Wiele osób w moim wieku zaczyna zakładać rodziny. Ja, mając 29 lat, nie czuję potrzeby ani nie mam pragnienia, by mieć dzieci. W zasadzie jestem pewna, że nie chcę ich mieć. Cenię sobie swoją wolność. Brzmi jak banał, ale naprawdę lubię rozwijać się zawodowo, podróżować, podejmować spontaniczne decyzje. Dzieci to ogromne zobowiązanie, którego nie jestem i może nigdy nie będę gotowa podjąć.
Oczywiście są dwie strony medalu, bo jednocześnie pojawia się we mnie pewien lęk. Co, jeśli kiedyś tego pożałuję? Co, jeśli za kilka lub kilkanaście lat będę samotna, patrząc na innych z dziećmi, i będę czuć, że przegapiłam coś ważnego? Co, jeśli zmienię zdanie, a będzie za późno? Obserwuję, jak wiele osób w moim otoczeniu odnajduje szczęście w macierzyństwie i ojcostwie. Zastanawiam się, czy nie tracę czegoś fundamentalnego, czego teraz nie potrafię dostrzec.
Zobacz także: LIST: „Partner zostawił mnie, gdy zaszłam w ciążę”
Nie czuję presji z otoczenia, bo moje najbliższe środowisko raczej szanuje moje wybory. Mimo to moje własne myśli i obawy często nie dają mi spokoju. Czuję, jakby decyzja o nieposiadaniu dzieci była jednocześnie wielką ulgą i ogromnym ciężarem. Ulga, bo wiem, że to coś, czego teraz nie chcę, a ciężar, bo nie wiem, co przyniesie przyszłość.
Czy uważacie, że można być szczęśliwym bez dzieci, nie żałując tej decyzji? Byłabym wdzięczna za Wasze refleksje i może odpowiedzi osób, które były w podobnej sytuacji.
Dominika