LIST: „Goście wrócili do restauracji, ale skąpią na napiwki. Przez tydzień dostałam 15 zł”

W poprzednich sezonach Ula miała z napiwków drugą pensję.
LIST: „Goście wrócili do restauracji, ale skąpią na napiwki. Przez tydzień dostałam 15 zł”
Fot. Unsplash
03.06.2020

Wielu ludzi myśli, że bycie kelnerką to zajęcie dorywcze. W ten sposób dorabiają sobie tylko studentki i to tylko dlatego, że nie mają innego wyjścia. Ja też myślałam, że popracuję w ten sposób rok albo dwa, a niedługo minie już 9 lat. Może dla niektórych dziwnie to zabrzmi, ale na ten moment nie wyobrażam sobie, że mogłabym robić coś innego.

Zobacz również: LIST: „Szef obniżył mi pensję z 4 do 2 tys. zł. Dla mnie to oznacza wegetację”

Trafiłam do naprawdę fajnej restauracji, mamy zgrabną ekipę i ludzkiego właściciela. Szef zawsze idzie nam na rękę. Atmosfera jest tak fajna, że nigdy nawet nie narzekałam na zarobki. Dostaję co prawda najniższą krajową, ale przynajmniej mam etat. W tej branży nie jest to wcale oczywiste. Zawsze były też napiwki, z których w dobrych miesiącach można było wyciągnąć drugą pensję.

Teraz nagle się to skończyło, a ja nie bardzo rozumiem o co chodzi.

restauracja

Doskonale zdaję sobie sprawę, że sytuacja jest wyjątkowa. Sama siedziałam przez 2 miesiące w domu, bo lokal musiał być zamknięty. Wielu ludziom obcięto wynagrodzenia albo zostali zwolnieni. Jest kryzys, a z tego co słyszę, to sytuacja nieprędko wróci do normy. Wydaje mi się jednak, że jeśli ktoś nadał stołuje się na mieście, to chyba go stać.

Ja już naprawdę nie mogłam usiedzieć na miejscu i bardzo chciałam wrócić do pracy. Nie tylko dlatego, że musiałam żyć z podstawowej pensji. Stęskniłam się za ekipą i stałymi klientami. Wierzyłam, że pomimo nowych zasad wszystko wróci do normy. Poprzestawialiśmy stoliki, założyliśmy maski, kupiliśmy zapas środków dezynfekcyjnych i chcieliśmy przyjmować gości.

Na szczęście wrócili, ale coś się jednak zmieniło.

Zobacz również: LIST: „500+ starcza na coraz mniej. Wszystko drożeje, a dostajemy tyle samo”

kelnerka

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że w sezonie zarabiałam chyba nawet lepiej od moich koleżanek, które zajmują się „poważniejszymi sprawami”. Jakieś biura, korporacje, własne działalności. Klienci zawsze potrafili docenić moją pracę, a od maja do września szczególnie. W tym roku jest ich prawie tyle samo, co zwykle, ale już nie są tacy hojni.

Myślę, że warto o tym powiedzieć, bo większość ludzi nie ma pojęcia, jak to wygląda od kulis. Napiwki nie są tylko dobrym zwyczajem, ale dla wielu z nas źródłem utrzymania. Nagle kurek został zakręcony i pierwszy raz od dawna naprawdę ledwo wiążę koniec z końcem.

Konkret: w wiosenne i letnie tygodnie wyciągałam nawet 400-500 zł z napiwków. W maju 2020 było to średnio… 15.

napiwek

Nie chcę mi się wierzyć, że sytuacja wszystkich gości tak bardzo się pogorszyła. Gdyby tak było, to nie przychodziliby do restauracji. Nie składaliby zamówień za 100-200 zł. Kiedyś mieli dla mnie symboliczną dyszkę, a teraz nagle nie. Problem chyba nie w biedzie, ale przekonaniu, że na wszystkim trzeba oszczędzać. A ja powinnam się cieszyć, że w ogóle mam zatrudnienie.

Przez takie myślenie z zawodu odejdzie wielu dobrych pracowników. Sama o tym myślę, choć jeszcze niedawno nie wyobrażałam sobie pracy gdzie indziej. Jeśli przez najbliższy miesiąc nic się nie zmieni, to nie będzie wyjścia. Minimalna pensja wystarczy na wegetację, ale nie normalne życie.

Niektórzy ludzie mają wreszcie usprawiedliwienie dla swojego skąpstwa. Przestali doceniać, bo w trudnych czasach nie muszą. A nie dlatego, że nie mają. I to jest w tym wszystkim najsmutniejsze.

Ula

Zobacz również: LIST: „Mam 30 lat i kupiłam już 2 mieszkania. Jak się chce, to naprawdę można”

Polecane wideo

„Zbyt urocza, żeby pracować”. Straciła posadę tylko z powodu wyglądu
„Zbyt urocza, żeby pracować”. Straciła posadę tylko z powodu wyglądu - zdjęcie 1

Komentarze (72)

Ocena: 4.29 / 5
gość (Ocena: 1) 17.07.2020 21:20
Mnie to wali bo nie chodze po knajpach.Nie ze skąpstwa.Denerwuje mnie ten klimat.Żreć jakieś badziewie którym cie uraczą.Sam gotuje w domu.Kocham to robić ..A knajpy są dla lumpów..
odpowiedz
Cele (Ocena: 5) 07.07.2020 00:11
Gotówki coraz mniej a zwyczaj napiwkowy to miły gest. Można używać PayTip.pl
zobacz odpowiedzi (1)
Ofcourse (Ocena: 5) 06.07.2020 14:48
A z jakiej racji? Mają swoje pensje, czy pielegniarka np.dostaje napiwki? Nie, haha, więc nie rozumiem i nigdy sama nie zostawiam. To ich praca jak każda inna.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.06.2020 07:36
Idąc tym rozumowaniem to napiwek należy się pani ze sklepu, kosmetyczce, fryzjerowi , taksówkarzowi ,dentyście, i innym grupom usługowym .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.06.2020 05:46
W Australii napiwki nie sa zbyt popularne, na pewno nie jet tak, że wypada je dać. Raczej jak ktoś chce to zostawi reszte, ale jak nie chce to nikt się krzywo nie patrzy. Ale tutaj kelnerzy zarabiaja przyzwoite pieniadze. Mysle, ze tak jest lepiej bo nie trzeba liczyc na łaskę klientow, tylko zawsze sie wie, ze tak czy inaczej dostanie sie godna wyplate. A jak sa napiwki to super, ekstra bonus. Wolalabym, by wszedzie tak bylo, by pracodawcy placili uczciwie i obsluga nie musiala sie stresowac.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie