"Każdy czasem kłamie, grunt to przyznać się do błędu"

Anna odpowiada na wtorkowy list Czarodziejki. Czy ona też odstrasza od siebie wszystkich przyjaciół?
"Każdy czasem kłamie, grunt to przyznać się do błędu"
11.11.2010

Odpowiedź na list Czarodziejki, która jest zazdrosna o urodę swoich koleżanek i nie potrafi się z nikim zaprzyjaźnić.

Szanowne Czytelniczki Papilota,

Czytając wtorkowy list w niektórych momentach czułam się tak, jakby to moja historia została tam opisana. Mam 18 lat i ważę jakieś 86 kg. To dużo jak na mój wiek. Mierząc jakieś 170 cm wzrostu powinnam ważyć nie więcej niż 70. Nawiązując do listu, ja także nie potrafię utrzymać przy sobie przyjaciółek na dłużej. Wszyscy moi znajomi wychodzą gdzieś wieczorami, ale nigdy nie zaprosili mnie na takie spotkanie. Nie chodzi o to, że jestem mało towarzyska. Prawdę mówiąc, potrafię szybko nawiązywać nowe znajomości. Jadąc w te wakacje do pracy do Anglii, już w autokarze poznałam dziewczynę, z którą spędziłam całe dwa miesiące.

Nie mam problemów z tym żeby pierwsza do kogoś zagadać. Jestem pewna, że mój problem polega na czymś innym. I tu właśnie zazdroszczę autorce tego listu. Ona zdaje sobie sprawę ze swoich błędów, dzięki czemu powoli może zacząć je zwalczać, zaakceptować siebie i nie przejmować się innymi. Ona może się zmienić, bo wie co jej przeszkadza. Ja niestety nie posiadam tego luksusu. Mimo tego że nie wychodzę wieczorami, w szkole jestem osobą dość lubianą. Nigdy nie miałam takiego problemu że np. nie mam z kim usiąść, bo nikt nie chce. Wręcz przeciwnie - sporo osób lubi ze mną siedzieć i rozmawiać. Podobno potrafię wysłuchać i potrafię doradzić w trudnych sytuacjach. Dowodzi to tylko tego, że mam doświadczenie w tej dziedzinie. W moim krótkim życiu doznałam już wiele bólu, mimo że Wy, czytając ten list możecie tego nie zrozumieć.

"Jak to taka 18-letnia małolata może czuć ból. Za mało żyje, jeszcze nawet nie wie co to znaczy" Tak? Wyobraź sobie ojca, swój autorytet. Jedną z osób które na świecie liczą się dla ciebie najbardziej. A teraz pomyśl, że nigdy nie chciał córki, wolał mieć syna na swoje podobieństwo. Niestety dla niego jestem jedynaczką. I oczywiście nie byłoby puenty tej historii, gdybym nie wspomniała, że do tej pory nie może wybaczyć mi, że nie jestem facetem. Jak byłam mała uczył mnie grać w piłkę, spędzał ze mną dużo czasu. W podstawówce byłam typową chłopaczarą, ale gdy szłam do komunii, jako jedyna dziewczynka w krótkich włosach....Wyobraźcie sobie jak musiało to wyglądać. Brakowało mi tylko trampek i czapki z daszkiem. Zawsze się ze mnie śmiali.

nie mam przyjaciół

Z biegiem czasu przywiązywałam sie bardziej do mamy, zapuściłam włosy no i nauczyłam się nie przejmować złośliwymi uwagami pod moim adresem. Mimo wszystko boli mnie to, że tata nigdy nie zaakceptuje mnie jako córki. Może to jest mój problem. Jestem gruba i potrafię to przyznać. Nie potrafię także dobrać do siebie idealnej garderoby. Czasami to też jest przyczyna. Może ludzie wstydzą się ze mną pokazywać publicznie, a szkoła - wiadomo. I tak tam jestem, więc nie ma problemu.

Czarodziejki nie popieram tylko w pomyśle zemsty. To nie była ich wina, że znajomość się urwała. A to że skłamała - każdy czasem kłamie. Niektórzy mają wyśnionych facetów, inni idealnych rodziców, jeszcze inni wyjeżdżają za granicę częściej niż chodzą do łazienki. Grunt to przyznać się do błędu. Nie potrafię się odnaleźć w takiej sytuacji, jednak myślę że gdybym już się w niej znalazła, powiedziałabym prawdę " tak, skłamałam, ale czy w innym przypadku zagadałabyś do mnie?"

Żyjemy w takim świecie, gdzie to pieniądze i uroda są ważniejsze od osobowości. Ale prawda jest taka, że pieniądze się skończą, uroda przeminie, a wtedy zadamy sobie pytanie "Co ja do cholery robię z takim totalnym debilem"?

Pozdrawiam

A:*

Na Wasze listy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl.

Zobacz także:

WASZE LISTY: „Straciłam ukochanego, umarła część mnie”

DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE: Czy oddać do adopcji dziecko, na które mnie nie stać?

Komentarze (23)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 01.09.2012 14:49
Kolejna, która narzeka na swoją wagę, ale palcem nie kiwnie, żeby schudnąć
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.11.2010 21:29
a ja mam wszystko - kochającą rodzinę, kochającego chłopaka, nie narzekam na pieniądze ani na karierę, jestem ładna i całkiem zgrabna. ale nie zawsze tak było! byłam bardzo pulchnym dzieckiem, czas podstawówki i gimnazjum był dla mnie koszmarem z tego względu. "a, ta gruba" mówili. ale ja starałam się nie przejmować, zawsze byłam otwarta na ludzi, miałam swoich przyjaciół. z czasem wszystko się zmieniło, z grubego dzieciaka stałam się ładną i zadbaną kobietą. ludzie którzy się ze mnie śmiali mi zazdroszczą. mam nadzieję że kiedyś też doświadczysz takiego uczucia. głowa do góry!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.11.2010 16:41
No dzizas, kolejna ktora narzeka na swoja wage. Tak kochane, waga jest wyznacznikiem tego jak oceniaja Cie faceci, ale znajomi juz nie. Jak sadzicie ze wasze kompleksy biora sie z kilogramow to schudnijcie bo juz meczy mnie czytanie takiego jeczenie . Zamiast narzekac na swoj los, zrobcie cos ze soba bo rzygnac mozna.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 11.11.2010 15:14
Zajrzyj na mój pasaż zobaczysz ofertę pełną humoru, na pewno się uśmiejesz a może też coś w padnie Ci w oko! ;D
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 11.11.2010 13:30
Wiesz, może to że nigdzie nie wychodzisz to nie kwestia tego że jesteś "puszysta", ale po prostu nie dajesz znaków że chcesz wyjść w sobotę. Nie mówię o byciu nachalnym ale spróbuj sama zadzwonić do swoich znajomych i spytać się co robią w weekend. Jeśli dasz im znać że jesteś chętna na spotkania z nimi to po pewnym czasie sami zaczną dzwonić do ciebie. Wiem bo miałam ten sam problem. Powodzenia ;)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo