DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE: Czy Kamila powinna zamieszkać z chłopakiem przed ślubem?

Kamila jest pełnoletnia, ale jej rodzice mimo to sprzeciwiają się, aby zamieszkała z chłopakiem. Jej ukochany studiuje i nie ma czasu na pracę, więc obowiązek zarabiania spadłby na Kamilę…
DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE: Czy Kamila powinna zamieszkać z chłopakiem przed ślubem?
30.04.2010
> -->

Droga Redakcjo,

Chciałam zgłosić problem  do działu Decyzja należy do Ciebie i bardzo prosić o jego publikację! Naprawdę, nie wiem, jak pokierować swoim życiem, bo nie chcę nikogo zawieść i nikogo zranić. Czy powinna wygrać miłość?

Z  Adamem znamy się jeszcze ze szkoły średniej. Chodziliśmy do tego samego zespołu szkół – ja do technikum, on do liceum. Adam zawsze lubił się uczyć, jeździł na konkursy, zawsze miał biało-czerwony pasek. Ja nigdy nie byłam prymuską, uczyłam się całkiem przeciętnie, od razu wiedziałam, że nie chcę iść na studia, bo w Polsce czy masz studia, czy nie, to i tak nie znajdziesz dobrej pracy – wszędzie tylko układy i znajomości… Ale wracając do tematu. Oczywiście Adam myślał inaczej, jak nikt inny miał taką wiarę w to, że ciężka nauka i praca popłacają. Byliśmy trochę jak ogień i woda, ja dużo imprezowałam, a on w tym czasie się uczył albo czytał książki. Znaliśmy się z widzenia, ze szkolnego korytarza, raczej przelotnie. Pierwszy raz rozmawialiśmy na siedemnastce naszego wspólnego kolegi. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, że Adam też przyszedł, choć nikt się z niego nie nabijał. Trzeba przyznać, że wszyscy go szanowali – nie był takim typem kujona, zawsze chętnie pomógł, dał ściągnąć, a poza tym był w reprezentacji szkoły w nogę.

Na tej pamiętnej imprezie od razu do mnie podszedł. Moje koleżanki to nawet mówiły, że on tylko dla mnie się tam zjawił! Całą noc za mną chodził, prosił do tańca, stawiał drinki. Byłam pod wrażeniem, bo ujrzałam w nim kogoś zupełnie innego niż to sobie wyobrażałam. Później wszystko potoczyło się szybko – randki, kino, romantyczne wieczory… Zostaliśmy parą. Dużo osób dziwiło się, że jesteśmy razem, bo w sumie dużo, bardzo dużo nas różniło. Ale my byliśmy szczęśliwi – ja głównie dlatego, że nie lubiłam ograniczeń w związku, a Adam zawsze miał tyle zajęć, że widywaliśmy się stosunkowo rzadko. Nadal wiec było tak, że przez weekendy ja szalałam na imprezach, a on siedział z nosem w książkach.

Gdy Adam poszedł na studia, ja jeszcze byłam w klasie maturalnej. BoŻe, bez niego chyba nie przygotowałabym się do matury! Dużo osób wtedy mówiło, że to nienormalne, żeby taki inteligentny chłopak, na najlepszym kierunku na politechnice i ze stypendium naukowym, był  z taka dziewczyną jak ja. Ale Adam nie oceniał tak powierzchownie ludzi, wiedział, że tak naprawdę mam wiele do powiedzenia, a studia i dobre oceny nie są mi po prostu potrzebne do szczęścia. Po mojej maturze ja poszłam do pracy w księgarni, a on poszedł na drugi kierunek. Mało się widywaliśmy, ale o ile nasze uczucie wcześniej powoli się rozpędzało, oboje zdaliśmy sobie sprawę, że kochamy się ponad wszystko.

Dzisiaj Adam jest na drugim i trzecim roku, ja pracują jako kelnerka, czasami dorabiam jako hostessa. I ostatnio doszliśmy do wniosku, że powinniśmy razem zamieszkać, bo wtedy moglibyśmy się widywać chociaż wieczorami. A tak, bywają tygodnie, że w ogóle się nie widzimy, bo ja do późna pracuję, a on jest albo na uczelni albo na praktykach.

Praktycznie zdecydowaliśmy się już na wspólne mieszkanie i wspólnie postanowiliśmy to oznajmić moim rodzicom. Adama rodzice mają nowych partnerów i nowe rodziny, wiec przyjęli tę wiadomość ze spokojem. Za to moi rodzice byli oburzeni. Oni chyba nadal wierzą, że jestem dziewicą! Powiedzieli, że Adam zamiast prosić mnie o rękę, całe dnie w książkach spędza! Uważają, że to grzeszne i w ogóle nie do pomyślenia, że moglibyśmy mieszkać razem bez ślubu. "Tak jawnie – co by ludzie pomyśleli?"

Wstyd mi za zaściankowość moich rodziców, ale nie chcę ich zranić. I jest jeszcze jedno, na co zwróciła mi uwagę mama. Jeszcze przez dwa lata tylko ja bym nas utrzymywała, bo Adam studiuje, nie ma czasu na pracę. Ma 450 zł stypendium, rodzice mu nie pomagają, sami mają trudne sytuacje finansowe. Ja w dobrych miesiącach wyciągam jakieś 2000 zł, bo jestem wysoka i zgrabna i czasami trafią się naprawdę korzystne oferty dla hostess. Ale z drugiej strony nie chciałabym całej kasy wydawać na dom i wspólne życie – też mam swoje potrzeby. Zresztą, co jeśli Adam by mnie jednak za dwa lata zostawił? Okazałoby się, że wykładam kasę na marne i nic mi po jego studiach i nauce…

Papilotki, co robić?

Pozdrawiam, Kamila. 

Na Wasze pytania i dylematy czekamy pod adresem redakcja(at)papilot.pl. Gwarantujemy anonimowość.

Zobacz także:

Wasze listy: Jestem niepełnosprawna, moje życie to koszmar!

Mirka od kilkunastu lat porusza się na wózku inwalidzkim. Czuje, że jako osoba niepełnosprawna, z góry skazana jest na życiową porażkę.

DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE: Czy Magda powinna usunąć ciążę?

23-letnia Magda właśnie dowiedziała się, że ona i jej chłopak spodziewają się dziecka. Mimo, że jest szczęśliwa w związku, rozważa aborcję.

Polecane wideo

Komentarze (167)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 02.07.2010 12:42
wg mnie powinnaś z nim zamieszkać. samodzielne mieszkanie ma bardzo dużo zalet, więc możesz traktować to jak Twoje mieszkanie, w którym też mieszka Twój chłopak. ale pamiętaj, że najwięcej pieniędzy wydaje się na jedzenie, a nie na mieszkanie. pewnie oboje pod tym względem polegaliście na rodzinach - jeśli tak, to może rodzice Twojego chłopaka mogliby go przynajmniej trochę wspomóc. uważaj też, żeby po skończeniu pierwszego kierunku Twój chłopak nie poleciał na jakieś podyplomowe studia. powinien od razu iść do pracy. podyplomowa edukacja może zawsze poczekać; ale jeśli będzie zwlekał z pracą, będzie mu coraz trudniej się z nią oswoić.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.05.2010 19:58
Jeżeli tak naprawdę byś go kochała,to nie żałowałabyś kasy wyłożonej na utrzymanie .I NIE ZADAWAŁABYŚ GŁUPICH PYTAŃ.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.05.2010 19:20
Decyzja o wspólnym zamieszkaniu to dobry pomysł . Pod warunkiem ze utrzymanie spada na obie strony. Z tego co mówisz nie jesteście raczej pokrewnymi duszami wiec wspólne zamieszkanie wiele by wyjaśniło w waszym przypadku. (Albo się dogadacie albo pójdźcie osobna drogą). Jeśli chcesz znać moje zdanie. Mieszkanie przed ślubem jak najbardziej tak ale ale jeśli chodzi o kwestie finansowe oboje musicie na to zapracować.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.05.2010 15:47
hahaha, kase na marne wylozysz:D ja bym nie zamieszkala ale twoja decyzja
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.05.2010 15:15
nigdy nie wiadomo co będzie w przyszłości nawet jak teraz ludzie kochają się nad życie... moim zdaniem lepiej najpierw się ustabilizować a potem pomyśleć o wspólnym życiu. Nie mówie że jesteś niedojrzała na związek bo mim zdaniem wręcz przeciwnie. Jeśli macie być razem to będziecie nawet jeśli ze wspólnym mieszkaniem bedziecie musieli jeszcze poczekąć ;]
odpowiedz

Polecane dla Ciebie