LIST: „Mój długoletni związek utknął i chyba nie mam co liczyć na ślub. Myślę o rozstaniu”

„Wymuszone oświadczyny to nie jest coś, o czym marzę”.
LIST: „Mój długoletni związek utknął i chyba nie mam co liczyć na ślub. Myślę o rozstaniu”
Fot. pexels (Mikhail Konetski)
18.12.2022

Wiem, że nigdy nic nie jest dane raz na zawsze, ale w przypadku mojego związku naprawdę myślałam, że się razem zestarzejemy. Jesteśmy ze sobą od 7 lat. Niektóre moje koleżanki nie mają takiego związkowego stażu, a są już po ślubie i mają dzieci. Sama nie wiem, dlaczego u nas nie poszło to podobnym torem.

Na początku związku mój chłopak ciągle wspominał o tym, że zawsze będziemy razem i że będę jego żoną. Zdarzało mu się mówić do mnie „pani Z.”, od jego nazwiska. Potem te fajerwerki nieco ucichły, zaczęło się normalne życie. Pierwsze kryzysy, pierwsze nieporozumienia, ciche dni. Jak w każdej normalnej relacji.

Po dwóch latach ja bardzo chciałam razem zamieszkać, ale on „nie był gotowy”. Wolał zaczekać, nie spieszyć się z tym, skupić się na pracy i pieniądzach. Rozumiałam to i dałam mu czas. Po kolejnych dwóch latach postawiłam jednak sprawę jasno. Albo robimy następny krok i zamieszkamy razem, albo to nie ma sensu. Opierał się, ale w końcu zaczęliśmy wspólnie wynajmować mieszkanie. Nie będę kłamać. Wyobrażałam to sobie inaczej. Sądziłam, że to nas do siebie zbliży, a zamiast tego musieliśmy się ciągle ze wszystkim docierać. To było trudne pół roku, po którym nastał spokój. Można wręcz rzec, że stagnacja.

Zobacz także: LIST: „Nie mogę przestać dręczyć mojego eks”

Teraz wciąż mieszkamy razem, chodzimy ze sobą regularnie do łóżka, jeździmy na wspólne wakacje, narzekamy na coraz wyższe rachunki. I nie dzieje się nic poza tym. Czuję się jak w starym małżeństwie, tylko że wciąż nie mam obrączki na palcu. Rozumiem, że nie dla każdej kobiety jest to ważne, ale dla mnie akurat tak. Chciałabym być „panią Z.”, mieć swoją rodzinę, dzieci.

Partner w ogóle nie podejmuje tego tematu. Jak jest pytany przez moje przyjaciółki, czy rodziców, kiedy ślub, nabiera wody w usta albo zmienia temat. Mnie też zbywa i nie jest to zbywanie, które ma na celu zrobienie mi niespodzianki i przygotowanie oświadczyn, tylko odkładanie tego kroku na nieokreślone potem.

Kocham go, zależy mi na nim, jestem do niego też przywiązana po tylu wspólnych latach. Jeśli jednak nasz związek utknął i nie ma szans na ślub, myślę nad rozstaniem. Już raz postawiłam mu ultimatum, jeśli chodzi o wspólne zamieszkanie. Teraz nie chcę tego robić ponownie. Poza tym chcę poczuć się jak kobieta, którą się kocha i o którą się zabiega. Wymuszone oświadczyny to nie jest coś, o czym marzę.

Smutno mi, jak to wszystko piszę. Zbieram się w sobie, ale nie mogę chyba przeciągać tej decyzji. Życie ma się jedno i trzeba zrobić wszystko, żeby myśleć o własnym szczęściu.

Dominika

Zobacz także: LIST: „Facet, który ma dziewczynę, zaprosił mnie na randkę…”

Polecane wideo

Horoskop miłosny na GRUDZIEŃ
Horoskop miłosny na GRUDZIEŃ - zdjęcie 1
Komentarze (33)
Ocena: 4.09 / 5
gość (Ocena: 5) 28.01.2023 03:15
wyrzucmy ze swoje slownika taki zwrot jak ,,docieranie sie,,. nie ma czegos takiego jak docieranie sie. albo sie dogadujecie albo to nie ma sensu. bo albo potraficie schowac ego w kieszen i zachowywac sie normalnie albo obydwoje jestesmy zadufanymi dzieciaczkami ktore musza sie jeszcze wiele nauczyc o zyciu.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.12.2022 06:55
Ponoć każdy związek przeżywa kryzys po 7 latach. Mój też przeżył, też z powodu braku zaręczyn. Też mi na tym zależało, nie dla samego ślubu, ale właśnie tego, żeby poczuć się kimś, na kogo on się zdecydował na całe życie. Płakałam w poduszkę po każdym weselu naszych znajomych. Jak w końcu zebrał się w sobie, to już nie było to samo. Po kilku latach wspólnego mieszkania miałam wrażenie, że to formalność, że robi to dla zasady, nie było w tym już magii. Uważam, że zaręczyny mają sens do pewnego momentu, jak się go przegapi, już nie cieszą. Zamiast o ślubie, myśleliśmy już o kredycie na mieszkanie i na to odkładaliśmy każdy grosz. Gdy dostałam pierścionek, przyjęłam go i nie stało się nic więcej. Już mi na ślubie nie zależało, przeciwnie, obraziłam się na małżeństwo. Kupiliśmy mieszkanie, spodziewamy się dziecka, ślubu raczej nigdy już nie weźmiemy, ale jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Teraz myślę, że to czekanie na zaręczyny to wynik presji społecznej. Jeśli na co dzień nie brakuje gestów czułości, drobiazgów, które pokazuję, że nam na sobie zależy, to sformalizowanie związku naprawdę nic nie zmienia. Choć rozumiem, że są ludzie, którzy od dziecka marzą o byciu żoną czy mężem. U mnie tak nie było, a mimo to dałam się wciągnąć w ten wyścig po pierścionek.
zobacz odpowiedzi (1)
Hdge (Ocena: 5) 25.12.2022 21:51
Myśle , ze jeśli do tej chwili nie zebrał sie w sobie by sie oświadczyć to juz tego nie zrobi . Byłam w podobnej sytuacji , tez zależało mi by pójść krok dalej . Po 5 latach nie wytrzymałam zapytałam jakie ma plany - odpowiedział - nie pasujemy do siebie juz od pół roku myśle o rozstaniu i tak właśnie rozstaliśmy sie po 5 latach
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 25.12.2022 20:52
Odeszłabym póki nie ma dzieci.
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 24.12.2022 18:41
A co by małżeństwo zmieniło w Waszej relacji? W dzisiejszych czasach kobiety są niezależne, zarabiają i to nie raz więcej niż faceci, małżeństwo to przeżytek.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie