LIST: „Jestem singielką od 6 lat i tracę nadzieję, że to się kiedykolwiek zmieni”

Magda nie ma pomysłu, gdzie poznać kogoś wartościowego.
LIST: „Jestem singielką od 6 lat i tracę nadzieję, że to się kiedykolwiek zmieni”
Fot. pexels
21.04.2024

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, kiedy ostatni raz powiedziałam jakiemuś mężczyźnie, że go kocham i kiedy sama to usłyszałam. Dokładnie 6,5 roku temu. Wtedy ostatni raz byłam w związku. Z człowiekiem, który miał być przy mnie na zawsze. Wyszło inaczej. Byliśmy razem przez 5 lat i mogłabym sobie uciąć rękę, że założymy rodzinę. Rozstanie było dla mnie szokiem i chyba sporą traumą, bo przez kolejne dwa lata nawet nie byłam w stanie myśleć o randkach.

Potem, jak już byłam skłonna się otworzyć, przyszła pandemia. Z jednej strony byłam przyzwyczajona do samotności, z drugiej dawała mi się już mocno we znaki. Źle znosiłam to psychicznie. Czułam, jakby czas przelatywał mi przez palce. Miałam poczucie, jakbym traciła szansę na poznanie kogoś wartościowego.

Zobacz także: LIST: „Mąż chce rozwodu. Nasze dziecko nie ma nawet 6 miesięcy”

Potem stopniowo wszystko zaczynało wracać do normy, ludzie znów zaczynali wychodzić, spotykać się. Zainstalowałam aplikację randkową i nadeszło kolejne rozczarowanie. Wydawało mi się, że poznanie kogoś wartościowego będzie łatwiejsze. Byłam szczera, od początku mówiłam, że szukam kogoś na stałe, a nie na chwilę, czy na jedną noc. Mimo to na spotkania przychodzili faceci, którzy nie mieli szczerych zamiarów. Niektórzy w stałych związkach.

Kilkanaście nieudanych randek skutecznie zniechęciło mnie do korzystania z aplikacji. Teraz już naprawdę nie wiem, czy kiedykolwiek przestanę być singielką. Jestem nią już ponad 6 lat i chyba powoli godzę się z tym, że taki los jest mi po prostu pisany. Wiem, że sporo osób powie: wychodź, spotykaj się z ludźmi, ale ja to robię. Chodzę na różne dodatkowe zajęcia, spotykam się z przyjaciółmi w pubach i klubach, zapisałam się na siłownię. I wciąż nic, a uwierzcie, że nie jestem ani zdesperowana, ani niedostępna. Zachowuję się normalnie, tylko po 35. roku życia naprawdę są marne szanse na poznanie osoby, która jest wolna i chętna na stworzenie stabilnego związku.

Magda

Polecane wideo

Polska mapa ślubów i rozwodów. Czy Twoje miasto sprzyja rozstaniu?
Polska mapa ślubów i rozwodów. Czy Twoje miasto sprzyja rozstaniu? - zdjęcie 1
Komentarze (11)
Ocena: 4.27 / 5
gość (Ocena: 1) 23.04.2024 09:41
Silne, niezależne, zaradne….z yorkiem i ogórkiem we folii.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.04.2024 16:25
Sorry, ale jesli ktos szuka kilka lat i nic, to cos z nim jest nie tak
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.04.2024 13:26
W tym wieku to już warto obniżyć wymagania. Nie mówię żeby pracy byle kogo ale też cudów na kiju nie oczekiwac.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 21.04.2024 22:51
Jeśli miłość ma przyjść to prędzej czy później to nastąpi. Wiadomo, czasem trzeba pomóc szczęściu ale to prawdziwe uczucie powinno pojawić się samo, znikąd. Ja mam 32 lata, też mija 6 lat jak jestem sama (od nieudanego małżeństwa). Jestem bardzo ostrożna w kontaktach z mężczyznami. Poznałam ich naprawdę wielu, w różnych miejscach i przy różnych okazjach. Czy sie poddałam?? Nie, ale pogodziłam się z obecnym stanem. To ważne żeby czuć się dobrze ze sobą bez względu na sytuację. Wartościowych facetów jest niewielu na tym świecie. Kto wie, może gdzieś kiedyś ta moja połówka się znajdzie. Samotna się nie czuje, polecam posiadanie psiaka :)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 21.04.2024 19:58
Zionie desperacją.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie