LIST: „Od pół roku siedzę na bezrobociu. Już nie chcę wracać do pracy”

Wioletta zrozumiała, że to dom jest jej miejscem.
LIST: „Od pół roku siedzę na bezrobociu. Już nie chcę wracać do pracy”
fot. Unsplash
05.08.2020

Ta praca miała być spełnieniem moich marzeń i przez prawie 4 lata naprawdę tak było. Nie udało mi się skończyć studiów, ale jakimś cudem zatrudnili mnie w biurze. Szybko się tam odnalazłam i chociaż atmosfera była dość nerwowa, to nie narzekałam. Miałam etat i mogłam zarabiać na życie siedząc sobie wygodnie przy biurku.

Zobacz również: LIST: „Mąż wysyła mnie do pracy. Nie rozumie, że córka ma dopiero 7 lat”

Zupełnie inaczej, niż moje koleżanki w podobnej sytuacji. One wszystkie muszą harować fizycznie albo co najwyżej obsługiwać klientów w sklepach czy hotelach. Nie czułam się od nich lepsza, ale na pewno nie miałam też na co narzekać. Wydawało mi się, że chwyciłam Pana Boga za nogi.

Po zwolnieniu wpadłam w rozpacz. Miałam poczucie, że świat mi się zawalił.

praca biurowa

Prawda jest jednak taka, że dopiero na bezrobociu poczułam się naprawdę dobrze. Może nikt mi nie płaci za siedzenie w domu, ale przynajmniej odzyskałam spokój. Nie chodzę już taka spięta, mam czas dla rodziny i koncentruję się na prawdziwych rzeczach, a nie kolejnych biurowych intrygach.

Straciłam stanowisko przez przypadek. Szef ograniczył działalność firmy i musiał się kogoś pozbyć. Ja miałam dość krótki staż w porównaniu do innych, więc stało się. Przez dobry tydzień płakałam. Straciłam swoją życiową szansę, było mi wstyd, czułam się totalnie bezwartościowa. Ta praca dawała mi poczucie, że cokolwiek ode mnie zależy.

Ale wiecie co? Od najgorszego dnia w moim życiu minęło prawie pół roku i zaczęłam go uważać za jeden z najlepszych.

Zobacz również: LIST: „Jesteśmy razem od 3 lat, a ja nie mam dostępu do jego konta. Trochę to dziwne”

mama w domu

Zaczęłam szukać nowego zajęcia. Wysyłałam dziesiątki CV, chodziłam na rozmowy i zawsze coś było nie tak. Albo oni nie chcieli mnie, albo ja nie byłam zadowolona z warunków. Wreszcie stwierdziłam, że zrobię sobie przerwę. Coś tam na koncie zostało, spływał zasiłek, a w razie czego mąż zadba o mnie i córkę

Wtedy odkryłam, że można funkcjonować zupełnie inaczej. Zasypiać spokojnie, budzić się bez ściśniętego brzucha i gardła, mieć czas na zabawę z dzieckiem, prowadzenie domu. Z czasem zrobiło się trochę skromniej, bo mieliśmy mniejsze dochody, ale i tak nie chciałam już tego zmieniać. Teraz jest mi lepiej.

Od kilku miesięcy nie pracuję i szczerze mówiąc, już nie wyobrażam sobie powrotu do takiego kieratu.

lepienie pierogów

Okazało się, że jakoś udźwignęliśmy to finansowo. Nawet bez zasiłku dajemy sobie radę z pensją męża i 500+. Czasami trzeba zacisnąć pasa, jednak coś za coś. Nareszcie czuję się pełnowartościową żoną i mamą, która prowadzi dom. Wcześniej byłam tu tylko z doskoku, a myślami i tak w tym nieszczęsnym biurze.

Zaczęłam słuchać swoich prawdziwych potrzeb, a nie tego co wypada i już wiem - dopiero teraz czuję wolność. Praca mnie ograniczała. Chyba nic dziwnego, że na razie nie mam zamiaru do niej wracać. Nawet przestałam szukać, a mąż wcale się nie upomina. Widzi czysty dom, zadowoloną córkę i mój uśmiech.

Może ja się do tego po prostu nie nadaję i powinnam poświęcić życie rodzinie? W tej chwili nie widzę dla siebie innego scenariusza. Wiecie co? Jest mi z tym dobrze.

Wioletta

Zobacz również: LIST: „Chłopak nie chce mi powiedzieć, ile zarabia. Robi z tego straszną tajemnicę”

Polecane wideo

„Zbyt atrakcyjna, by pracować”. Węgierska Barbie nie może znaleźć pracy z powodu urody
„Zbyt atrakcyjna, by pracować”. Węgierska Barbie nie może znaleźć pracy z powodu urody - zdjęcie 1
Komentarze (305)
Ocena: 4.89 / 5
gość (Ocena: 5) 19.09.2020 07:07
"Okazało się, że jakoś udźwignęliśmy to finansowo. Nawet bez zasiłku dajemy sobie radę z pensją męża i 500+. " A jak maż uruchomi fabrykę w spodniach, to i na wakacje w Egipcie wystarczy Bosak ma rację Polki to po prostu rozpłodowe maciory - nadają się tylko do dupienia i rodzenia
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 23.08.2020 13:48
Dużo ilość kobiet to lenie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.08.2020 16:33
Będzie długi elaborat, ale myślę, że warto przedstawić te przemyślenia. Mam kilka rad dla Pań, które są pewne, że złapały Pana Boga za nogi bo ich mężczyźni będą je zawsze utrzymywać. Kiedy w danej rodzinie jest tylko jeden "żywiciel rodziny" niejednokrotnie dochodzi do tragedii, o których wystąpieniu nawet się nie myśli wcześniej póki jest dobrze. Przykłady: 1. Mężczyzna ulega wypadkowi lub zaczyna chorować, co uniemożliwia pracę zawodową a wymaga ogromnych środków na leczenie, rehabilitację (nie wspomnę o dotychczasowych wydatkach), 2. Śmierć mężczyzny. W pkt 1 i 2 oszczędnosci nie są 100% zabezpieczeniem... topnieją w zastraszającym tempie jeśli spotka Was takie nieszczęście. Nikomu nie życzę, wystarczy włączyć byle program typu Uwaga, otworzyć strone siepomaga.pl itp żeby zobaczyć, ile wokół jest nieszczęść. 3. Przemoc ekonomiczna. Znam kobietę, której córki nie miały podpasek, bo tylko tatuś zarabiał i decydował, co jest potrzebne, co nie. Nie był taki w momencie zawarcia małżeństwa, żona miała dostęp do kasy i o nic nie musiała się prosić, choć było skromnie. Pani żona na pytanie, dlaczego go nie zostawi odparła "a gdzie pójdę i za co będę żyła?". Nigdy, ale to nigdy nie wiesz, jak może zmienić się Twój Miś. Warto ufać, warto kochać, ale każdy człowiek zmienia się przez doświadczenia życiowe, jeden na lepsze a drugi niestety na gorsze. 4. Związek może się rozpaść - co wtedy? Będziesz się poniżać o alimenty od byłego męża, ale co w międzyczasie? Z czego żyć? A jeśli nie masz ślubu, to nawet o alimentach można zapomnieć. 5. Czasy są niepewne, mało kto może być pewien zatrudnienia - a niektórzy, co jeszcze rok temu żyli jak królowie, teraz rozpaczliwie pożyczają pieniądze gdzie się da. Nawet jeśli jedna osoba straci pracę, jest szansa, że partner/partnerka utrzyma swoją i chociaż na część opłat wystarczy 6. Partner może, a wręcz powinien mieć wsparcie, tak po ludzku. Np wypali się zawodowo i chciałby mieć spokojną głowę, że w czasie poszukiwania nowej pracy rodzina będzie mieć wpływy. Podsumowując moje wypociny - Drogie Panie, nikt nie mówi o wyrywaniu sobie przysłowiowych rękawów "w robocie", ale praca na część etatu to naprawdę nie jest niewolnictwo - a dzięki temu unikniecie luki w CV (ważne, gdyby np pewnego dnia jednak przydał się cały etat), a i zawsze trochę pieniędzy wpadnie. Nie róbcie z siebie zależnych w 100% od swojego Misia i nie wierzcie, że życie Wam upłynie bez chorób i innych przeszkód.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 11.08.2020 10:01
Wypowiedzi samych lub prawie samych kobiet. W dyskusji brakuje głosu tych, których sprawa najbardziej dotyczy, czyli mężczyzn. Lubią utrzymywać kobiety? Czy może jednak imponują im niezależne karierowiczki? Czy opłacanie kobiet jest dla nich sprawą honoru, czy może jednak najprostszym sposobem podporządkowania sobie partnerki? Jeśli mówimy o honorze, gdzie miejsce na honor kobiety? Czy panów nie stresuje bycie jedynym żywicielem rodziny? Co zyskują, a co poświęcają s takim układzie? To są ważne pytania, na które kobiety nie odpowiadają, bo są zbyt skupione na sobie.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 1) 09.08.2020 22:22
Jasne. Pani wyleciała, bo nie ma wykształcenia i kwalifikacji. Z tego też powodu, podczas pandemii, nie może znaleźć pracy "biurowej", więc dorabia ideologię tam, gdzie jej nie ma. Nie przeszkadza mi to, po prostu nie wierzę w jej historię.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie