LIST: „Mój chłopak dzieli wydatki dokładnie po połowie. Codziennie się ze mną rozlicza”

Partner Justyny nie chce wydać ani złotówki więcej, niż ona.
LIST: „Mój chłopak dzieli wydatki dokładnie po połowie. Codziennie się ze mną rozlicza”
Fot. pexels
11.11.2020

Wiele razy słyszałam, że każdy związek musi się dotrzeć. Kiedy dwie osoby zamieszkują ze sobą, wtedy musi to trochę potrwać. Mamy swoje indywidualne przyzwyczajenia i konieczne jest ustalenie zasad panujących we wspólnym domu. Nam przyszło to bardzo naturalnie, więc teoretycznie nie mam na co narzekać.

Zobacz również: LIST: „Jesteśmy razem od 3 lat, a ja nie mam dostępu do jego konta. Trochę to dziwne”

Oboje odpowiadamy za porządek, wspólnie robimy zakupy, razem urządzaliśmy każde wnętrze. Idealnie partnerski i bardzo sprawiedliwy układ. W pewnej kwestii chyba nawet zbyt sprawiedliwy, bo zaczyna mnie to powoli irytować. Nie kłócimy się o pieniądze, ale chłopak wyjątkowo skrupulatnie podchodzi do tego tematu.

Podział wydatków ma wynosić dokładnie 1:1. Ani grosza mniej, ani więcej.

para

Z jednej strony fajnie, bo nie czuję się niczyją utrzymanką, a on nie jest w żaden sposób poszkodowany. Są jednak jakieś granice. Wyliczanie każdej wydanej złotówki dla mnie jest po prostu upokarzające. Zupełnie tak, jak gdybym zamieszkała z obcym człowiekiem, a nie chłopakiem co do którego mam poważne zamiary.

Jeśli wynajem wynosi 1500 zł, czynsz 300, a rachunek za prąd 70, to każde z nas ma wpłacić do wspólnego budżetu dokładnie 750, 150 i 35. Żyjemy pod jednym dachem od kilku miesięcy i on bardzo tego pilnuje. Tylko pytanie - czy chodzi wyłącznie o sprawiedliwość? A może on jest po prostu sknerą?

Zakupy do domu sugerują raczej to drugie.

Zobacz również: LIST: „Zamieszkałam z chłopakiem, ale to nas przerosło. 6000 zł/mies. ledwo starcza”

rachunki

Na początku przyjęliśmy podział - w sklepie za większe zakupy płacimy na zmianę. Co sobotę jakieś 200-300 zł, żeby mieć zapasy na kolejne dni. Jeśli czegoś braknie w tygodniu, wtedy drobne rzeczy kupujemy już według uznania. To jednak zdążyło się zmienić i teraz zbieramy rachunki. Jeśli któreś z nas wydało więcej w ciągu miesiąca, to druga osoba musi mu wyrównać.

Prowadzimy nie tylko dom, ale też bardzo skomplikowaną księgowość. Mamy teczki pełne paragonów, wyciągi z kont, zaliczki, niedopłaty. Skala absurdu została już dawno przekroczona, a ja zupełnie nie wiem, co mam z tym zrobić.

Tym bardziej, że mój chłopak zarabia dużo więcej i mógłby czasami odpuścić.

zakupy

Nie chcę, żeby mnie utrzymywał i płacił za wszystko. Ale kiedy dokupił ostatnio np. szafkę nocną, wtedy jak to się skończyło? Od razu przysłał mi skan rachunku z wyraźną sugestią, żebym oddała mu połowę. Tak jest ze wszystkim, dlatego zaczynam się w tym gubić. On za to jest w swoim żywiole - liczy, dzieli, odejmuje. Gdyby mógł, to pewnie wystawiałby mi faktury.

Strach pomyśleć, jak będzie to wyglądać po ewentualnym ślubie. Choć szczerze mówiąc, coraz rzadziej o tym myślę. Oczywiście bardzo go kocham, jednak to jego partnerstwo przybiera karykaturalne kształty. Co mu się stanie, jeśli za coś zapłaci z własnej kieszeni? Przecież nie zbiednieje, a ja nie będę miała żalu.

Dobrze, że nie jeżdżę jego samochodem, bo wtedy pewnie mierzyłby zużycie paliwa

Justyna

Zobacz również: LIST: „Chłopak nie chce mi powiedzieć, ile zarabia. Robi z tego straszną tajemnicę”

Polecane wideo

Zdjęcie tej pary zadziwiło wszystkich. Okazuje się, że nie są jedyni
Zdjęcie tej pary zadziwiło wszystkich. Okazuje się, że nie są jedyni - zdjęcie 1
Komentarze (104)
Ocena: 4.85 / 5
socjolog (Ocena: 5) 24.11.2020 09:31
Chłopak-dziewczyna-partnerzy... czyli obcy ludzie ( prawnie, nie emocjonalnie ). Jak się rozejdą, nie będzie pretensji o oddawanie kasy. A to, że lekko chory układ? Każdy związek ,,tymczasowy" jest lekko chory....
odpowiedz
mgr psychologii (Ocena: 4) 24.11.2020 04:21
Ja tu widzę raczej nerwicę natręctw. Przeważnie objawia się patologiczną dbałością o swoiście rozumianą czystość i porządek, ale może też jak tu chodzić o równość/sprawiedliwość. Jest na to prosty test: kup coś i powiedz mu mimochodem. Jeśli to nerwica- sam zaproponuje, że zapłaci połowę, jeśli skąpstwo to oczywiście nie.
odpowiedz
Kik (Ocena: 5) 17.11.2020 19:01
Ja wydaję ile chce i kiedy chce , z niczego się nie muszę spowiadać , wszystkie rachunki płaci mój mąż i nigdy nie miał nic przeciwko :-) współczuję wszystkim kobietom , które wiążą się z dusigroszem i sknerą
odpowiedz
Gosciowa (Ocena: 5) 17.11.2020 10:47
Lepiej zarabia, więcej płaci to jest kochany więc ty jesteś jego przeciwieństwem
odpowiedz
Ofcourse (Ocena: 5) 17.11.2020 01:36
Patologia. W takim razie mój jest kochany, ponieważ zarabia wiecej i opłaca także więcej, tak by kazde z nas odkladalo tyle samo.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie