LIST: „Poszłam do fryzjera po wprowadzeniu nowych zasad. Prędko tam nie wrócę”

Martyna opuściła salon z nową fryzurą, ale fizycznie i psychicznie zmęczona.
LIST: „Poszłam do fryzjera po wprowadzeniu nowych zasad. Prędko tam nie wrócę”
Fot. Unsplash
20.05.2020

Człowiek docenia niektóre rzeczy dopiero wtedy, gdy je straci. Wcześniej wizyta u fryzjera nie była dla mnie żadnym wielkim świętem. Jak potrzebowałam, to się umawiałam i już. Wystarczy mieć pieniądze i można załatwić wszystko. Tak się przynajmniej wydawało, ale przyszła pandemia i sporo namieszała.

Zobacz również: LIST: „Wakacje muszą zostać odwołane. Chyba każdy rodzic przyzna mi rację”

Pech chciał, że byłam zapisana do mojej fryzjerki na drugą połowę marca. Jakieś 2-3 dni wcześniej wprowadzono obostrzenia, a salony zamknęły się na cztery spusty. Dwa miesiące czekałam na ten dzień. Kiedy wreszcie nadszedł, to jakoś nie potrafię się cieszyć. Co prawda mam teraz porządek na głowę, ale to nie jest to.

Żadna przyjemność. Jedynie przykra konieczność.

koronawirus

Zapisałam się od razu, kiedy usłyszałam o planach rządu. Teraz już nie ma żadnych szans, żeby dostać się prosto z ulicy. Salony mają zajęte terminy na miesiąc do przodu lub nawet więcej. Mało kto jednak wie, co tak naprawdę go czeka. Ja swoją pierwszą wizytę mam już za sobą i raczej nie jestem zachwycona.

Doszłam nawet do wniosku, że jeśli tak ma to wyglądać, to może lepiej niczego nie otwierać. Nie dość, że dużo drożej, to jeszcze strasznie niewygodnie. Wyszłam stamtąd z odświeżoną fryzurą, ale nawet nie potrafiłam się nią cieszyć. Byłam fizycznie i psychicznie wykończona. Moja fryzjerka tym bardziej, bo ona tam musi siedzieć cały dzień.

Co mi się nie podobało? Ogólnie mówiąc - wszystko.

Zobacz również: LIST: „Rok szkolny trzeba powtórzyć. Nie mam z czego wystawić uczniom ocen”

salon fryzjerski

Myślałam, że to żart, ale na wejściu naprawdę recepcjonistka zmierzyła mi temperaturę. Dostałam maseczkę, rękawiczki i taki foliowy szlafroczek. Mogłam wejść o równej godzinie i od razu przeszłyśmy do myjki. Wokół personel w przyłbicach - światło się odbija, więc czasami nie widać ich twarzy, a zrozumieć co mówią, to też sztuka.

Nie ma poczekalni, gdzie człowiek może się zrelaksować. Nikt nie proponuje kawy. W czasie koloryzacji chciałam popatrzeć w telefon, ale mi zabroniono. Dosłownie się tam dusiłam. Nie dość, że maseczka w zamkniętym pomieszczeniu ogranicza dopływ tlenu, to jeszcze do środka wpadło mnóstwo włosów.

Po godzinie w gumowych rękawiczkach dłonie miałam mokre i pomarszczone jak po kąpieli.

maseczka ochronna

Ograniczyłam swoją wizytę do minimum, choć miałam ochotę na większą metamorfozę. Zmęczyło mnie to strasznie i już wiem, że prędko tam nie wrócę. Zależy mi na przetrwaniu takich miejsc, ale ktoś tu się zagalopował wprowadzając niektóre zmiany. Liczyłam na chwilę relaksu, a trafiłam niemal na salę operacyjną. Z tą różnicą, że w szpitalu tylko lekarz jest zamaskowany.

Strasznie to wszystko niepraktyczne i irytujące. Moim zdaniem także nieskuteczne, ale może nie będę rozwijała tej teorii. Po prostu uważam, że temperatura to żaden objaw, a w zamkniętym pomieszczeniu przez godzinę i tak człowiek się zakazi, jeśli coś wisi w powietrzu.

No i tak mniej więcej wyglądała upragniona wizyta, na którą czekałam tyle tygodni. Na kolejną się nie zapisałam. Teraz czekam tylko na normalne czasy.

Martyna

Zobacz również: 7 rzeczy, których nie powinnaś robić własnoręcznie ze swoimi włosami

Polecane wideo

10 najlepszych kolorów włosów. Pierwsze miejsce w rankingu to spore zaskoczenie
10 najlepszych kolorów włosów. Pierwsze miejsce w rankingu to spore zaskoczenie - zdjęcie 1

Komentarze (40)

Ocena: 4.43 / 5
gość (Ocena: 1) 28.06.2020 08:55
Tak, to rzeczywiście straszne przeżycie....bez kawy i wgapiania się w telefon. Nie współczuję, byłam u fryzjera miesiąc temu. Wiedziałam o obostrzeniach i nie widzę problemu.
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 05.06.2020 19:33
Egh, staram się pracować nad swoją empatią, ale to już jak na moje oko stereotypowe problemy pierwszego świata. Fakt- regulacje moze są do bani, ale to też nie jest usługa pierwszej potrzeby (chyba że twoje kręgi społeczne do takiego statusu ją wywindowały, ale to sory, już wasz problem). I najlepszym sposobem walki z regulacjami jest imo nie korzystać- brak ruchu konsumenckiego najszybciej zdopinguje do poluzowania
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.05.2020 13:54
Noszenie maseczek to wymysł rządu żeby zarobić na głupich dających się manipulować polakach.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.05.2020 11:13
Wszyscy czekają nie tylko Ty, jak Ci się nie podoba to nie chodź, przynajmniej zwolnisz innej osobie miejsce :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.05.2020 07:21
Lepiej się przemęczyc i poczekać na powrót do normalności niż potem płakać że jest się chorym. Ja mam astmę nie leczona (bo czekam na wizytę na NFZ żeby potwierdzić chorobe ) i noszę maseczkę nie noszę jej jedynie w parku. I jakoś żyje. Prawdopodobnie zniosą obowiazek noszenia maseczek ale wątpię by to dotyczyło pracowników.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie