LIST: „500+ starcza na coraz mniej. Wszystko drożeje, a dostajemy tyle samo”

Ewelina opowiada się za podwyżką świadczenia.
LIST: „500+ starcza na coraz mniej. Wszystko drożeje, a dostajemy tyle samo”
Fot. Unsplash
17.05.2020

Nigdy bym nie powiedziała, że urodziłam dziecko dla pieniędzy. Przecież nie o to chodzi w polityce prorodzinnej. Faktem jest jednak, że mogąc liczyć na konkretne wsparcie człowiekowi łatwiej jest podjąć taką decyzję. Kiedy program wchodził w życie, wtedy miałam już syna i to zmotywowało nas do starań o kolejną pociechę. Tak pojawiła się córka.

Zobacz również: LIST: „Jestem 30-letnią panną i nie dostaję od państwa nic. W czym dzieciate są lepsze?”

Zaczęło się od 500+, a od pewnego czasu dostajemy już 1000 zł na dwójkę. Ktoś powie, że to całkiem sporo i w pewnym sensie „opłaciło się” rozmnażać. Ja nigdy w ten sposób nie patrzyłam, ale wsparcie oczywiście się przydało. Czy to oznacza, że po latach tych kilkaset złotych będzie dla rodziców taką samą zachętą?

Skądże znowu. Wystarczy spojrzeć, o ile wszystko podrożało.

dzieci

Wcale mnie nie dziwi, że po chwilowym sukcesie program „Rodzina 500 plus” przestał działać. Nawet nie chodzi o to, że ludzie są niewdzięczni albo tak bardzo nie lubią dzieci. Moim zdaniem problem leży w zupełnie innym miejscu. Mówi wam coś słowo inflacja? Wtedy jej nie było lub była na minimalnym poziomie, a dziś bije rekordy.

Ostatnio znalazłam w portfelu stary paragon z dyskontu. Zakupy za prawie 100 zł, a papierek długi na kilkanaście centymetrów. Czego ja wtedy nie kupiłam… Mięso, nabiał, kawa, przetwory. Było tego naprawdę sporo i miałam zapas przynajmniej na tydzień. Spróbujcie dziś pójść do sklepu z taką kwotą, a natychmiast dostrzeżecie różnicę.

Kilka rzeczy w koszyku i stówki już nie ma.

Zobacz również: LIST: „W Polsce trudno być bezdzietną singielką. Nikt się z nami nie liczy”

dyskont

Już jakiś czas temu czytałam, że dawne 500+ to teraz maksymalnie 450+. A po ostatnich szalonych podwyżkach pewnie jeszcze mniej. I tutaj moim zdaniem leży tajemnica coraz niższego przyrostu naturalnego. To się po prostu nie opłaca. Wiadomo, że dzieci rodzimy dla siebie, ale skoro ktoś się zobowiązał do pomocy, to niech nie rzuca ochłapami.

W przypadku emerytur i rent istnieje coś takiego jak waloryzacja. Państwo bierze pod uwagę wzrost cen, kosztów życia i wartość pieniądza, żeby trochę dołożyć. Wtedy ludziom jest łatwiej związać koniec z końcem. To nie są szalone podwyżki, ale przynajmniej regularne.

Największy grzech wsparcia dla rodziców polega właśnie na tym, że dostajemy ciągle tyle samo, a wszystko wokół drożeje.

500 złotych

Czytałam gdzieś, że dziś miałoby to być 535+. Niby niewielka różnica w skali miesiąca, ale rocznie to już 420 zł na jedno dziecko. Taka prawie „trzynastka”. Moim zdaniem trzeba iść właśnie w tym kierunku. Cen nie da się zamrozić, więc niech rząd da więcej. Tym bardziej, że robiąc zakupy odprowadzamy podatki od coraz większych kwot, więc pieniądze zawsze się znajdą.

Nie jestem może ekonomistką, ale umiem liczyć. Mam męża, dzieci i prowadzę dom, więc wiem jak wygląda prawdziwe życie. Tylko niech mi nikt nie mówi, że wyciągam ręce po cudze pieniądze. Ustalmy raz na zawsze, że to nie jest prezent od polityków. Oni tylko zarządzają budżetem, na który wspólnie się składamy.

Myślę, że wielu rodziców przyzna mi w tym temacie rację.

Ewelina

Zobacz również: LIST: „Dochodzą mnie słuchy, że to koniec 500+. Boję się o przyszłość mojej rodziny”

Polecane wideo

Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział
Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział - zdjęcie 1

Komentarze (169)

Ocena: 4.34 / 5
Prudent (Ocena: 4) 17.06.2020 22:21
Kolejny list nieuka, który myśli, że bogactwo obywateli bierze się z rozdawnictwa. Z rozdawnictwa to rosną tylko długi (teraz aż o 250 MILIARDÓW złotych), których Pani dzieci nigdy nie będą potrafiły spłacić.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 17.06.2020 14:45
I bardzo dobrze! Najlepiej jakby w ogóle nie było tego świadczenia. Jest ono całkowicie zbędne. Zamiast 500+ można wprowadzić całkowicie darmowe żłobki i przedszkola, darmowe obiady w szkole, dodatkowe darmowe zajęcia pozalekcyjne w szkole itd. Dawanie kasy rodzicom na alkohol, playstation, nowy telewizor albo abonament C+ , bo ekstraklasa gra, to jak wrzucanie pieniędzy do niszczarki
odpowiedz
WW (Ocena: 1) 08.06.2020 13:21
CIESZ SIĘ, ŻE DOSTAJESZ!!!
odpowiedz
Ted (Ocena: 5) 05.06.2020 18:10
Po pierwszym zdaniu „gdy w życie wchodziło 500+ zmotywowało nas to do kolejnej pociechy” już Pani i dziecku współczuje. Mam nadzieje, ze Pani dzieci nie wyrosną na podobne darmozjady które będą tylko wyciągać ręce po więcej bo im się należy! Bo Mamusia tak powiedziała...jak nie ma Pani zamiaru pracować i tylko zebrać, tak zebrać bo to zwykle żebractwo jest! To ja mam tylko prośbę, żeby Pani porządnie te 500+ zainwestowała w wykształcenie dzieci żeby nie brały z Pani przykładu! Nie pozdrawiam :)
odpowiedz
Pracuj! (Ocena: 1) 05.06.2020 17:41
Przepraszam bardzo, nie chcę nikogo obrażać ale ciśnie mi się ma usta słowo na I...TKA Twój tok rozumowania jest błędny. Zakładasz, że powinno się podnieść świadczenie 500+ bo pojawiła się inflacja, której wcześniej nie było. Otóż inflacja wzrosła m.in. przez świadczenia takie jak 500+. Może zamiast lobbować za rozdawnictwem, poświęci szanowna Pani troszkę czasu i sprawdzi skąd się biorą pieniądze na 500+? Doszuka się Pani kosztów zatrudnienia, poczyta co nie co o podatku dochodowym i VAT. Może zrozumie Pani, że większe wydatki państwowe to m.in. wyższe ceny w Pani ulubionym dyskoncie. Dobrobyt i bogactwo bierze się z pracy, a nie z zasiłków. Zahamujmy rozdawnictwo, zmieńmy myślenie, a zatrzymamy inflację i pieniądze zaczną zostawać w naszej kieszeni. Bo pieniądze droga Pani, trzeba sobie wypracować, a nie czekać aż mi je ktoś da. A na Boga! Dajo corazzz mniej!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie