniej nikt się mną nie zajął. Może jakimś cudem dorosłabym do tych wymarzonych 150 cm, bo to już akceptowalny dla kobiet wzrost – zastanawia się Jowita.

- Jedyne pozytywy jakie dostrzegam, to fakt, że mieszczę się na każdym łóżku. Nawet dwa złączone fotele wystarczają, żebym się wyspała. No i mogę pożyczać ubrania od mojej 13-letniej kuzynki – śmieje się nasza bohaterka. 

niska dziewczyna

- Na co dzień problemów z tym związanych jest sporo. Praktycznie wzrost decyduje o wszystkim. Pierwsza sprawa, wynajmuję mieszkanie, więc nie miałam większego wpływu na jego wyposażenie. Muszę wchodzić na podkładkę podwyższającą, żeby spokojnie umyć naczynia, albo przejrzeć się w lustrze. Wydostanie się z wanny też wcale nie jest łatwe. O tym, żeby samodzielnie zawiesić firanki albo umyć okna w ogóle nie ma mowy. Próbowałam z drabiną, ale wolę już nie ryzykować. Przez wizjer w drzwiach nawet nie patrzę, bo najpierw musiałabym postawić krzesło i dopiero się wdrapać. Nie da się tego zrobić po cichu, więc i tak zdradzę, że jestem w domu – opowiada.

- To wszystko nic w porównaniu do tego, co mnie spotyka w sklepach odzieżowych. To jest dla mnie po prostu tragedia, bo ze względu na wzrost powinnam się ubierać na stoiskach dziecięcych, a ze względu na wiek – jednak na kobiecych. Bardzo rzadko udaje się znaleźć coś odpowiedniego dla mojej figury i stylu, a równocześnie pasującego pod względem długości. Tylko w jednej sieciówce zdarza się to połączyć. Wiele rzeczy skracam u krawcowej, ale zdaję sobie sprawę z tego, jak wyglądam. Natura nie dała mi nóg do nieba, bo raczej są króciutkie i dość przysadziste – twierdzi.

niska dziewczyna

Choć wydaje się, że to dla niej idealne rozwiązanie, Jowita jak ognia unika szpilek. Jak twierdzi, woli być naturalnie niska, niż nienaturalnie pokraczna. O co chodzi? - Nie zabrzmię w tym momencie, jak rasowa kobieta, ale nie lubię chodzić w butach na obcasach. Czuję się w nich niepewnie i śmiesznie. Może zyskuję 5 cm, ale i tak wszyscy wiedzą, jaka jestem niska. Krótkie nogi i szpilki to słabe połączenie. Z tym poczekam ewentualnie do ślubu, bo w białych mogłabym od biedy wystąpić – nasza rozmówczyni wyraźnie się rozmarzyła.

- Nie, nie planuję na razie ślubu. Z jednego prostego powodu – nie mam z kim stanąć przed ołtarzem, bo... Po prostu tak jest. Nie jestem rozchwytywana przez facetów. Raczej traktują mnie jak karłowatą ciekawostkę, niż prawdziwą kobietę. Do tej pory był tylko jeden, ale okazało się, że bardziej pociągało go moje małe ciało, niż to, co mam w środku – twierdzi.

Jowita była tylko w jednym poważnym związku. Od 3 lat jest singielką. Nie z wyboru, a z konieczności. Bardzo chciałaby to zmienić, ale na razie nic z tego nie wychodzi. Czy winny jest rzeczywiście niski wzrost? A może w ten sposób chce usprawiedliwić wszystkie swoje niepowodzenia?

niska dziewczyna

- Sama się nad tym zastanawiałam. Podejrzewałam, że idę na łatwiznę i szukam wymówki. Ale prawda jest taka, że gdybym była wyższa, to ludzie traktowaliby mnie poważniej. Gdybym była wyższa, to miałabym w sobie więcej pewności siebie. Gdybym była wyższa, to mogłabym się ubierać jak każda normalna kobieta. Mogłabym tak wyliczać i chyba coś w tym jest. Wzrost wiele w moim życiu determinuje. Wolałabym być wysoka i samotna, bo zawsze byłaby szansa, żeby to zmienić, niż niska i samotna, bo wtedy perspektywy są naprawdę słabe. Wystarczy przytoczyć świeżą sprawę. Podobno miałam być świadkową na ślubie koleżanki, ale zrezygnowała ze mnie, bo jej siostra martwiła się, jak taki maluch będzie wyglądał na zdjęciach. Zdecydowały względy „estetyczne”. Tak, dla wielu jestem nieestetyczna – twierdzi Jowita.

- Doszło do tego, że zaczęłam przeglądać różne dziwne artykuły na ten temat i miałam przez chwilę ochotę pojechać do Azji i przedłużyć sobie nogi o kilka centymetrów. Byłam tak zdesperowana, że gdyby było mnie na to stać, to pewnie bym zaryzykowała. Dzisiaj wiem, że już nic z tym nie zrobię. Myślałam też o psychoterapii, ale na razie nie mam na to odwagi. Nie chcę się obudzić za kilka lat samotna i sfrustrowana – zwierza się.

Skąd wiadomo, że przypadłość naszej bohaterki nie ma podłoża genetycznego? Najlepszym dowodem na to jest wzrost jej najbliższych.

niska dziewczyna

- W podstawówce nie miałam z tego powodu większych problemów. Czasami ktoś do mnie powiedział „maluchu”, ale trudno się na coś takiego obrazić. Zwłaszcza, że ja byłam przekonana o tym, że wreszcie nadrobię zaległości i wystrzelę w górę. To się oczywiście nie stało. W gimnazjum było już gorzej, bo naśmiewali się nie tylko rówieśnicy, ale i nauczyciele wygadywali głupstwa. Do dzisiaj pamiętam panią od historii, która mi wmawiała, że za dużo palę papierosów i dlatego nie rosnę. Muszę wreszcie rzucić. To zabawne, bo ja naprawdę nigdy nie miałam w ustach papierosa. Wtedy też po kryjomu piłam taki syrop na wzrost, który można kupić w aptece bez recepty. Dopiero później wyczytałam, że to bzdura i te składniki nie mają na to większego wpływu. Powoli zaczęłam się do tego wszystkiego przyzwyczajać – twierdzi.

Jowita nie potrafi dotrzeć do szczegółowych danych na temat jej wzrostu. Badania okresowe raz były wpisywane do książeczki zdrowia, raz nie. Nie można więc określić tempa jej wzrostu i odchylenia od normy. Przestała się mierzyć dopiero rok temu. Miała wtedy 23 lata i uznała, że chyba jednak już nie urośnie. Od tego czasu żyje z wyrokiem – będę taka przez całe życie i nic się nie zmieni. - Czasami rzeczywiście brzmi to dla mnie jak wyrok, ale staram się nie tracić dobrego nastroju. Chociaż bywa i tak, że jestem bardzo pozytywnie nastawiona, a potem idę do pracy i czar pryska. Muszę zadzierać głowę przy rozmowie ze współpracownikami i maksymalnie podwyższać fotel biurowy, żeby było mnie widać zza biurka. To nie nastraja optymistycznie – mówi nam.

niska dziewczyna

W przypadku naszej bohaterki nie można powiedzieć, że zawsze była najniższa. Przez pierwsze lata swojego życia nie odbiegała w tym względzie od swoich rówieśników. Kiedy odkryła, że coś jest z nią nie tak? - Niektórym się wydaje, że jak ktoś jest bardzo niskim dorosłym, to pewnie był taki sam od dzieciństwa. Zawsze najmniejszy. Nie wiem, może tak się zdarza, ale nie w moim przypadku. Ja mniej więcej do dziewiątego roku życia byłam pod tym względem zupełnie normalna. W przedszkolu i w pierwszych klasach podstawówki w niczym nie odbiegałam od koleżanek. Coś stało się dopiero później, bo kiedy one co roku były ode mnie wyższe, najpierw o kilka centymetrów, a potem o głowę, tak ja praktycznie stałam w miejscu. Z badań okresowych wynikało, że rosłam 1 może 2 cm rocznie, a moje koleżanki 2-3 razy więcej – wspomina.

- Szkolna lekarka miała na ten temat jedyną słuszną teorię. Rodzice mnie zaniedbali. Na pewno nie dostaję wystarczającej ilości jedzenia, do tego jest ono marnej jakości, bez żadnych witamin. Pewnie nie pozwalają mi się bawić na świeżym powietrzu. Potem wyszło, że „taka moja uroda” i po prostu będę trochę niższa od innych. Nic się nie da na to poradzić. Dzisiaj wiem, że jeśli niedowzrost nie jest spowodowany czynnikami genetycznymi, to można z nim jakoś walczyć. U mnie temat ucichł i teraz jestem takim małym krasnalem, który większości nie dorasta nawet do ramion – opowiada Jowita.

Polecane wideo

Komentarze (122)

Ocena: 4.86 / 5
gość (Ocena: 5) 18.08.2018 19:04
Moja żona ma 140 cm wzrostu.
odpowiedz
Ixde (Ocena: 5) 01.06.2018 14:27
Xddddddddd
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.04.2018 21:48
150 cm to wcale nie jest ,,akceptowalny wzrost dla kobiety". Tak sie zapewne wydaje z perspektywy osoby mierzacej 141, ale z doswiadczenia wiem, ze tak nie jest. Mam 151 i praktycznie wszyscy obcy ludzie traktuja mnie jak dziecko. ,,Gdzie jej matka?" - zastanawiaja sie. ,,Ty jestes pelnoletnia?!" - pytaja. ,,Ile masz lat?". Nie mowiac o tym, jak na mnie patrza, gdy ide ulica...z moim dzieckiem. Gdy ktos sie na czlowieka ukradkiem gapi, tego nie da sie nie zauwazyc. Niedawno znajoma z pracy z gory zalozyla, ze jestem samotna matka...Hm. W koncu ,,kto by chcial taka niska + pewnie ma z 17 lat. Kobiety w tym wieku nie wychodza za maz." Osoba sredniego wzrostu nigdy nie zrozumie, jakie to upokarzajace nie moc normalnie wyjsc z dzieckiem na spacer, zeby nikt nie zakladal, ze po pijanemu zaliczylo sie wpadke z kolega (w koncu ,,osoba takiego wzrostu nie moze byc dorosla. Pewnie jakas glupia malolata"). Wszyscy w rodzinie sa ode mnie wyzsi. No ale sa jednak niscy, wiec lekarz od razu zalozyla, ze ,,taka moja uroda". Tymczasem ja az do II klasy gimnazjum (!) nigdy nie bylam najnizsza. Zawsze srednia, potem troche niska, ale jeszcze nie tak najgorzej...Az w koncu wzrost stanal. Wszyscy inni rosli dalej.
odpowiedz
anonim (Ocena: 5) 13.07.2015 12:31
Czy można otrzymać e-maila od Jowity?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.04.2015 12:07
Ja mam 148 cm, to trochę przykre, bo jak rozmawiam z jakimś chłopakiem, to zawsze padnie coś w stylu "jesteś fajna, ale za niska"
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie