„Jak można oszczędzać na dziecku? Ono kosztuje i trzeba być na to gotowym!”

Joanna nie zgadza się ze sposobem, w jaki postępuje autorka wtorkowego listu – Natalia. Jej zdaniem oszczędzanie na dziecku jest objawem braku dojrzałości do rodzicielstwa, a nawet egoizmem.
„Jak można oszczędzać na dziecku? Ono kosztuje i trzeba być na to gotowym!”
27.01.2011

Odpowiedź na wtorkowy list Natalii, która nie chce wyrzucać pieniędzy w błoto, więc kupując produkty dla dziecka wybiera te najtańsze.

Droga Natalio,

Przeczytałam Twój list z dużym zdziwieniem. Także jestem młodą matką, ale mam skrajnie odmienne podejście do kwestii wydatków. Nie miej mi za złe szczerości, a może nawet nadmiernej dosadności, ale wydaje mi się, że przemawia przez ciebie odrobina skąpstwa, szczypta egoizmu i nieco niedojrzałości do rodzicielstwa. Decydując się na dziecko, chyba zdawałaś sobie sprawę, ile to tak naprawdę kosztuje. A nawet jeśli niektóre wydatki cię zaskoczyły, to skoro twój mąż dobrze zarabia, powinnaś przełknąć tę gorzką pigułkę i pokornie wydać pieniądze – to w końcu twoje dziecko.

Nie wiem, jak możesz z taką nonszalancją opisywać pranie dziecięcych ubranek wraz z ciuchami, w których po mieście jeździ twój mąż. Może jeszcze środkami komunikacji miejskiej? Wyobrażasz sobie, ile na nich zarazków?! Teraz może i nie ma uczulenia ani wysypki, ale skąd wiesz co będzie dalej? Chemikalia nigdy nie pozostają obojętne!

Kolejna rzecz – zabawki. Skoro żyjemy w XXI wieku i mamy do dyspozycji zabawki dydaktyczne (fakt, droższe od zwykłych), to czemu nie skorzystać z tych dobrodziejstw. Ostatecznie robimy to dla dobra naszych dzieci…

Używane wózki… Skąd wiesz, co się w nich kiedyś wylało? Kto w nich przebywał? Może pełne są roztoczy? Jesteś pewna, że to higieniczne? Nie twierdzę, że dziecko trzeba przechowywać w szklanej, sterylnej bańce, ale na Boga, odrobinę środków ostrożności trzeba zachować!

I ten nieszczęsny lekarz… Nie pomyślałaś nigdy, że stojąc w kolejce pełnej zakatarzonych, kaszlących ludzi tylko niepotrzebnie narażasz swoje dziecko?!

Zgadzam się z tobą tylko w kwestii dań ze słoiczków. Ja także nie karmię nimi mojego dziecka, odkąd naczytałam się o pochodzeniu surowców wykorzystywanych do ich produkcji. Może nie jestem znakomitą kucharką, ale papkę z marchwi zrobić umiem.

Pozdrawiam,

Joanna 

Na Wasze Listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Zobacz także:

Wasze Listy: Moja przyjaciółka z ogólniaka jest kobietą sukcesu, a ja szarą myszką!

Czy wiązać się mężczyzną, który ma dziecko z inną?

Polecane wideo

Komentarze (298)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 19.08.2014 16:23
Jak ja byłam mała NORMĄ było noszenie używanych ubranek czy to po rodzeństwie, czy innych dzieciach. nowy wózek to był luksus, na który mało kogo było stać. Nikt nie prał oddzielnie ubrań (poza ubraniami niemowlęcymi), bo po prostu było trzeba oszczędzać. Tak było i tyle. A o zabawkach edukacyjnych nikt nawet nie słyszał. Jakoż żyję, moje pokolenie jakoś żyje. Nie pozarażaliśmy się niczym strasznym, nie poumieraliśmy masowo. Dodam, że nawet pieluchy były z tetry a nie jednorazowe i też nic się nie działo z tego powodu. Świat zwariował O_O
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.12.2012 18:09
Tutaj wpisz treść komentarza do „Jak można oszczędzać na dziecku? Ono kosztuje i trzeba być na to gotowym!”...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.12.2012 18:08
Zgadzam się! A te ciuchy po używanych dzieciach z lumpeksów, przecież nie wiadomo kto w nich chodził... I wgl ile tam infekcji...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 31.03.2012 11:16
Joasiu jak ty byłaś dzieckiem to jakoś nie było specjalnych proszków do prania, zabawek dydaktycznych i inny tego typu rzeczy, a żyjesz.. To jest tylko dobry marketing firm, aby właśnie ludzie płacili jak najwięcej i kupowali jak najbardziej zbędne rzeczy dla swoich pociech.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.05.2011 17:51
Moim zdaniem to właśnie autorka tego nie dojrzała do macierzyństwa. Niektóre wydatki są po prostu zbędne i bez sensu ale to wiele mam pojmuje dopiero przy drugim dziecku. Autorka motywuje niektóre swoje wypowiedzi twierdzeniem " to dla dobra naszych dzieci" ale czy dziecko zwłaszcza małe będzie potrafiło bardziej cieszyć się tym że nad jego łóżeczkiem wisi karuzela za 300zł a nie za 50zł, czy bardziej ucieszy się z dresiku adidas czy z wygodnego pajacyka za 40zł? A może to właśnie dla twojego dobra wciskasz dziecko w nieraz okropnie niewygodne markowe ciuchy broń Boże nie wycinając metek mimo że gryzą dzieciaka w plecki. Wciskasz jego małe stópki w markowe adidasy mimo że leży w wózku a na dworze temperatura powyżej 30st. I na koniec dodam to co najlepsze dla dziecka nie zawsze dużo kosztuje i nie chodzi o oszczędzanie na dziecku ale właśnie na zaspakajaniu jego potrzeb a to nie zawsze da się przeliczyć na pieniądze.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie