LIST: „Boję się spojrzeć sąsiadom w oczy. Przez moje dziecko chodzą niewyspani”

Kilkumiesięczny synek Magdy co noc głośno płacze.
LIST: „Boję się spojrzeć sąsiadom w oczy. Przez moje dziecko chodzą niewyspani”
Fot. Unsplash
05.04.2020

Nigdy nie wierzyłam w to, że macierzyństwo jest wieczną sielanką. Do wszystkiego staram się podchodzić racjonalnie i doskonale zdawałam sobie sprawę, że czasami będzie ciężko. Mimo to byłam dobrej myśli, a widok dwóch kresek na teście ciążowym to zdecydowanie jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Drugim są oczywiście narodziny mojego synka.

Zobacz również: LIST: „Od 5 lat jestem w ciąży. Nie rozumiem kobiet, którym wystarcza jedno dziecko”

Kilka miesięcy temu pojawił się na świecie. Planowany i oczekiwany, ale to wcale nie oznacza, że na wszystko byłam przygotowana. Dziś mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że spełniam się jako mama. Jeśli pojawiły się jakieś problemy i trudności, to zupełnie innego typu, niż przypuszczałam.

Najbardziej przejmuję się tym, co myślą inni ludzie. Nie o moich metodach wychowawczych, ale po prostu nie chciałabym nikogo zawadzać.

mama z dzieckiem

Od kilku tygodni mam jednak poczucie, że niepotrzebnie angażuję w moje życie osoby z zewnątrz. I na pewno nie jest mi wszystko jedno. Sytuacja sprawiła, że nie chodzę już z wysoko podniesioną głową, tylko po wyjściu z mieszkania od razu spuszczam wzrok. Czuję się jak wróg publiczny numer jeden i co najgorsze - doskonale rozumiem osoby, które krzywo na mnie patrzą.

Na początku wszystko wyglądało tak, jak sobie zaplanowałam. Syn nie sprawiał dosłownie żadnych kłopotów. Jadł, spał, słodko się uśmiechał i nie marudził w czasie spacerów. Później coś się zmieniło i teraz praktycznie co noc budzi się z płaczem. Teoretycznie nie ma w tym nic dziwnego, bo dzieci bywają różne, ale sytuacja stała się bardzo nerwowa.

Nie chodzi nawet o to, że my zarywamy noce. Bardziej przejmuję się ludźmi mieszkającymi wokół.

Zobacz również: LIST: „Nie odpowiadam za szkody wyrządzone przez moje dziecko. Ma tylko 4 lata”

niemowlak

Jestem świadoma tego, że nie tylko ja przeżywam ciężkie chwile. W nowym budownictwie ściany są naprawdę cienkie. Głośne zawodzenie mojego dziecka dociera do sąsiadów z góry, dołu, a także naszego piętra. Wiem o tym, bo już kilka razy zwracano mi uwagę. Może to nie były pretensje i groźby, ale i tak myślałam, że spalę się ze wstydu.

Ktoś inny stwierdziłby zapewne, że trudno. Nie mam na to żadnego wpływu, więc nie muszę przepraszać. Kiedyś wszystko wróci do normy. Ale ja tak nie potrafię. Jestem wściekła na siebie, że nie umiem zapanować nad sytuacją i tak wiele postronnych osób chodzi teraz niewyspanych. Na synka się nie złoszczę, bo on nie jest niczemu winny.

Nikt nas nie atakuje, jednak widzę ich spojrzenia. I jeszcze te komentarze w stylu „Ciężka noc, prawda?”.

kobieta w oknie

Owszem, ciężka. Nie tylko noc, bo następnego dnia wychodzę z wózkiem i staram się szybko uciec z osiedla. Mam poczucie, że utrudniam innym życie, a naprawdę tego nie chcę. Już nawet zastanawiałam się nad tym, czy na ten trudny okres nie przeprowadzić się do domu rodziców, bo tam nikt postronny nie musiałby zarywać z tego powodu nocy.

Zazdroszczę mojemu mężowi, że on praktycznie niczym się nie przejmuje. Jest mu zupełnie obojętne, co inni myślą i wcale nie spuszcza wzroku na widok sąsiadów. Cały czas mi powtarza, że w tej sytuacji nie ma niczego nienormalnego. Dziecko płacze i wszyscy muszą się z tym pogodzić. To nie wynika z naszej złośliwości czy złej woli.

Niby jest w tym trochę prawdy, ale ja nie umiem tak wyluzować. Cały czas mam wrażenie, że oni najchętniej by nas eksmitowali. I chyba właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze w macierzyństwie.

Magda

Zobacz również: LIST: „Moja przyjaźń z bezdzietną koleżanką skończyła się, gdy zostałam mamą. Już nic nas nie łączy”

Polecane wideo

Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział
Tak naprawdę wygląda pierwsza doba po porodzie. Wreszcie ktoś to powiedział - zdjęcie 1

Komentarze (62)

Ocena: 4.87 / 5
dixi (Ocena: 5) 11.05.2020 17:16
Dzieciak to małe piwo, wrzeszczy, tupie ale w końcu sie zmęczy i przestanie. Prawdziwa plaga i przekleństwo to drące sie na okrągło bez żadnego powodu bezmyślne psy, dla których emisja hałasu to jedyny cel i sens istnienia.. Zycie z sąsiadem psiarzem za ścianą to gehenna i nieustająca udręka. A jak jeden durny sierściuch łaskawie zrobi sobie przerwę techniczną, zaczyna koncert drugi, trzeci. I tak w nieskończoność. Własnie w tej chwil zaczął jazgot jeden "piesek" za ścianą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.04.2020 11:36
Ja nie wiem w czym problem - wystarczy zamontować maty wygłuszające i gitara.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 07.04.2020 11:42
Denerwuje mnie jakie roszczeniowe zrobiły się matki. Dostają 500 + i jeszcze im za mało. Jak szłam na ulicy swoją stroną zaraz przy krawężniku to potrafiła taka specjalnie iść po tej samej stronie z naprzeciwka. Jak spytała czemu nie mogę się przesunąć to zapytałam ją o to samo. Myślą sobie takie że im wszystko wolno. Niech się pomęczy jak chciała bombelka.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.04.2020 21:53
moze niech paki obłoży ściany taką pianka jak w studiach nagraniowych, dywan na podłogę żeby trochę wyciszyć pokój
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.04.2020 15:31
jesteś wyjątkiem wśród madek które uważają że one i ich bąbelki to pępek świata
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie