LIST: „Wypłacam dorosłym dzieciom kieszonkowe. Beze mnie sobie nie radzą”

Ewa nie potrafi im odmówić.
LIST: „Wypłacam dorosłym dzieciom kieszonkowe. Beze mnie sobie nie radzą”
fot. iStock
06.09.2020

Czasami mam wrażenie, że za dużo myślę o innych, a zupełnie zapominam o sobie. Każda mama chce dobrze dla swoich pociech, ale powinny być jakieś granice. Oczywiście nie urodziłam dzieci po to, żeby mi było łatwiej. Wiem jednak, że zazwyczaj wygląda to zupełnie inaczej. Najpierw my troszczymy się o nie, a później one o nas.

Zobacz również: LIST: „Partner nie pomaga mi finansowo przy wychowaniu dziecka z poprzedniego związku”

Moje koleżanki nie muszą się tak zażynać i wszyscy są szczęśliwi. Mogą liczyć na pomoc potomstwa, które w ten sposób odwdzięcza się za lata wychowania. U mnie nic się nie zmieniło. Córka i syn są już dorośli, a ja zupełnie tego nie czuję. Coraz częściej zastanawiam się, czy przypadkiem nie popełniłam jakiegoś błędu.

Bo kto to widział, żebym ciągle była na ich każde zawołanie?

panna młoda

Nawet nie chodzi o to, że oczekują mojego wsparcia psychicznego lub poświęcenia czasu. Tego nigdy im nie odmówię. Gorzej z bardziej przyziemnymi sprawami, jak utrzymanie. Jestem niemal pewna, że gdybym nie dawała im pieniędzy, to mogliby sobie nie radzić. Niby żyją już na własny rachunek, ale w pewnym sensie za moje.

Córka dwa lata temu została żoną, a rok później mamą. Jestem bardzo wdzięczna, że dała mi upragnionego wnuka, ale coś za coś. Im ciągle brakuje, więc nie mogę tak po prostu odciąć dopływu do gotówki. Nie pomagam im od czasu do czasu, ale regularnie i konkretnymi kwotami. Co mam, to przelewam, żeby ich trochę odciążyć.

Czy usłyszałam „dziękuję”? Tak, ale raczej dawno temu i już nie zawracają sobie tym głowy.

Zobacz również: LIST: „Przez męża muszę pójść do pracy. Już nie potrafi mnie utrzymać”

chłopak

Syn jeszcze nie założył rodziny, ale to nie oznacza, że wiedzie beztroskie życie. Pracuje, wynajmuje mieszkanie i jak bardzo poproszę, wtedy gdzieś mnie podwozi, bo ja nie jestem zmotoryzowana. Utrzymanie się w pojedynkę nie jest łatwe, więc dla niego też muszę znaleźć chociaż drobną kwotę.

Można powiedzieć, że wypłacam moim dorosłym dzieciom regularne kieszonkowe. Co miesiąc idzie przelew, a jak w międzyczasie braknie, to też się zdarza. Ostatnio próbowałam to policzyć i kosztuje mnie to prawie 2000 zł. Zamiast oszczędzać lub wydawać na przyjemności - pozbywam się dosłownie wszystkiego.

Nie żalę się. Chciałam tylko przypomnieć niektórym, że rodzicielstwo nie kończy się w dniu osiemnastych urodzin dziecka.

pieniądze

Córka ma 31 lat, a syn 27. Ja niedawno skończyłam okrągłe 60, ale nadal czuję się jak młoda mama. Trudno inaczej mając dwie dodatkowe buzie do wykarmienia. Z jednej strony godzę się na to, ale z drugiej - skoro postanowiłam poruszyć ten temat - chyba coś mi tu nie pasuje. Nie potrafię się jednak obrócić na pięcie i udawać, że nie widzę problemów.

Moje dzieci naprawdę ledwo wiązałyby koniec z końcem, gdyby nie moja pomoc. Zastanawiam się tylko, co będzie, kiedy mnie braknie. Albo nie będę mogła już sobie pozwolić na takie wsparcie. Ciekawa jestem, czy od ojca też tak biorą (jesteśmy wiele lat po rozwodzie), chociaż wątpię. On nigdy jakoś wspaniale sobie nie radził, więc chyba mają to po nim.

I tak to właśnie wygląda. Osiągnęłam wiek emerytalny, a na razie nigdzie się nie wybieram. Muszę zarabiać na moje skarby…

Ewa

Zobacz również: LIST: „Od pół roku siedzę na bezrobociu. Już nie chcę wracać do pracy”

Polecane wideo

31-latka pokazała wszystkie swoje dzieci. Od 15 lat jest w ciąży
31-latka pokazała wszystkie swoje dzieci. Od 15 lat jest w ciąży - zdjęcie 1
Komentarze (46)
Ocena: 4.74 / 5
gość (Ocena: 5) 14.09.2020 13:07
Skoro córka jest mężatką i zdecydowała się na potomstwo, to powinna radzić sobie sama. Co innego, gdy nagle coś się stanie, np jej mąż straciłby pracę. Ale nauczyłaś pasożyta, że może ciągnąć kasę od mamusi i szczerze mówiąc, założę się, że im wcale nie brakuje pieniędzy - lub też nie brakowałoby, bo możliwe, że przepuszczają wszystko wiedząc, że i tak mamcia pomoże. Syna też odetnij od gotówki, skoro poszedł na swoje, pracuje, nie jest studentem, nie ma rodziny, to po co dajesz mu pieniądze? Twoje dzieci nie nauczyły się samodzielności, bo ty sama swoim zachowaniem utwierdziłaś ich w przekonaniu, że mama da i mama pomoże. Pasożytują na tobie, a ty żalisz się w internecie zamiast kategorycznie odciąć ich od pieniędzy - są dorośli i powinni sobie radzić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.09.2020 13:09
ciekawe z czego będziesz żyć na stare lata jak już nie będziesz mogła pracować a emerytury nie dostaniesz
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2020 15:41
"Chciałam tylko przypomnieć niektórym, że rodzicielstwo nie kończy się w dniu osiemnastych urodzin dziecka." - bycie naiwniakiem też.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2020 08:55
Nam też pomagała finansowo mama mojego partnera, np wtedy gdy stracił pracę. Każdy czasami ma gorszy czas i potrzebuje wsparcia. Natomiast ona robiła to z głową. Jak byliśmy w potrzebie pomagała, ale kiedy gorszy czas mijał kończyła się też jej pomoc. Poza tym raczej nie dawała nam gotówki do ręki, tylko opłacała np ratę kredytu. Wiemy, że zawsze możemy zwrócić się do niej o pomoc, ale wtedy kiedy będziemy jej potrzebować, a nie co chwilę ciągnąć od niej kasę. Np ostatnio popsuł się nam samochód, dołożyła nam do naprawy, ale nie robi nam stałych przelewów co miesiąc. Dajesz się wykorzystywać swoim dzieciom, ale to Ty nauczyłaś je, że kurek z kasą jest zawsze otwarty. Co innego odkładać drobne kwoty i pomóc w razie potrzeby, a co innego utrzymywać dorosłe już dzieci. Teraz czas je nauczyć, że najwyższa pora zacząć samemu o siebie dbać. Nikt nie mówi, żeby się od nich odwrócić, bo w życiu bywa różnie, nie na wszystko mamy wpływ, czasami można pomóc jeśli mamy możliwość, ale koniec ze stałym utrzymaniem.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.09.2020 06:05
Zalosne dzieci masz,a raczej stare konie. I jeszcze skarby je nazywa🤦‍♀️ty to masz zamydlone oczy
odpowiedz

Polecane dla Ciebie