LIST: „Mój szef nie rozumie, że czasami muszę się zwolnić albo przyjść później. Jestem mamą”

Beata sama wychowuje dziecko i nie zawsze dociera do biura na czas.
LIST: „Mój szef nie rozumie, że czasami muszę się zwolnić albo przyjść później. Jestem mamą”
fot. Unsplash (Jonathan Borba)
13.12.2020

Doskonale pamiętam moją rozmowę kwalifikacyjną. Byłam wręcz oczarowana szefem, który wydawał się bardzo ludzki. Od razu podjął decyzję, że zaoferuje mi etat, a chwilę później przedstawił całemu zespołowi. Zostałam bardzo miło przyjęta.

Zobacz również: LIST: „Przez męża muszę pójść do pracy. Już nie potrafi mnie utrzymać”

Kiedy rok później powiedziałam mu, że jestem w ciąży - przyjął to z uśmiechem i zaoferował pomoc, jeśli tylko czegoś będę potrzebowała. Niby tak to powinno wyglądać, ale wszyscy wiemy, że różnie z tym bywa. I wiecie co? Aż chciało się wstawać rano, a nawet trochę skrócić urlop wychowawczy.

Później sporo się zmieniło i niestety wcale nie na lepsze. Nagle okazało się, że moje macierzyństwo postrzegane jest jako problem.

praca przy komputerze

Nadal daję z siebie absolutnie wszystko, jestem lubiana w firmie i można na mnie polegać, ale oczywiście w życiu młodej mamy różnie bywa. Czasami dziecko się rozchoruje, nie ma kto z nim zostać albo trzeba je wcześniej odebrać ze żłobka. Uważam, że umiem to wszystko ze sobą pogodzić.

Szef niestety coraz częściej kręci nosem. Ostatnio nawet stwierdził, że musi być fair w stosunku do całego zespołu i nie może traktować mnie w specjalny sposób. A jak to się objawia? Czasami dzwonię rano, że dotrę trochę później albo zwalniam się chwilę wcześniej.

Nigdy nie zostawiam rozgrzebanej roboty i zawsze to wszystko odrabiam. Czas pracy się zgadza, podobnie efekty, więc w czym problem?

Zobacz również: LIST: „Jestem samotną mamą. Nie pracuję, bo mi się to zwyczajnie nie opłaca”

dziecko

Tak, wiem że powinnam siedzieć w biurze dokładnie od 9 do 17, tak jak większość pracowników. Ale w naszej branży to tak naprawdę niewiele zmienia. Liczy się skutek, a nie meldowanie się co do minuty. Najlepiej widać to po innych pracownikach, którzy są strasznie punktualni, ale niewiele z tego wynika.

Czy stanie się coś wielkiego, jeśli przesunę sobie godziny z 10 do 18? Albo wyjdę do domu o 15, a kolejnego dnia przyjdę 2 godziny wcześniej? Nawet szef mówi, że nie, ale zrobił się bardzo zasadniczy. Z jego wyrozumiałości niewiele zostało i chociaż uwielbiam to, co robię - coraz częściej zastanawiam się nad zmianą.

Pytanie tylko, czy gdzie indziej znajdę bardziej ludzkich przełożonych…

praca w biurze

Nie wydaje mi się i to mnie najbardziej wkurza. Z jednej strony wszyscy mówią, że matki są świetnymi pracownikami, bo im zależy i sumiennie wykonują obowiązki. Z drugiej - mało kto rozumie naszą specyficzną sytuację. Czasami po prostu nie ma wyjścia i trzeba odebrać chore dziecko ze żłobka albo pójść z nim rano do lekarza. Opiekunka czy babcia mogą nie być pod ręką.

Jestem samotną mamą, więc tym bardziej oczekiwałabym chociaż odrobiny wyrozumiałości. Nie mam faceta, który mógłby mnie w tym wszystkim wyręczyć. A i tak radzę sobie świetnie. Szkoda tylko, że w oczach niektórych jestem tą roszczeniową babką, która śpi do 10 i jeszcze zrywa się wcześniej do domu, bo taką mam zachciankę.

Tak to wygląda z zewnątrz. Chyba, że ktoś sam ma dziecko, to wtedy mnie rozumie. Szef i wielu współpracowników zna ten temat niestety tylko z teorii i chyba stąd te nieporozumienia.

Beata

Zobacz również: LIST: „Partner nie pomaga mi finansowo przy wychowaniu dziecka z poprzedniego związku”

Polecane wideo

Ma 30 lat i aż 9 dzieci. Pierwsze urodziła zaledwie… 2 lata temu
Ma 30 lat i aż 9 dzieci. Pierwsze urodziła zaledwie… 2 lata temu - zdjęcie 1
Komentarze (90)
Ocena: 4.86 / 5
gość (Ocena: 5) 28.03.2021 15:13
Nie czytałem tego dennego artykułu ale po samym tytule widać co on jest wart. Jak by tak każdy chciał przychodzić do pracy o której mu się zachce i w jaki dzień ma ochotę to by był totalny nieład. I co pensje weźmie taką samą jak inny pracownik pracujący regularnie znacznie dłużej? Co to kogo obchodzi czy ty opiekujesz się dzieckiem , babcią czy kimś innym. Masz umowę i masz się z niej wywiązywać.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 14.12.2020 16:31
Na ostatnio prowadzonej przeze mnie rekrutacji jedna z pań na pytanie "jakie są pani cele zawodowe na dzień dzisiejszy" odpowiedziała "wychowanie mojego syneczka! jest na pierwszym miejscu". NO ŚWIETNIE. Ja nawet rozumiem, że ktoś może sobie tak myśleć, ale mówić to na rekrutacji? Super. Uwaga dla wszystkich maDek - i uj, wkurzajcie się, ja też używam tego słowa - w małym zespole, gdy wszystko musi być zrobione na czas, np. w transporcie, pół godziny twojej nieobecności, szczególnie niezapowiedzianej TO DUŻO i to obciążenie dla reszty zespołu, właśnie w szczególności, że jest niewielki i nie można twoich terminowych obowiązków rozłożyć, bo inni też mają swoje terminowe obowiązki. Jako pracodawcy nie interesuje mnie, że po urodzeniu uważasz swoje dzieDZGo za pępek świata, a siebie za męczennico-cierpiętnice, która całemu światu robi łachę, że chodzi do pracy, tylko masz być pracownikiem w zakontraktowanych godzinach, takim samym jak inni, na tych samych zasadach, z takimi samymi zadaniami, bo ZA TO, a nie za latanie od żłobka do lekarza i z powrotem, masz przeze mnie płacone. Nie chcę pracownika na pół gwizdka. A jak mi się zachce - będzie miał płacone ZA PÓŁ GWIZDKA. Pracodawcy chcą dyspozycyjnych, zaangażowanych pracowników. Oczywiście, jak ktoś nigdy nie był na swoim, to potrafi tylko rościć sobie takie czy siakie prawo i ma to gdzieś - chce wypłatę i do domu. Nikt nie każe ci pracować. Nie robisz łaski swojemu pracodawcy. Pracodawca nie ma prdlonego obowiązku dawać ci forów w stosunku do reszty zespołu, bo urodziłaś. To jest TWÓJ i TYLKO TWÓJ problem. Chciałaś dziecko - masz, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Dopiero jak jedna z drugą zakładają firmę, to widzą, ile znaczy oddany pracownik. A tak, to tylko dej i dej i mój bombelek i wychować syneczka. Żałosne.
zobacz odpowiedzi (7)
Naomi (Ocena: 5) 14.12.2020 09:38
robota*
odpowiedz
Naomi (Ocena: 5) 14.12.2020 09:37
Jeśli robią jest zrobione nie rozumie m problemu
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2020 08:51
O rany co za średniowiecze, jak nie pracujesz w usługach to dalej ludzi rozliczają tak jakby to było najważniejsze o której przychodzisz a nie to ile zrobisz na czas...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie