LIST: „Mam wziąć ślub z pustymi rękami. Rodzice nic nie mówią o posagu”

Beata liczyła na ich konkretne wsparcie, ale tematu nie ma.
LIST: „Mam wziąć ślub z pustymi rękami. Rodzice nic nie mówią o posagu”
Fot. Unsplash
29.04.2020

Kiedy zaczęliśmy myśleć o ślubie, byłam bardzo niecierpliwa. Stwierdziłam, że skoro mamy się pobrać, to nie ma sensu dłużej zwlekać. Chciałam załatwić sprawę w tym roku, ale jednak trochę za późno się za to zabraliśmy. Termin w kościele był wolny, a wszystkie fajne lokale niestety zajęte. Poczułam ogromne rozczarowanie, jednak teraz rozumiem, że nie ma tego złego.

Zobacz również: LIST: „Moi znajomi są ustawieni dzięki rodzicom. Ja od swoich nie dostałam nic”

Chyba bym się załamała, gdyby wszystko było już dopięte na ostatni guzik i przez epidemię nic by z tego nie wyszło. Strasznie współczuję wszystkim, którzy są w takiej sytuacji. Mijają kolejne tygodnie i tak naprawdę nie wiadomo, kiedy sytuacja się uspokoi. Przenosić na sierpień albo wrzesień? A może jednak dopiero na przyszły rok? Całe szczęście, że nie muszę teraz o tym myśleć. Mamy wyznaczony termin na czerwiec 2021 roku.

To nie oznacza, że niczym się nie martwię, bo jedna sprawa nie daje mi spokoju.

para młoda

Jestem jedyną córką moich rodziców. Mają jeszcze dwóch synów, ale to zupełnie inna sytuacja. Tradycja jest jednak taka, że za wesele płaci rodzina panny młodej, która wnosi do małżeństwa coś od siebie. Kiedyś nazywali to posagiem, ale wiadomo o co chodzi. W mojej rodzinie jednak wszystko stanęło na głowie i raczej nie będzie zgodnie z tradycją.

Co do kosztów organizacji, to najważniejsze rozmowy odbyły się bez naszej obecności. Rodzice moi i narzeczonego ustalili po kryjomu, jak to ma wyglądać. Podzielili się kosztami mniej więcej po połowie. O to nie mam żalu, bo przynajmniej nie musimy się z tej okazji zadłużać. Szkoda tylko, że zupełnie nie mówi się o moim wkładzie w ten związek.

Mamy XXI wiek, ale wciąż wypada, żeby żona dała coś od siebie.

Zobacz również: LIST: „Mam 30 lat i kupiłam już 2 mieszkania. Jak się chce, to naprawdę można”

rodzice

Nie wymyśliłam sobie tego. W ostatnich latach za mąż wyszło mnóstwo moich koleżanek, a kolejne to planują. W każdym przypadku pojawia się temat posagu, wsparcia, prezentu od rodziców, czy jak to inaczej nazwać. Zazwyczaj wygląda to podobnie - chodzi o konkretną kwotę, udziały w firmie, nieruchomość, samochód, ziemię. Tak żeby młodzi mieli cokolwiek na start.

Czułabym się lepiej ze świadomością, że ja też coś od siebie wniosę, a niestety nadal cisza. Rodzice niczego konkretnego nie zaproponowali. Kiedyś tylko wspomnieli, że możemy zająć górne piętro domu, ale chyba bez żadnego przepisywania na nas. Pojawił się też temat starego samochodu taty, który nam odda. Szczerze? Nie tak to sobie wyobrażałam.

Zrozumiałabym, gdyby mieli całą zgraję córek, ale przecież ja jestem tylko jedna.

pieniądze

Zupełnie nie wiem, jak mam z nimi o tym rozmawiać. Oni nigdy nie spali na pieniądzach, ale tragedii też wielkiej nie było. Byłam święcie przekonana, że odkładają coś na czarną godzinę, a to jest właśnie taki moment. Koleżanki dostają klucze do nowych mieszkań - my musimy o wszystko sami zadbać. Boję się tylko, że nie starczy nam na to życia.

Odnoszę wrażenie, że moi rodzice trochę przespali temat i dlatego teraz milczą. Nie spodziewałam się takiego potraktowania. Oczywiście planów nie zmieniam, do ślubu dojdzie w terminie, ale do pełni szczęścia będzie trochę brakowało. Nie wiem, czy rodzina narzeczonego zdaje sobie sprawę z sytuacji. Może oni nadal na coś liczą?

Jeśli nastawienie mamy i taty się nie zmieni, to najem się strasznego wstydu.

Beata

Zobacz również: LIST: „Pracuję w banku i widzę, ile oszczędności mają młodzi ludzie. Dramat”

Polecane wideo

Te znaki zodiaku mają najmniejsze szanse na ślub
Te znaki zodiaku mają najmniejsze szanse na ślub - zdjęcie 1

Komentarze (71)

Ocena: 4.52 / 5
gość (Ocena: 1) 09.05.2020 11:08
Zgadzam się, że powinnaś wnieść coś od SIEBIE w to małżeństwo, nie od swoich rodziców. Tak, mamy XXI wiek i obowiązuje tan równouprawnienie, więc nie zgadzam się z tym, że akurat twoi rodzice mają obowiązek pakować pieniądze w wasze małżeństwo, bo masz wagi*ę między nogami zamiast pe*isa.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.05.2020 15:55
Wiec masz placone za wesele i jeszcze chcesz wiecej? Serio jak czytam niektore komentarze to jestem w szoku... Nie wstyd wam brac kase od rodzicow jak juz jestescie dorosle? Malo wam, ze was utrzymywali przez prawie 20 lat? Czy nie wolicie zeby sobie sami odkladali dla siebie na starosc? W Polsce emerytury sa marne... Mam nadzieje, ze wszystkie te osoby, ktore teraz ciagna kase od rodzicow tez im pomoga na starosc i to porzadnie! Moi rodzice maja kilka dzieci i nie dostalismy nic materialnego jako dorosli ludzie. Dostalismy za to dobre wychowanie i edukacje. To pozwolilo nam doskonale sie ogarnac i wszyscy radzimy sobie swietnie sami. Kazdy z nas obecnie zarabia znacznie wiecej od rodzicow (moze kiedys im bedzie trzeba pomoc za to ze nas wychowali i utrzymywali przez kilkanascie lat), ale zeby ciagnac kase od rodzicow jako dorosla osoba to trzeba byc ostatnim gamoniem i pasozytem bez sumienia. Wstyd
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2020 07:56
Wnieść coś od siebie to od siebie A nie rodziców. Boże... xxi wiek , a tu średniowiecze . Do roboty !
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2020 07:44
Moja mama która sama nie dostała posagu ( miała 19 lat, rodzice dobrze zarabiali) rok 1982 a puścili ją gołą i wesołą. Zawsze mówiła z żalem w głosie, że teściowa jej mówiła że przyszła na gotowe. Moim siostrom i mnie, odkładała pieniądze i jak wprowadzałyśmy się już po ślubie każda z nas dostała zestaw garnków, zastawę obiadową ( po konsultacji - jaki styl itp.) ręczniki, pościel itp. Ja swoim córkom też tak zrobię, bo taka zastawa świąteczna to też super pamiątka :)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.05.2020 07:35
Ha później będziesz taką żoną mojego znajomego. Cicha myszka, religijna itp. wyszła za mąż po roku czasu, pochodziła ze średniozamożnej rodziny i ma kilkoro rodzeństwa. Mój znajomy dostał od rodziców mieszkanie coś 90 m2, samochód i gotówkę na wykończenie mieszkania. Oni byli tacy kochani że wpisali też ją w akt notarialny " bo to taka dobra dziewczyna". Laska urodziła 2jkę dzieci, i teraz syczy że to wszystko jej się należy bo urodziła dziecko i w ogóle nie widzi problemu że przyszła na gotowe :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie