„Podjęłam decyzję o apostazji. Zamiast oceniać mnie, lepiej oceńcie sytuację w Polsce”

„To nie jest impuls pod wpływem protestów kobiet, choć one tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że postępuję właściwie” - tłumaczy Joanna.
„Podjęłam decyzję o apostazji. Zamiast oceniać mnie, lepiej oceńcie sytuację w Polsce”
fot. Unsplash (Jon Tyson)
05.11.2020

Apostazja dla niektórych brzmi jak obelga i wiele osób boi się powiedzieć o tym na głos. Ja byłam wierząca i przyjęłam wszystkie sakramenty. Nie była to łatwa decyzja, patrząc na to, w jak religijnym państwie żyjemy i trudno zakomunikować to członkom rodziny, zwłaszcza tym starszym. Długo zajęło mi, aby do tego dojrzeć. I nie jest to impuls pod wpływem protestów kobiet, choć one tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że postępuję właściwie. 

Zobacz również: „Apostazja” i „jak wystąpić z Kościoła?”. Polacy masowo pytają o to Google'a

Kościół już dawno przestał być dla mnie domem Bożym. Jestem osobą bardzo uduchowioną i dobrym człowiekiem, tak mi się przynajmniej wydaje. Niestety, ta instytucja stała się dla mnie jedynie mężczyznami w sutannach grożącymi palcem i zamiatającymi własne problemy pod dywan.

Żałuję, że nikt nie uświadomił mnie wcześniej. Do wszystkich informacji musiałam docierać sama i rozwijać się na własną rękę. W szkole nikt z nas nie miał wyboru - religia odbywała się w środku zajęć, a osoby ubiegające się o lekcje etyki, były postrzegane jako odmieńcy. Świadomość nie powinna być powodem do wstydu. Teraz już o tym wiem, szkoda, że o te kilka lat za późno.

W czasie pandemii wypisanie się z Kościoła może być nieco utrudnione, zwłaszcza, jeżeli parafia jest oddalona od miejsca zamieszkania, ale nie jest to niemożliwe. Wiem, że wiele osób z mojego środowiska zacznie mnie oceniać, ale ja apeluję do was: rozejrzyjcie się lepiej, co dzieje się w naszym kraju i skąd taka, a nie inna decyzja. Nie słuchajcie mediów ani księdza, tylko własnego sumienia. Kościół kojarzy mi się już jedynie z budowaniem poczucia winy i wtrącaniem się w politykę.

Okazuje się, że według religii oraz partii rządzącej, należy bronić budynków, a nie czujących kobiet. Dzielenie i skłócanie narodu stanęło ponad równością i prawami człowieka.

Przykro mi, że z powodu swojej decyzji zapewne stracę kilka bliskich mi osób, ale czy w takim razie tak właśnie nie miało być? Przecież wśród tłumu na ulicach są matki, ludzie wierzący. Jesteśmy - tylko i aż - kobietami, obywatelkami, a nie "lewicą atakującą instytucje religijne". Ja już nie chcę uczestniczyć w tej grze. A moje dzieci będą miały WYBÓR.

Joanna

Zobacz również: LIST: „Nie rozumiem koleżanek, które nie chcą mieć dzieci. To nielogiczne”

Polecane wideo

Na parkingu, w kuchni, na ulicy - najpiękniejsze śluby w dobie pandemii koronawirusa
Na parkingu, w kuchni, na ulicy - najpiękniejsze śluby w dobie pandemii koronawirusa - zdjęcie 1
Komentarze (20)
Ocena: 4.6 / 5
gość (Ocena: 5) 11.11.2020 22:51
Dziwisz to homoseksualista tylko tacy są na samej górze tego piekła dzieci
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.11.2020 15:55
Bóg zesłał ten wirus by wyczyścić świat z chorych osobników jest naprawdę miłościwy, ale jak to mówi papież wie co robi
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 06.11.2020 08:58
Ja po prostu nie chodzę do kościoła. Dla mnie nasza religia jest typową gra polityczna. Kościół już dawno przestał byc miejscem wiary a zaczął być zwykła instytucja. Ślubu nie wzięłam kościelnego tylko cywilny mimo że były naciski ze strony starszych. Syna ochrzcilam ale nic poza tym. On sam zdecyduje czy chce chodzić do kościoła czy nie. Nie zabieram go na mszę ani na żadne święta. Bardziej interesuje mnie kultura i religia shinto. Która znacznie bardziej odpowiada moim wierzeniom. Ale przyznam że niby ludzie nie chodzą do kościoła ale jeżeli ktoś zacznie mówić o tym głośno jest od razu wykluczamy. Zastanawiam się po co cała ta otoczka świętości u większości... Każdy ma prawo wierzyć w co chce. A po naszej sytuacji w kraju szczerze mówiąc nie dziwię się że ludzie odchodzą od wiary.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 05.11.2020 22:41
Myślisz, że kogokolwiek to obchodzi? Skoro nie wierzysz i nie uczestniczysz w nabożeństwach, to i tak nie ma żadnej różnicy. Nikt do niczego cię nie zmusza, a podatek za ciebie parafia i tak musi zapłacić. ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.11.2020 20:55
Ale z czego tu się tak naprawdę tłumaczyć? Ja sakramenty przyjmowałam, bo byłam wtedy dzieciakiem i wydawało mi się, że tak trzeba, a nie dlatego, że miałam taką potrzebę. Nie jestem wierząca, ale też nie wiem czy mogę się nazwać ateistką. Wierzę, że coś tam po śmierci jest, natomiast kompletnie nie jestem stwierdzić co. Na pewno jednak nie wierzę w to czego nas uczono. Od lat jestem już dorosła, do kościoła nie chodzę, ślub mam cywilny i nie mam nigdy zamiaru brać kościelnego bo uważam, że byłaby to z mojej strony totalna hipokryzja. Syn nie jest ochrzczony. Jeśli kiedyś będzie chciał to się to załatwi. Teraz ludzie coraz bardziej robią to co uważają za słuszne, nie robią czegoś tylko dlatego, że "co powie sąsiad", a kiedyś jednak bywało tak często.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie