LIST: „Dochodzą mnie słuchy, że to koniec 500+. Boję się o przyszłość mojej rodziny”

Anna nie wyobraża już sobie życia bez wsparcia ze strony państwa.
LIST: „Dochodzą mnie słuchy, że to koniec 500+. Boję się o przyszłość mojej rodziny”
Fot. Unsplash
22.04.2020

Od kilku dni czytam w różnych miejscach, że program „Rodzina 500 plus” praktycznie wisi na włosku i może zostać w każdej chwili zlikwidowany. Niektórzy twierdzą, że to kwestia najbliższych miesięcy, a w najlepszym razie pieniądze skończą się pod koniec przyszłego roku. Nie wiem skąd ludzie to wiedzą, ale w każdej plotce jest ziarenko prawdy.

Zobacz również: 500+ to nie wszystko. Będzie kolejna finansowa zachęta do rodzenia dzieci

Prezydent niby zaprzeczył, tylko czy kogoś to uspokoiło? Za tego typu rzeczy odpowiada jednak rząd, a ten podobno już nie będzie chciał rozdawać pieniędzy. Wsparcie rodzin ma polegać bardziej na ulgach i różnych usługach, a nie przelewach co miesiąc. Sama nie wiem, jak się do tego odnieść.

Zapanował straszny chaos. Jak człowiek może być spokojny o swoją przyszłość?

dzieci

Jeśli jest to plotka, to na pewno nie wymyślił jej żaden rodzic. Naprawdę nie trzeba być patologią, żeby docenić 500+. Dla wielu z nas te pieniądze oznaczają koniec dylematu - kupić dziecku książkę do nauki czy zjeść porządniejszy obiad. Nie mówię, że teraz jest sielanka, ale na pewno łatwiej zaplanować rodzinny budżet.

Moim zdaniem należy nam się wręcz podwyżka i nie wynika to z mojej zachłanności. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu, a różnica widoczna jest gołym okiem. Na początku za tych kilkaset złotych można było kupić całkiem sporo. Przy aktualnych podwyżkach starcza na coraz mniej.

Nie twierdzę, że urodziłam dzieci dla kasy, ale na pewno łatwiej było podjąć taką decyzję.

Zobacz również: LIST: „Koleżanka wpadła w amok, bo opóźniła się wypłata 500+. Została bez kasy”

pieniądze

Jestem mamą dwóch małych szkrabów w wieku prawie 3 lat i 10 miesięcy. Wsparcie otrzymuję od momentu ich narodzin, więc zdążyłam się przyzwyczaić. Gdyby nagle z konta miało wyparować 1000 zł miesięcznie, to naprawdę byłby dramat. Mąż przez ten czas podwyżki nie dostał, a wszędzie panuje straszna drożyzna.

Kiedy tylko usłyszałam o pomyśle likwidacji programu, wtedy zaczęłam to sobie wszystko liczyć. I wiecie co? Poczułam autentyczny strach o naszą przyszłość. Nie poradzilibyśmy sobie. Podobnie jak miliony polskich rodzin. Nie można dawać i odbierać, bo inaczej to się skończy ogromnymi protestami i jeszcze większym chaosem.

Nie jestem żadnym politykiem, ale też uważam, że rodzina to najważniejsza inwestycja.

dziecko na zakupach

Raz czytam, że chcą nam to zabrać, bo przez epidemię w budżecie zabraknie pieniędzy. Ktoś inny twierdzi, że rząd przejrzał na oczy - skoro dzietność się nie poprawiła, to znaczy, że ta strategia nie działa. Pewnie coś w tym jest i dlatego tak strasznie się boję. Gdzieś z tyłu głowy cały czas mam myśl: mój los zależy od decyzji kilku osób przy władzy.

Dwa razy oglądam każdą złotówkę, którą dostaję od państwa i kupuję tylko to, co niezbędne, a i tak ktoś mi powie, że żeruję na innych. Czy tak trudno zrozumieć, że kiedyś też pracowałam i płaciłam podatki? Dziś robi to mój mąż. W czasie codziennych zakupów też dokładamy się do budżetu. To nie jest manna spadająca z nieba, ale podział tego, co wspólnie zgromadziliśmy.

Mam nadzieję, że najważniejsi ludzie w państwie będą o tym pamiętać. Inaczej będzie tragedia.

Anna

Zobacz również: LIST: „500+ to za mało! Dałam się nabrać i urodziłam, a pieniędzy nie starcza na nic”

Polecane wideo

Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział
Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział - zdjęcie 1

Komentarze (240)

Ocena: 4.17 / 5
anty pis (Ocena: 1) 27.05.2020 23:07
Zacznij pracowac a nie czekac na pisowskie rozdawnictwo kasy.Narzekac kazdy moze,a do pracy jakos sie nie garna tylko czekac na kase za lenistwo. Jednak opierdalanie jest cudownym przepisem na zycie
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2020 22:11
Pandemia doprowadził do zapaści gospodarczej , więc było do przewidzenia że wzrosną obawy o świadczenie 500plus.Jest takie powiedzenie umiesz liczyć? licz na siebie.
odpowiedz
yeti4321 (Ocena: 3) 17.05.2020 16:46
A co mają powiedzieć ludzie, którzy nie dostają od państwa nic, np. pracujący bezdzietni? Ich też dotykają wszechobecne podwyżki cen. Mało tego - inflacja jest w dużej mierze napędzona przez 500+, więc zwiększając tę kwotę, zwiększa się inflację, powodując zubożenie osób bezdzietnych. Podstawy ekonomii się kłaniają. Proponuję iść do pracy, do szefa po podwyżkę, a nie wyciągać łapy o kolejne dopłaty.
odpowiedz
Kocia (Ocena: 2) 15.05.2020 19:38
500+ z założenia miało być dodatkiem, np. na dodatkowe pozaszkolne zajęcia, pomoce do nauki, a nie jako podstawa do życia. Od zaspokajania podstawowych potrzeb są rodzice. A jak kogoś to przerasta, to niech nie produkuje dzieciaków jak królik. Wystarczy odrobinę pomyśleć, że taki program może nie trwać wiecznie, jak to mówią "łaska pańska na pstrym koniu jeździ".
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.05.2020 15:10
Student medycyny ... do pracy , to nie ważne że musi zdobyć dużo wiedzy . Chyba czekają na kasę fabrykanci nocni , kiedy mają pracować . Ty medyku się obcyndalasz i dobrobyt im zmniejszasz . Jako lekarza kiedyś Cię ocenią , że się nie douczyłeś . No bo mają prawą ,są solą narodu .
odpowiedz

Polecane dla Ciebie