„Jestem zazdrosna o przyjaciółkę chłopaka...”

Karolina nie ufa do końca swojemu partnerowi.
„Jestem zazdrosna o przyjaciółkę chłopaka...”
Fot. Unsplash
25.01.2021

W związku, gdzie panuje zaufanie, nie powinno się wyczuwać zagrożenia w żadnych relacjach damsko-męskich, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzi prawdziwa przyjaźń.

Ala i mój chłopak Jacek znali się już od dawna, jeszcze z czasów szkolnych. Niewinna znajomość nie wzbudzała początkowo moich podejrzeń, zwłaszcza, że poniekąd poznaliśmy się właśnie dzięki niej. Ala jest dobrą koleżanką mojej przyjaciółki i kiedy postanowiła zrobić parapetówkę u siebie w domu, zaprosiła nas obydwie.

Zobacz również: „Zaczynam wątpić w instytucję małżeństwa. Czy ślub daje w ogóle jakieś korzyści?”

Tak się złożyło, że na tej imprezie był również Jacek, z którym później wymieniłam się kontaktami i tak zostało do dziś...

Nie miałam jakiegoś super kontaktu z Alą, jedynie newsy, które opowiadała mi moja przyjaciółka, która jest z nią o wiele bliżej. Obie odnosiłyśmy jednak wrażenie, że dziewczyna jest zazdrosna o Jacka i czasami wręcz "rości sobie do niego prawa". 

Raczej nie mówiła o tym wprost, ale gdy zaczynaliśmy się ze sobą spotykać dawała mi drobne aluzje, typu: Ale wy chyba nie tak na poważnie? Zaczynałam mieć poczucie winy, że Ala jest czymś w rodzaju łącznika między nami.

Zobacz również: „Mój chłopak dzieli wydatki dokładnie po połowie. Codziennie się ze mną rozlicza”

W końcu przestałyśmy utrzymywać kontakt, ale ona i Jacek nadal ze sobą pisali. Kiedyś zostawił otwartego laptopa na rozmowie z nią i widziałam, że zwierzają się sobie jak dobrzy przyjaciele. Czułam się trochę dziwnie, że Jacek powierza sekrety na mój temat jakiejś koleżance, którą zresztą sama znam... 

Uznałam jednak, że wpadam w paranoję, a przecież mu ufam. Przyjaciółki powiedziały, że przecież nie mogę zabronić im kontaktu ze sobą, zwłaszcza, że to właśnie na jej imprezie się poznaliśmy.

Dowiedziałam się jednak, że Ala i Jacek próbowali spotykać się w przeszłości, ale to zupełnie nie wypaliło. Czasami wyczuwam w ich rozmowach atmosferę flirtu i zaczyna mnie to irytować. 

Chłopak nie zapewnia, że niczego między nimi nie ma, ale wkurza się, że mu nie ufam i twierdzi, że przeze mnie już niedługo nie będzie mógł mieć żadnych znajomych.

Wszystko okej, rozumiem jego intencje, ale co z tego, skoro gdy idziemy gdzieś razem, Ala niby "przypadkiem" kładzie mu rękę na kolanie? Mam udawać, że tego nie widzę?

Albo mój facet jest wygodnym egoistą, albo już naprawdę zwariowałam.

Karolina

Polecane wideo

Ta kobieta ma najpiękniejsze ciało na świecie. Jej kształty są wręcz nierealne
Ta kobieta ma najpiękniejsze ciało na świecie. Jej kształty są wręcz nierealne - zdjęcie 1
Komentarze (24)
Ocena: 5 / 5
ciasteczko (Ocena: 5) 30.01.2021 20:46
UWAŻAJ TAKIE SA NAJGORSZECsuki...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.01.2021 08:27
Powiem tak, przez taka przyjaciółkę mojego byłego już chłopaka rozpad się mój 7 letni związek, próbowałam się z nią zaprzyjaźnić, byłam dla niej miła i kiedy chodziła na nieudane randki stawałam na głowie żeby ją pocieszyć, powtarzała jakie on ma szczęście będąc ze mną i przy mnie delikatnie go karciła że powinien o mnie bardziej dbać. Wszystko zmieniło się kiedy on wyjechał za granicę i nagle nasz kontakt ograniczył się do zera, sam się do przestał odzywać nie przejawiał żadnej inicjatywy żebyśmy mogli być na bieżąco w kontakcie (i tu podkreślę nie cały czas wisieć na telefonie ale codziennie wieczorem rozmawiać ze sobą) za to na swoją przyjaciółkę miał czas rozmawiali godzinami i byli w stałym kontakcie, sam mi to powiedział. Po pół roku od jego nieobecności kiedy chce przyjechać do kraju myślałam że coś się zmieni że nadrobimy wspólnie czas rozłąki, spędzimy trochę czasu razem, niestety oznajmił mi że właściwie to on woli poświęcić parę dni na wyjazd do niej do innego miasta niż spędzenie czasu ze mną mimo że mieliśmy się zaręczyć w tym roku i miałam się z Polski wyprowadzić z nim za granicę. Stwierdziłam że nie ma sensu męczyć się z przyjaciółka która będzie zawsze traktował jak priorytet a mnie jak zapasowe koło i zakończyłam znajomość i z nią i z nim
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.01.2021 20:03
Ja jestem z tych mało zazdrosnych, do tego sama mam przyjaciela i powiem z perspektywy przyjaciółki. Nie łapie się przyjaciół za kolana, nie jest się zazdrosnym o ich dziewczyny, tylko się cieszy, że są szczęśliwi. Kiedy przyjaciel mi się zwierza, zamiast osądzać ich relacje, próbuję mu ułatwić zrozumienie kobiecej logiki i takim cudem, czasem załagodziłam jakieś drobne sprzeczki między nim, a jego żoną. Przyjaciela traktuje się jak brata albo kuzyna, jeśli w relacji jest jakieś dotykanie dziwne, to już nie przyjaźń i według mnie należy reagować. Wierzę w przyjaźń damsko męską, ale uważam, że to rzadkie zjawisko. Mój przyjaciel jest moim wsparciem, ale kocha mojego męża prawie tak, jak mnie, bo się, jaką jestem w związku szczęśliwa. To samo czuję do jego żony. Przyjaciel czy przyjaciółka muszą zawsze znać swoje drugie miejsce w sercu przyjaciela i się z niego cieszyć. Jeśli ktoś ma problem z zaakceptowaniem, że nie jest najważniejszy, to już nie przyjaźń. Ja mohemu przyjacielowi często przypominam, że żona i dzieci to cud i szczęście, a kiedy mają jakieś drobne kryzysy, to przypominam mu, dlaczego się w niej zakochał. On robi dla mnie to samo od lat.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.01.2021 01:30
Masz prawo być zazdrosna. Kiedy mój facet mi się oświadczył i jego przyjaciółka zrozumiała że to na poważnie to NAGLE zdała sobie sprawę że się zakochała. Ogólnie mnie zdradził kilka razy (nie potrafił wybrać jednej bo zawsze miał nas 2 w otoczeniu) a później zostawił. Byli ze sobą niecałe 2 tygodnie zanim przylazł i zaczął prosić o wybaczenie, być ideałem itp. Z tego co wiem nie utrzymują kontaktu. Nigdy nie wiadomo co odbije kobiecie
odpowiedz
K. (Ocena: 5) 25.01.2021 17:57
U mnie z kolei było z drugiej strony. Mam kumpla, którego znam od podstawówki. Nigdy nic poza zwykłą przyjaźnią między nami nie było. Nigdy też nie przesiadywaliśmy przed monitorami pisząc do siebie godzinami. Po prostu raz na jakiś czas wychodziliśmy na dłuższy spacer "w plener" porozmawiać, nadrobić zaległości. Ewentualnie jakieś domówki. Wszystko było w porządku, później poznał młodszą od nas o 3 lata dziewczynę. Na początku dalej normalnie wychodziliśmy, ale widać było, że dziewczyna była zazdrosna, bo wiedząc, że gdzieś razem idziemy od razu był sms za smsem. W końcu doszło do tego, że jak co roku kupiłam mu prezent na urodziny, a na swoje nie dostałam niczego poza życzeniami. Przez jakiś czas to ja musiałabym być stroną inicjującą wyjścia, a i tak zazwyczaj nie miał czasu. No i w porządku. Po czasie przestałam pytać. Doskonale rozumiem, że kiedy ludzie tworzą związki to znajomości schodzą na dalszy plan, ale wyobraźcie sobie, że macie bliskich znajomych, i nagle oni się od was odcinają, tylko z powodu zazdrości partnera/partnerki. Sytuacja trudna, bo oczywiście ważniejsza jest druga połówka, ale miałam poczucie, jakby ktoś po prostu lata znajomości wyrzucił do kosza. No...ale dziewczyna po latach zerwała zaręczyny. Zgadnijcie do kogo najpierw się odezwał. Oczywiście powiedziałam mu co o tym wszystkim myślę. Kumpel przyznał mi rację i stwierdził, że głupio zrobił, przeprosił. To był jeden taki przypadek, więc zrozumiałam i jest okej. Jeśli to by się powtórzyło po prostu odcięłabym się od takiej osoby.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie