LIST: „Przyjaciel powiedział mi, że mnie kocha. Oboje mamy już swoje rodziny…”

Nina coraz częściej myśli o tym, jak mogłoby wyglądać jej życie u boku innego mężczyzny.
LIST: „Przyjaciel powiedział mi, że mnie kocha. Oboje mamy już swoje rodziny…”
Fot. Unsplash (Sarah Sharp)
26.12.2021

Znamy się z Piotrkiem dosłownie od dziecka. Mieszkaliśmy w jednym bloku, a nasze mamy były nie tylko sąsiadkami, ale też przyjaciółkami. Piotrek jest ode mnie starszy o dwa lata, więc na podwórku zawsze mnie bronił przed innymi dzieciakami. Był wtedy dla mnie kimś w rodzaju starszego brata.

Z czasem zaczęłam czuć do niego coś więcej. Zaczęłam się w nim po prostu podkochiwać. Kiedy ja miałam 13 lat, a on 15, w jego oczach byłam dzieciakiem. On zaczynał randkować, popalać, imprezować. Wydawał mi się dorosły. Nadal się kumplowaliśmy, ale ciężko znosiłam to, że spotyka się z innymi dziewczynami, a ja jestem dla niego jak młodsza siostra. Nigdy nie wyczułam, żeby czuł do mnie cokolwiek więcej niż braterską sympatię.

Zdarzyło się kiedyś, że w liceum pobił chłopaka, który mnie zaczepiał i obgadywał. Każdego, z kim się spotykałam, prześwietlał. Oczywiście nikt nie był dla mnie wystarczająco dobry. Na studniówkę zaprosiłam właśnie Piotrka. Trochę dlatego, że nie miałam wtedy innej opcji, a trochę dlatego, że nie chciałam mieć innej opcji. Cieszyłam się, że to z nim spędzę bal maturalny. Było naprawdę fajnie, miałam wrażenie, że mocno się do siebie wtedy zbliżyliśmy i że nasza relacja ma szansę wejść na głębszy poziom. Dwa miesiące później okazało się jednak, że Piotrek wpadł z koleżanką ze studiów. Postanowił się z nią ożenić.

Zobacz także: LIST: „Jestem przed 30-tką i żyję na garnuszku u rodziców. Inaczej się nie da!”

Na jego ślubie robiłam dobrą minę do złej gry. Miałam jednak wrażenie, że wszystko jest nie tak, jak trzeba. Wiedziałam, że on nie kocha tamtej dziewczyny, ale pod wpływem rodziców nie chciał się wymigiwać od odpowiedzialności.

Cierpiałam długo, ale nigdy nie powiedziałam mu, co do niego czuję. Pytałam, jak żona, jak synek. Odpowiadał, że w porządku. Dwa lata po ślubie doczekali się córki. Wtedy stwierdziłam, że muszę iść dalej. Poznałam Roberta, zakochałam się, zamieszkaliśmy razem. Teraz jesteśmy już małżeństwem, a nasz synek Jaś skończył w listopadzie cztery latka.

Przez ten cały czas Piotrek był obecny w moim życiu. Spotykaliśmy się sami lub wszyscy razem z naszymi rodzinami. Pewnie tak byłoby dalej, gdyby nie rozmowa, którą odbyliśmy niedawno z Piotrkiem. Wspominaliśmy dawne czasy i wtedy powiedział mi, przy żonie i przy moim mężu, że jako dzieciak i nastolatek się we mnie podkochiwał. Wszyscy się z tego pośmialiśmy, ale jego słowa nie dawały mi spokoju. Napisałam do niego tego samego wieczoru, że ja też się w nim wiele lat podkochiwałam i że na pewno musiał być tego świadomy. Odpisał, że nie miał o tym pojęcia i randkował z innymi, bo sądził, że dla mnie jest jak brat, a nie jak potencjalny facet. Od słowa do słowa wyznał mi, że nadal coś do mnie czuje, mimo upływu tylu lat.

Nie umiem do siebie dojść po tym wyznaniu. Kocham mojego męża, nasze dziecko, naszą rodzinę i to, co wspólnie zbudowaliśmy, a jednak coraz częściej pojawiają się w mojej głowie myśli „co by było, gdyby…”. Wiem, że jest już dla mnie i Piotrka za późno, bo mamy swoje rodziny, ale czasem wydaje mi się, że naprawdę najszczęśliwsi bylibyśmy ze sobą.

Nie wiem, co zrobię. Może nic…

Nina

Polecane wideo

Horoskop: Ta data w 2022 roku będzie dla Ciebie najszczęśliwsza
Horoskop: Ta data w 2022 roku będzie dla Ciebie najszczęśliwsza - zdjęcie 1
Komentarze (39)
Ocena: 4.85 / 5
gość (Ocena: 5) 27.12.2021 20:29
Ja kochałam kiedyś chłopaka, jeszcze w szkole średniej który wówczas nie zwracał na moje uwagi a nawet jasno dawał do zrozumienia, że jestem dla niego nikim. Poznałam potem innego, potem mojego jak się okazało przyszłego męża. Po kilku latach spotkałam tego pierwszego, zaczęliśmy pisać, okazało się że ja zawsze mu się podobałam tylko "był głupi". Pisaliśmy długo, wspólne imprezy... Już podczas pierwszej lepszej okazji rzucilismy się sobie w ramiona, pocałunki, przytulanie...po kilku miesiącach sex. Jednorazowy. Potem kilka tygodni milczał. Następnie wyznał mi miłość, powiedział, żebym zostawiła męża. Popatrzył mi się w oczy, stwierdzil, że wie że tego nie zrobię przez swoje zobowiązania, rodziny, dziecko... Ostatni raz się do siebie przytuliliśmy i calowaliśmy. Od tamtej pory nie mamy kontaktu ale wiem, że kogoś poznał i układa sobie życie... Myślę o nim, tęsknie, czasem płacze. Nie wiem, czy to miłość mojego życia czy pomyłka życia.
zobacz odpowiedzi (2)
Tom (Ocena: 3) 27.12.2021 09:59
Każdy związek, który nie istnieje jest idealny.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.12.2021 23:27
Dlatego wolę mieć przyjaciela geja. Przynajmniej nie ma niezręcznych sytuacji.
odpowiedz
Janina (Ocena: 1) 26.12.2021 18:52
Powinnaś zostać na kolację ze śniadaniem oraz z deserem lodowym.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.12.2021 15:18
Jak mam ci coś radzić to skup się na swojej rodzinie bo w tym momencie to idealizujesz związek, którego nigdy nie było. Mi kiedyś babcia powiedziała, że miłość to wybór. Miłością jest to, ze mimo tego, że czasami nie masz ochoty na niego patrzeć to mimo wszystko to JEGO wybierasz każdego dnia. Motyle w brzuchu i brzydko mówiąc "mokre majtki" to nie jest kwintesencja życia w związku. Ja mam 20 letni staz z moim "starym" i wielokrotnie ktoś się pojawial w moim życiu kto mnie intrygował, przyciągał do siebie ale wiedziałam, że chwilowa przygoda nie jest warta utraty tego co przez tyle lat budowałam z moim grzybem. Może już mi nie miękną kolana na jego widok ale wiem, ze to człowiek, który przytuli mnie jak juz nikt inny mi nie zostanie. Kręcą sie kolo mnie przystojniacy a ja z uśmiechem na ustach wracam do tego stetryczalego dziada bo tak właśnie wybrałam. Tyle
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie