LIST: „Jestem wegetarianką i nie chcę, żeby moja córka jadła mięso. Mąż jest przeciwny...”

Lena nie wyobraża sobie przygotowywania mięsnych potraw i nie rozumie obaw męża.
LIST: „Jestem wegetarianką i nie chcę, żeby moja córka jadła mięso. Mąż jest przeciwny...”
fot. Unsplash (Jonathan Borba)
06.03.2022

Coraz więcej ludzi przejmuje się losem zwierząt i własnym zdrowiem, rezygnując z przyjmowania pokarmów zwierzęcych lub przynajmniej mięsa. Można powiedzieć, że weganizm i wegetarianizm są teraz w modzie, co bardzo mnie cieszy. Sama zrezygnowałam z kotletów i wędlin już 3 lata temu. Mam się świetnie, czuję się dobrze, jestem zdrowa jak ryba i co najważniejsze – mam czyste sumienie. Jestem pewna, że do mięsa już nigdy nie wrócę. Nie tylko się od niego odzwyczaiłam, ale zwyczajnie się go brzydzę.

Nie wyobrażam już sobie, żebym miała za własne pieniądze kupić kawałek schabu lub piersi z kurczaka, a potem dotykać je rękami. Już nawet nie wspominam o przygotowaniu mięsnej potrawy i włożenia tego do ust. To już zupełnie odpada i nie ma takiej możliwości.

Zobacz także: LIST: „Zarobione pieniądze oddaję mężowi. To on rozporządza naszym budżetem”

Ślub wzięłam jeszcze zanim przeszłam na wegetarianizm i mąż pamięta czasy, kiedy razem potrafiliśmy wyjść wieczorem na kebaba, a w weekend smażyłam dla niego kotlety. Myślałam, że już się od tego odzwyczaił, ale czuję, że on ma ciągle żal. Czasami coś tam mruczy, że chciałby, aby znowu było „normalnie”. Wtedy go pytam, czy ma mnie za nienormalną i on oczywiście zaprzecza. „Nie o to mu chodzi”. To o co? Jak kocha, to powinien poprzeć moją decyzję, bo wie, jakie to jest dla mnie ważne. No, ale ok, jakoś przeżył te 3 lata. Nasze życie od tego czasu trochę się zmieniło.

Wzięliśmy ślub, a rok temu zaszłam w ciążę. Dzisiaj nasza córka ma 3 miesiące i na razie nie ma problemu z jej karmieniem. Tylko, że czas szybko biegnie i niedługo staniemy przed decyzją, co powinna jeść. A raczej on stanie, bo dla mnie nie ma żadnej dyskusji. Nie chcę, żeby kiedykolwiek jadła mięso – to po pierwsze. A po drugie – ja już mięsa nie przygotowuję w domu, więc kto miałby je gotować dla córki? Mąż jest w kuchni zupełnie nieporadny. Więc niby wszystko jasne, a on dalej marudzi.

Według niego powinnam schować do kieszeni swoją miłość do zwierzaków i własne smaki, bo małe dziecko potrzebuje mięsa, aby się zdrowo rozwijać. Dla niego to proste. Sama nie muszę jeść takich rzeczy, ale dla córki mam biegać do sklepu mięsnego, przygotowywać takie potrawy, a potem pewnie ich próbować, bo na ślepo dziecku nie podam. Każdy wegetarianin i weganin dobrze wie, że jest to niemożliwe. Po 3 latach bez mięsa nie jestem w stanie tego zrobić.

Nie mówi tego wprost, ale z tego, co słyszę, to muszę to zrobić dla dziecka. W przeciwnym razie wyjdę na złą matkę, bo stawiam własne widzimisię ponad jego dobrem. To jest najgorszy szantaż, jaki mogę sobie wyobrazić. Bo muszę tego słuchać, a wiem, że nigdy się na to nie zdecyduję.

Do tej pory byliśmy zgodni niemal we wszystkim i przez wiele lat związku prawie nigdy się nie kłóciliśmy. Zdarzały się sprzeczki o głupoty, ale to pierwsza taka poważna kryzysowa sytuacja. Rozmawiamy o tym od momentu, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Niedługo przyjdzie moment poszerzenia menu córki i boję się, że konflikt przybierze na sile. Nie wiem co mam zrobić, żeby on przestał i zaakceptował mój wybór. Podsuwam mu pod nos mnóstwo publikacji, które mówią o tym, że można żyć normalnie bez mięsa. Dziecko będzie się normalnie rozwijać, bo zadbam o zbilansowaną dietę.

Mój mąż ma zerową wiedzę na ten temat, a niestety wtóruje mu też jego matka. Od momentu, kiedy powiedziałam o ciąży jego rodzina zaczęła mnie namawiać, żebym zaczęła normalnie jeść. Bo inaczej dziecko urodzi się słabe albo upośledzone. I co? Urodziłam absolutnie zdrową i silną córkę.

Lena

Zobacz także: LIST: „Mąż wydziela mi po 20 złotych dziennie”

Polecane wideo

Horoskop marokański: Jakim znakiem jesteś i co to oznacza?
Horoskop marokański: Jakim znakiem jesteś i co to oznacza? - zdjęcie 1
Komentarze (54)
Ocena: 4.76 / 5
Wegezuzia (Ocena: 1) 23.04.2022 12:15
Tylko córeczki nie zjedz
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 09.04.2022 17:13
Nie rozumiem, jak można zdecydować za dziecko. To nie jest twoja własność, tylko inny człowiek. Nie jestem weganką, jestem wegetarianką, ale nie mam zapędów zbawiania świata. Dotykam mięsa rękami (o zgrozo, ale nogami nie umiem) i zdarza mi się gotować coś mięsnego rodzinie. Z kolei oni w większości wypadków potrawy mięsne przygotowują sami, a robiąc obiad pamiętają o mnie. Stawianie komukolwiek ultimatum: ma być tak, jak ja chcę do niczego dobrego nie doprowadzi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.03.2022 21:54
Chujowo ma to dziecko. Weź zostaw to biedne dziecko i daj mu żyć!
odpowiedz
Oki (Ocena: 5) 17.03.2022 20:44
Ja jestem wege od 8 lat. Jestem kobietą. Jeśli będę kiedyś w ciąży nie włączę do diety mięsa. Moje dziecko również nie będzie jeść mięsa. Takie podejście może zrozumieć jedynie druga osoba która "czai" o co tu chodzi, co jest wewnątrz. A swoją drogą... Utknęliście ludzie w komunistycznych przekonaniach że mięso jest potrzebne prawie jak powietrze. Ogłaszam że nie jest. Jest masę kultur które mięsa nie mają w diecie i... mają się lepiej niż Polaczek łykający suple na wątrobę bo smażonych truchłach. A teraz dawajcie HEJT :D
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 12.03.2022 13:20
Szantaz to jest twoje podejscie do tematu skrajnie egoistyczne ja nie jem miesa wiec inni tez Masz taka wizje na swoje zycie uwazasz to za zdrowe twoja decyzja ale nie przenos tego na dziecko pozwol mu zdrowo zyc rozwijac sie jesli zadecyduje kiedys ze nie chce miesa to juz inna sprawa Stosujesz szantaz wobec meza i nie liczysz sie z jego zdaniem ani zdaniem jego matki Nie wiem czy w kazdej sprawie tak masz ale jesli nie przemyslisz swojego despotycznego zachowania mozliwe co cie czeka to rozwod Co do diety ktora stosujesz doczytaj i doksztalc sie w tym kierunku.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie