LIST: „W akcie desperacji napisałam anonim do sąsiadów. Ich dzieci zakłócają ciszę”

Ewelina nie mogła już tego dłużej wytrzymać.
LIST: „W akcie desperacji napisałam anonim do sąsiadów. Ich dzieci zakłócają ciszę”
Fot. Unsplash
14.06.2020

Kupiłam mieszkanie za naprawdę ciężko zarobione pieniądze. Przez kilka lat zaciskałam pasa i jakimś cudem się udało. Nie wiedziałam, jakich będę miała sąsiadów, bo to nowe budownictwo, ale byłam dobrej myśli. Przez jakiś czas nie mogłam narzekać - bardzo mili ludzie, którzy dbają o dobro wspólne i potrafią się przyzwoicie zachowywać.

Zobacz również: LIST: „Sąsiadom przeszkadza moje płaczące dziecko. Mszczą się w perfidny sposób”

We własnym domu czułam się jak na wakacjach. Cisza i spokój. Na spotkaniu wspólnoty ustaliliśmy kilka zasad, do których wszyscy się stosowali. Żadnych głośnych remontów po godzinie 19 i w weekendy, więc człowiek mógł sobie odpocząć. Towarzystwo kulturalne, więc nikt tu nie wrzeszczy i nie trzaska drzwiami.

Do pewnego momentu, bo sielanka niedawno się skończyła.

mieszkanie

W moim najbliższym otoczeniu tylko jeden lokal pozostawał niezamieszkały. Tuż nade mną. Kilka miesięcy temu zaczął się remont i wreszcie ktoś się tam wprowadził. Młode małżeństwo z dwójką dzieci - na pierwszy rzut oka sympatyczni i bezproblemowi. Dziewczynka ma kilka lat, a maleństwo jeździ jeszcze w wózku.

Szybko jednak zrozumiałam, że ich przybycie wszystko zmieni. Zaczęło się bieganie nad moją głową, głośne śmiechy od samego rana, pokrzykiwanie na balkonie. Z początku całkiem niewinne, ale z dnia na dzień sytuacja wygląda coraz gorzej. Idąc do łóżka modlę się, żeby nie obudzili mnie w środku nocy.

Kiedy w ciągu dnia siadam z książką i chcę się zrelaksować - wiem, że nie potrwa to długo.

Zobacz również: LIST: „Wystawiam worek z pieluchami przed drzwi. Sąsiedzi mają z tym problem”

rodzina

Ta miła, dzieciata para zamieniła moje życie w koszmar. A konkretnie ich potomstwo. Cały czas przypominają mi o swoim istnieniu i tak naprawdę nie ma nawet chwili spokoju. Normalnie pewnie poszłabym na skargę i grzecznie wytłumaczyła problem, ale wolałabym nie mieć napiętych stosunków z najbliższymi sąsiadami.

Dlatego postanowiłam napisać krótki list, pod którym nie miałam odwagi się podpisać. Normalnie bym tego nie zrobiła, ale sytuacja naprawdę zaczęła mnie przerastać. Nie znalazłam innego rozwiązania i nie jestem z tego dumna. Wiem, że to słabe, jednak coś musiałam zrobić.

Zwróciłam się do nich w imieniu niby większej grupy mieszkańców, a kartkę wrzuciłam do skrzynki.

list

Wspomniałam o tym, że wcześniej mieliśmy tu ciszę, którą bardzo sobie cenimy. Że nad dziećmi nie zawsze można zapanować, ale przynajmniej powinni się postarać. Ściany są cienkie i wszystko słyszymy. Nie możemy spokojnie spać, a nikt nam tych mieszkań nie dał za darmo. I wiecie co? Sytuacja trochę się uspokoiła. Jest na pewno lepiej.

Moja metoda nie jest może najbardziej cywilizowana, ale najważniejsze, że zadziałała. Czasem coś zaczyna dudnić mi nad głową i słyszę śmiechy o 5 rano, ale nie ma porównania. Gdybym tego nie zrobiła, to chyba nikt inny by nie zareagował.

Czy jestem z tego dumna? Nie, ale było warto. Być może nie mam odwagi cywilnej, ale przynajmniej nie jestem już kłębkiem nerwów. Szkoda tylko, że człowiek musi się uciekać do takich sposobów.

Ewelina

Zobacz również: 14 zachowań, którymi podpadniesz swoim sąsiadom. Zaczną się skarżyć

Polecane wideo

Jak mieszka Julia Wieniawa? Zobacz zdjęcia jej pięknego apartamentu!
Jak mieszka Julia Wieniawa? Zobacz zdjęcia jej pięknego apartamentu! - zdjęcie 1

Komentarze (89)

Ocena: 4.57 / 5
gość (Ocena: 5) 21.06.2020 00:55
Ważne że zadziałało, ja zrobiłabym to samo.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.06.2020 15:35
I bardzo dobrze! :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.06.2020 07:48
Nie rozumiem podejścia, niektórych w komentarzach " chciałaś ciszę to sobie dom wybuduj". Może w drugą stronę ? Chciałaś mieć dzieci i żeby miały gdzie biegać to sobie dom wybuduj?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.06.2020 07:45
Mam taką sąsiadkę co terroryzuje pół bloku bo ona ma bąbelki, 2 samochody itp. Jest nas 20 mieszkań. Każdy z nas ma jedno miejsce parkingowe przypisane i z 10 "kto pierwszy ten lepszy" jeśli dla jej drugiego samochodu nie ma miejsca, to podjeżdża pod klatkę i blokuje przejazd. Zwracaliśmy jej uwagę ale " ona kupiła po to mieszkanie z dodatkowymi miejscami, żeby tam parkować a ma dzieci i nie ma zamiaru się z nimi szamotać na sąsiedni parking". ale tej samej babie przeszkadzają inne samochody bo ona nie ma jak przejść z wózkiem z bąbelkiem. Pomijam fakt, że zarysowała mi samochód, bo dziwnym trafem wróciłam z myjni było ok, rano idę do pracy patrzę a tu zarysowane a ona akurat wychodziła z bąbelkami na spacer. Oczywiście to nie ona. Bąbelki rok po roku, ciągle ryczą. Serio, miałam młodsze rodzeństwo, opiekowałam się dziećmi kuzynek, sióstr na wakacjach ale żadne ale to żadne nie ryczało tak jak one. To pisk pomieszczany z rykiem. Potrafią wyjść na balkon, puścić muzykę z pepy czy psiego patrolu i męczyć wszystkich przez 2-3 godziny. Anonimy nie pomagają, wręcz odpisuje i zostawia na drzwiach od klatki że nie mamy dzieci to zobaczymy jak to jest później i że matki mają gorzej. Ona nawet zarządziła budowę takiej osłonki na wózki z plexi przed klatką bo ona nie ma gdzie wózków schować, każdy ją wyśmiał i tyle. Ale baba obrzydza mieszkanie wszystkim w bloku, wiecznie ma pretensje o wszystko, ostatnio nawet stwierdziła, że możemy zlikwidować miejsce na ławki i tam zrobić plac zabaw albo miejsce parkingowe :D
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 15.06.2020 22:21
No i bardzo dobrze zrobiłaś. Niektórym to trzeba uświadomić dosadnie że nie są sami i żeby zaczęli przestrzegać zasad panujących we wspólnocie mieszkaniowej. Ja też napisałam anonim,do sąsiada z góry w sprawie wyjącego po nocach psa, a mieszkam piętro niżej, więc wyobraźcie sobie jak głośno musiał wyć ten pies, że aż u nas było go słychać... To że czasami wył za dnia, to mi nie przeszkadzało, bo często mnie w domu nie było, a jak byłam to i tak za dnia nie słychać za bardzo. Ale jak wył po godzinie 12 w nocy to już przegięcie pały, i tak co noc przez kilka dni. Wkvrwiłam się i zwróciłam mu pisemnie uwagę, bo nigdy nie mogłam go zastać w domu, a nie miałam zamiaru tego znosić bo na rano do pracy miałam, i musiałam się wyspać. Pogroziłam mu w liście, że jeśli tego psa nie uspokoi to zadzwonię do TOZ i zgłoszę to do Spółdzielni za zakłócanie ciszy nocnej. Ale nie musiałam tego robić, bo po liście się zmieniło. Nagle pies przestał wyć i hałasować po nocach, można było ? Można. Tylko trzeba chcieć i mieć trochę empatii że komuś wycie naszego pieska czy wrzaski dziecka mogą przeszkadzać.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie