LIST: „Mąż wysyła mnie do pracy. Nie rozumie, że córka ma dopiero 7 lat”

Ewelina nadal chce być mamą na pełny etat.
LIST: „Mąż wysyła mnie do pracy. Nie rozumie, że córka ma dopiero 7 lat”
Fot. Unsplash
13.05.2020

Ja już tak mam, że jak coś robię, to angażuję się na 100 procent i nigdy nie idę na łatwiznę. Lubię dobrze poznać temat i poświęcić mu jak najwięcej czasu. Tak było z nauką języków obcych, grą na gitarze, a kiedyś jeszcze z pływaniem. Może nie jestem jakąś mistrzynią w tych dziedzinach, ale przynajmniej wiem, że próbowałam.

Zobacz również: LIST: „Dochodzą mnie słuchy, że to koniec 500+. Boję się o przyszłość mojej rodziny”

Pewnie to porównanie brzmi dziwnie, ale dokładnie w ten sam sposób podchodzę do macierzyństwa. Jeśli mam być mamą, to zaangażowaną i zawsze obecną. Nie interesował mnie taki układ, że dziecko się rodzi, a pół roku później oddaję go do żłobka. Dla innych może to być dobre rozwiązanie, ale ja bym miała wyrzuty sumienia.

I tak od kilku lat poświęcam się nowej roli. Szkoda tylko, że niektórzy chcą mnie jej pozbawić.

mama i córka

W mężu zawsze miałam ogromne wsparcie i nie dam powiedzieć o nim złego słowa. Dopiero ostatnio coś się zmieniło. Patrzymy na tę samą sprawę na dwa różne sposoby. Dochodzi wręcz do sprzeczek na ten temat, a my naprawdę nigdy wcześniej się nie kłóciliśmy. Ja mam swoje racje, on swoje, a gdzieś pomiędzy jest nasza córeczka.

Zaszłam w ciążę z konkretnym planem, który on zaakceptował, a nawet mu przyklaskiwał. Mówił, że nie ma już takich kobiet, zaimponowałam mu, będzie wspaniale i bla bla bla. Od początku wersja była jedna: będę z dzieckiem w domu tak długo, jak tylko będzie to możliwe. Ja słowa dotrzymuję, a on nagle zaczął kręcić nosem.

Od jakiegoś czasu wierci mi dziurę w brzuchu i jeszcze twierdzi, że to wszystko dla mojego dobra.

Zobacz również: Bezrobotna z wyboru. 33-letnia Paulina nie martwi się załamaniem na rynku pracy

kura domowa

Gdyby naprawdę interesowało go moje dobro, to po prostu dałby spokój. Nigdy nie narzekałam na swoją sytuację, bo prowadzenie domu cały czas jest dla mnie przyjemnością. Chcę być mamą, jakiej ja nie miałam. Moja pracowała od świtu do zmierzchu i chociaż nasz kontakt bardzo się ostatnio poprawił, to więź zawsze mogłaby być silniejsza.

Mąż twierdzi, że już wystarczy. Córka ma 7 lat, chodzi do szkoły i nie potrzebuje już niańki 24/7. Od tego są nauczyciele. Dzieci z jej klasy jakoś wytrzymują na świetlicy do 16-17 i rodziny się z tego powodu nie rozpadają. Może jeszcze nie, ale wiadomo, jaki to będzie miało na nie wpływ? Ja po prostu inaczej to sobie wyobrażałam.

Chcę być obecna i to najlepiej do końca podstawówki. Później zajmę się innymi rzeczami.

córka

Najgorsze jest to, że nie mogę już liczyć na pełne wsparcie. Gdyby mąż miał zdecydować, to już jutro wylądowałabym w jakimś biurze, a dziecko płakałoby za mamą przez kilka godzin na świetlicy. Po prostu nie tak to sobie wyobrażałam. Tym bardziej, że sytuacja wcale nie jest dramatyczna i jakoś dajemy radę żyć z jednej pensji.

On powtarza jak mantrę - nie chodzi o pieniądze, tu nie chodzi o pieniądze. A niby o co? Podobno mam się realizować. Mieć własne życie. Poczuć się niezależna. Nigdy nie narzekałam, że czegokolwiek mi brakuje, więc to już jest z jego strony nadgorliwość. Zamiast się cieszyć, że nie jestem jak inne matki-pracoholiczki, to mnoży problemy.

Ja naprawdę tego nie rozumiem. Może Wy mi wytłumaczycie, o co naprawdę mu chodzi?

Ewelina

Zobacz również: Została mamą na pełny etat. Teraz ze łzami w oczach zdradza, jak wygląda jej życie

Polecane wideo

Która z nich jest mamą? Internauci nie są w stanie odróżnić jej od nastoletniej córki
Która z nich jest mamą? Internauci nie są w stanie odróżnić jej od nastoletniej córki - zdjęcie 1

Komentarze (133)

Ocena: 4.35 / 5
gość (Ocena: 5) 03.07.2020 17:32
Masz DURNEGO BĘKARTA
odpowiedz
hehexd (Ocena: 1) 18.06.2020 17:38
7 letnie dziecko jest już samodzielne. Do roboty. Nie czuj się wyjątkowa tylko temu że dałaś się zapłodnić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 17.06.2020 00:22
A czy ona wie ze aby później dostac emeryturę to trzeba pracować minimum 20lat, ewmeryturą też mąż ma się z nią dzielić, moze być za niska. Trochę czuc od tej pani niechęć do zmiany w ogóle, za młoda na taką stagnację. Mąż zapewne też już znudzony brakiem jakichkolwiek ambicji, kura domowa moze go znudzić, lepiej niech uważa , bo mąz jej podpowiada prubuje trochę ukierunkowac , zmobilizować.
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 16.06.2020 01:05
postaraj się o kilka pociech, dostaniesz 500+ i będziesz się realizowała jako mama do ich 18 lat. Spełnią się twoje marzenia. Życzę Ci tego z całego serca.
odpowiedz
Natalia (Ocena: 5) 11.06.2020 20:41
Moja mama tez nie pracowała jak chodzilam do szkoły i we troje zylismy z pensji taty i również dawalismy rade finansowo i nigdy niczego mi nie brakowało. Dzięki temu mam silne i bliskie relacje z mamą mimo ze juz jestem dorosła. Popieram i będąc w przyszłości matką tez bede chciała zostać z moim dzieckiem jak najdłużej bo praca to nie wszystko i do pracy można wrócić po kilku latach a wychować dziecka i zbudować relacji nie można i może być na to za późno. Popieram i oby tak dalej. Jednak istnieją w tych czasach kobiety dla których rodzina jest ważniejsza a nie tylko praca praca praca
odpowiedz

Polecane dla Ciebie