LIST: „Szef obniżył mi pensję z 4 do 2 tys. zł. Dla mnie to oznacza wegetację”

Sara odczuła skutki koronawirusa we własnej kieszeni.
LIST: „Szef obniżył mi pensję z 4 do 2 tys. zł. Dla mnie to oznacza wegetację”
Fot. iStock
19.04.2020

Doskonale pamiętam początki mojej „kariery”. Przez jakieś 2-3 lata pracowałam na śmieciówkach i nie mogłam sobie praktycznie na nic pozwolić. Nie miałam ubezpieczenia, ani wystarczająco dużo kasy, żeby móc zacząć żyć na własny rachunek. Jeszcze długo siedziałam rodzicom na głowie i było mi zwyczajnie wstyd.

Zobacz również: Bezrobotna z wyboru. 33-letnia Paulina nie martwi się załamaniem na rynku pracy

Jakimś cudem wreszcie udało się zdobyć etat i niewielką podwyżkę. Włożyłam naprawdę sporo wysiłku w to, żeby móc się wyprowadzić z domu, opłacać swoje rachunki i nie prosić nikogo o pomoc. Mniej więcej rok temu zaczęłam zarabiać tyle, że poczułam się w miarę bezpieczna. To naprawdę niesamowite uczucie.

I teraz nagle mam to wszystko stracić.

praca przy komputerze

Niektórzy mówią, że powinnam być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. W końcu nie straciłam roboty, ale „tylko” obniżono mi pensję. Rzeczywiście, radość aż mnie rozpiera. Dzięki nowej stawce praktycznie nie wiem, na czym stoję i czy za chwilę nie będę musiała wracać z podkulonym ogonem do domu rodzinnego.

Branża, w której pracuję, niestety dość szybko odczuła skutki koronawirusa. A raczej pozamykania wszystkiego na cztery spusty. Szefostwo jakoś próbowało się bronić, ale wreszcie zapadła decyzja - zawieszamy działalność. Kilka osób wyleciało, innym obcięto godziny i wszystko wisi na włosku.

Z całkiem przyzwoitej pensji na przeżycie została mi ta minimalna.

Zobacz również: Koronawirus tnie pensje. O ile pracodawca może obniżyć Twoje wynagrodzenie?

praca biurowa

Wszystko oczywiście zgodnie z prawem, bo nowe przepisy pozwalają wprowadzić ostre cięcia. Teoretycznie chodzi o ochronę miejsc pracy, ale szczerze mówiąc - raczej nie jest mi w tym momencie do śmiechu. Mam różne zobowiązania, przyzwyczaiłam się do mojego życia i nagle muszę jakoś związać koniec z końcem.

Za chwilę dostanę pierwszą pensję po zmianach. Ta spadła z około 4 tysięcy złotych netto do jednej z najmniejszych możliwych - 2 tysiące z groszami. Inni mają jeszcze gorzej, ale to akurat marne pocieszenie. Z oczywistych względów nie zdążyłam za dużo odłożyć i teraz naprawdę nie wiem, co dalej.

Mam wybór: głodować albo opłacić wszystkie rachunki.

bieda

Nie chodzi o to, że jestem jakaś rozpieszczona i nie znam prawdziwego życia. Po prostu trudno tak z miesiąca na miesiąc przestawić się na zupełnie inny styl życia. Wynajmuję mieszkanie, płacę rachunki, mam swoje potrzeby i teraz nagle mam to wszystko ogarnąć za połowę pensji. Każdy na moim miejscu by zwariował.

Mogę żyć skromnie, ale bez przesady. Ta zmiana jest zbyt duża i doszło do niej za szybko. Nie da się przestawić z dnia na dzień. Właściciel mieszkania nie będzie czekał na należne mu pieniądze. Podobnie jak inni, którym nadal co miesiąc muszę płacić. W sklepach też ceny rosną w zastraszającym tempie.

To oznacza wegetację i jakoś nie potrafię się cieszyć z wielkiej łaski pracodawcy. Etat niby nadal mam, ale co z tego?

Sara

Zobacz również: Koronawirus to nie tylko utrata pracy. W tych branżach zapotrzebowanie na pracowników wciąż rośnie

Polecane wideo

Jest tak ładna, że nie musi pracować. Dzięki urodzie kupiła dom i żyje w luksusie
Jest tak ładna, że nie musi pracować. Dzięki urodzie kupiła dom i żyje w luksusie - zdjęcie 1

Komentarze (69)

Ocena: 4.59 / 5
gość (Ocena: 5) 25.04.2020 22:48
Ja rozumiem, ze nie masz auta i lubisz jeść suche ziemniaki, o kinie czy wyjściach gdzieś zapomnieć, ale nie każdy chce tak wegetować. Żeby wyżyć za 2000 zł i niby oszczędzić trzeba jeździć śmierdzącym mpk, nigdy nigdzie nie wychodzić i jeść najtańsze produkty najniższej jakości, które odbija się po latach na zdrowiu
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 22.04.2020 08:10
Czemu wiecznie lamentują, teraz ludzie którzy mają małe dzieci ? Po pierwsze, przed takimi krokami - możecie uciec będąc teraz na opiece dopóki przedszkola zamknięte - siedzicie z dziećmi 1.5 miesiąca dostajecie 80% i źle. Przecież nie wychodzicie nigdzie, nie tracicie kasy na paliwo, bilety mks, żłobki i przedszkola obniżyły "czesne" do minimum. Większość zawsze lamentuje że nie ma czasu dla dzieci - to teraz macie czas się wykazać. Po drugie teraz był czas rozliczeń PIT'a, dostaniecie zwrot (ulgę) na każde dziecko - dodatkowa kasa. Chyba że przekroczyliście 112 000 dochodu z mężem, to nie płaczcie że zarabiając po 8-9 tysięcy brutto nie mieliście jak odłożyć kasy. Po trzecie każda z Was bierze 500 +. Co mają zrobić ludzie, którzy dzieci nie mają? Ani nie pójdą na opiekę, ani nie mają co liczyć nawet na 500 + ani na zwrot w postaci ulgi na dziecko. Może tych ludzi bardziej żałujcie którzy składają się na to wszystko - a bierzecie Wy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.04.2020 12:10
U nas jest to samo. Plus mamy kredyt na mieszkanie + czynsz i dwójkę dzieci. Z 5tys nagle zrobiło się 3. Tak się nie da żyć... I strach kiedy zawiesić ten kredyt, ile to potrwa. ...
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 20.04.2020 11:03
Ok jezeli jest sie samotnym i dobrze zarabia to da się odłożyć chociażby 100 zł miesięcznie. (Wiem że życie w dużych miastach jest drogie jak się wynajmuje) ale jeżeli ktoś woli wydawać ciągle kasę na mieście zamiast coś oszczędzić to już jego problem. Nie rozumiem też osób które np są same i muszą wynajmować trzy pokojowe mieszkanie bo potrzebują przestrzeni. Ok ... Rozumiem ale to po co potem płaczesz że nie stać cię nic ? Jesteś sama nie masz męża dzieci ani nic to po co ci trzy pokoje ? (Pisze o tym bo znam osoby które nie będą mieszkać w 1 pokojach bo to obciach i zarabiają spoko a ponad połowa idzie na rachunki) zawsze trzeba coś odkładać na czarną godzinę. Znam też dwie rodziny które miały sporo oszczędności. U jednych urodziło się dziecko chore które wymaga leczenia i stracili wszystko i ledwo wiążą koniec z końcem a drudzy przez chorobę małżonka i drogie leczenie tak samo. To są sytuacje losowe na które nie mamy wpływu. Ale jeżeli jest się zdrowym dobrze zarabia powinno się oszczędzać. Ja na miejscu autorki cieszyła bym się że mam pracę a nie że obcięli pensje. O ile wiem od znajomych w Niemczech im obcięli pensje na 60% ale pozostałe 40% dopłaca urząd pracy czy jakoś tak. To u nas mamy te 80% i pozostałe 20 % znika. A też wielu pracodawców nie musi obcinać pensji a robią to bo rząd przyzwala więc ... Jedyne co mogę powiedzieć sami wybraliśmy taki rząd więc nie mamy co narzekać. Trzeba przeczekać tą sytuację.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 1) 20.04.2020 09:29
Nie wydawaj na głupoty, to nie tylko wystarczy, ale jeszcze oszczędzisz.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie