LIST: „Mieszkam naprzeciwko przedszkola. Ten hałas nie daje mi żyć”

Od dnia otwarcia placówki życie Pauliny zmieniło się w koszmar.
LIST: „Mieszkam naprzeciwko przedszkola. Ten hałas nie daje mi żyć”
Fot. iStock
05.07.2020

Wprowadzając się do własnego mieszkania każdy marzy o wysokim komforcie życiaPrzeglądając oferty na rynku nieruchomości zwracamy uwagę także na otoczenie, w którym być może przyjdzie nam zamieszkać - czy będziemy mieli blisko do sklepu, gdzie wyjść na spacer czy do kawiarni. Trzymamy też kciuki za to, aby okazało się, że za ścianą mamy sympatycznych i niehałaśliwych, za to pomocnych sąsiadów. 

Zobacz również: „Podczas kwarantanny moi sąsiedzi robią gruntowny remont. Czy mogę gdzieś to zgłosić?”

Tak dla wielu osób wyglądają idealne warunki do życia na swoim. Niestety rzeczywistość bywa inna, o wiele bardziej brutalna. Nierzadko dopiero po fakcie okazuje się, że w mieszkaniu, do którego właśnie odebraliśmy klucze, raczej nie zaznamy ciszy i spokoju. Tak jak Paulina, której blok sąsiaduje bezpośrednio z przedszkolem. Hałas zwyczajnie nie daje jej żyć. 

Uciążliwy hałas z przedszkola  

Fot. iStock

Uciążliwy hałas z przedszkola  

“Trzy lata temu wreszcie wprowadziłam się do małego, ale własnego mieszkanka na osiedlu średniej wielkości. Poza okazjonalnymi imprezami właściwie nie miałam na co narzekać. Aż pewnego dnia w budynku dokładnie naprzeciwko mojego otworzyło się małe prywatne przedszkole. Moje okna wychodzą idealnie na podlegający mu plac zabaw. I tak właśnie zaczął się mój horror, który trwa właściwie nieustannie, ale najgorzej jest właśnie teraz, w okresie letnim, gdy temperatury są wysokie. Od samego rana horda dzieci biega po placu zabaw, rzuca zabawkami i krzyczy wniebogłosy. Gdy jedna grupa wreszcie wraca do budynku, cisza trwa zaledwie przez ok. 10 minut, bo zaraz jej miejsce zajmuje następna grupa. Ta sytuacja powtarza się parokrotnie w ciągu dnia – bo korzystając z pięknej pogody dzieci bawią się na świeżym powietrzu. 

Oczywiście jest to dla mnie zrozumiałe - w końcu sama kiedyś byłam dzieckiem i sama uwielbiałam bawić się na placu zabaw. Natomiast to, czego nie jestem w stanie zrozumieć, to że nikt nie liczy się z nami, mieszkańcami. Przedszkolanki ewidentnie nic nie robią sobie ze wrzasku, który jest po prostu nie do zniesienia. Czym innym jest przecież pokrzykiwanie do siebie w trakcie zabawy, a czym innym zwykłe, kolokwialnie rzecz ujmując, darcie się, żeby zwrócić na siebie uwagę. Jednak ani razu nie słyszałam, aby opiekunki zwróciły uwagę któremuś z dzieci. Rozumiem, że trudno jest zapanować nad taką gromadką kilkulatków, ale one nawet nie starają się tego zrobić.  

Tymczasem mieszkańcy, w tym ja, musimy żyć w tym hałasie. W czasie pandemii jest o wiele gorzej. Na początku był spokój, bo przedszkola były nieczynne, ale po odmrożeniu ośrodków opieki wszystko wróciło do normy. Z tym że dla nas, wciąż pracujących dzień w dzień z domu, sytuacja znacznie się pogorszyła. Non stop siedzimy w tym wrzasku. Owszem, zamknięte okna trochę pomagają, ale naprawdę nie da się za długo wytrzymać przy zamkniętych oknach gdy temperatury znacznie przekraczają 25 stopni. Doszło wręcz do tego, że z nadzieją sprawdzam prognozę pogody i modlę się o chłodniejszy dzień, a najlepiej deszcz – tylko wtedy mam pewność, że nie spędzę kolejnego dnia przy akompaniamencie rozwrzeszczanych dzieci. Ostatnio zastanawiam się, czy nie skontaktować się z władzami przedszkola i nie poprosić ich o rozwiązanie tej sytuacji. Myślę, że mimo wszystko można jakoś zapanować nad dziećmi i zwyczajnie przypominać im o tym, że bawią się w bezpośrednim sąsiedztwie bloków mieszkalnych. Moim zdaniem to naprawdę da się załatwić - w końcu wystarczy po prostu szanować siebie nawzajem.  

Paulina, 32 lata 

Zobacz również: LIST: „W akcie desperacji napisałam anonim do sąsiadów. Ich dzieci zakłócają ciszę”

Polecane wideo

10 najpiękniejszych kobiet wszech czasów
10 najpiękniejszych kobiet wszech czasów - zdjęcie 1
Komentarze (120)
Ocena: 4.93 / 5
gość (Ocena: 5) 12.07.2020 09:40
Ten, kto ma grupę dzieci pod opieką ma ten wrzask całymi dniami w pracy. A jak posadzki do stolika Jasia, żeby ten na klocku się nie slizgal drac się kolegom podczas odpoczynku nad głową to mamusia poleci na skargę do dyr. I to zanim zobaczy wychowawczynię na oczy. Panuje dyktatura chamstwa a dzieci prawie nikt nie uczy zasad. Wrzaski i krzyki dzieci to jest małe piwo...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.07.2020 22:43
nauczyciele we wrzasku przebywają przez 3,5,10godzin pracy. Dlatego ta praca jest ograniczona godzinowo w państwowych placówkach. Tam, gdzie teraz nadal pracuje się z dziećmi i grupy są liczne, jak w roku szkolnym po prostu mało kto wytrzymuje. Polityka jest taka, żeby chować motłoch, który nic nie umie i nie wie. Rodzice się dziećmi nie zajmują, a nie nauczone słuchania dzieci w przedszkolu też nie słuchają. No i czyja to wina? No jasne, że nie rodziców..oni tylko zrzucają wszystkie zadania na placówki. I oczekują.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 09.07.2020 13:29
u nas na osiedlu też chcieli otworzyć przedszkole, ale po protestach mieszkańców zrezygnowali, a raczej musieli na szczęście mamy prawnika na osiedlu który udowodnił, że projekt nie spełniał pewnych wymogów. Na szczęście uniknęliśmy tego horroru, ale boję się, że ktoś inny wpadnie na ten durny pomysł i będę mieć gówniaków szczekających pod oknem.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 08.07.2020 18:47
U nas wywalczylismy zamkniecie przedszkola. Znajdowalo sie w mieszkaniu na przeciwko, nie bylo placu zabaw ani osobnego wejscia. Klatka zastawiona 6-7 wozkami, nie dalo sie wejsc do mieszkania. Halas, wieczny ruch, obite drzwi (chyba wozkiem). W koncu 90% mieszkancow klatki podpisalo sie pod petycja i okazalo sie ze to bezprawne. Przedszkole musialo sie zlikwidowac.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 08.07.2020 12:20
bardzo ci współczuję. Sama mam małego gówniaka nad głową i czasem budzi się z wrzaskiem tupiąc nogami. Rodzice z takimi diabłami nad którymi nie mogą zapanować nie powinni mieszkać w bloku bo uprzykrzają tylko innym życie.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie