LIST: „Wszyscy mają wolne, a ja siedzę w biurze. W czym jestem gorsza od nauczycieli?”

Lidia codziennie jeździ tramwajem do biura i obawia się o swoje bezpieczeństwo.
LIST: „Wszyscy mają wolne, a ja siedzę w biurze. W czym jestem gorsza od nauczycieli?”
Fot. Unsplash
18.03.2020

Staram się nie wpadać w panikę, ale sytuacja naprawdę wygląda poważnie. Mam nadzieję, że w Polsce nie powtórzy się włoski scenariusz, gdzie na początku zignorowano zagrożenie. Decyzję o zamknięciu szkół, galerii handlowych, restauracji, kin czy basenów uważam za bardzo potrzebną, ale do zachwytu jednak mi daleko.

Zobacz również: Krzysztof Jackowski miał wizję na temat koronawirusa. Padły ważne słowa

Dobrze, że rządzący starają się ograniczyć rozprzestrzenianie wirusa. Moim zdaniem to jednak wciąż za mało. Najlepsze efekty osiągniemy dopiero wtedy, gdy zamkniemy wszystko, co tylko możliwe. Niestety, teraz wyglada to tak, że jestem w czymś gorsza od nauczycieli, kelnerek i ekspedientek z sieciówek.

Pracownicy tych kilku branż mogą faktycznie siedzieć w domu i się nie narażać, a ja nadal codziennie chodzę do roboty.

Są takie miejsca, które muszą być otwarte bez względu na wszystko. Szpitale, służby porządkowe, osiedlowe sklepy spożywcze. To jest jednak służba. Społeczeństwo musi się gdzieś leczyć, co jeść i czuć się bezpiecznie. Pozostałe działalności są po prostu zbędne, a jednak wciąż normalnie funkcjonują. Pracownicy przemieszczają się po całym mieście i zarażają.

Jestem zatrudniona w księgowości i mnie, jak to gdzieś słyszałam, narodową kwarantanną nie objęto. Dlaczego? Praktycznie nie mam co robić w biurze, bo firma i tak nie może normalnie funkcjonować. Ale muszę tam dojechać zatłoczoną komunikacją miejską, a później siedzieć w biurze typu open space z kilkudziesięcioma osobami.

Takie miejsca to teraz największe wylęgarnie zarazków i nikt o tym głośno nie mówi.

Zobacz również: Nikt mi nie zabroni chodzić do kościoła. Nawet w czasie epidemii

Rozumiem, że niektóre zakłady produkcyjne muszą działać, ale księgowość trudno uznać za zawód pierwszej potrzeby. Nawet banki zamykają oddziały i przenoszą się do internetu, a nam pracy zdalnej nikt nawet nie zaproponował. Kiedy zapytałam o zaległy urlop, to usłyszałam, że będę mogła go wykorzystać „jak sytuacja się uspokoi”.

Wtedy to już nie będzie takiej potrzeby. Pewnie zdążę się zarazić i roznieść chorobę na kilka kolejnych osób. Może to katastroficzna wizja, ale sami spójrzcie. Tyle się słyszy, jak działa ten wirus. Minister tylko spotkał się z pracownikiem lasów państwowych i zachorował. Jakaś dziewczynka wzięła autograf od koszykarza i jest chora.

Ludzi należy od siebie odseparować. Mój pracodawca zmądrzeje dopiero wtedy, jak kogoś z nas zdiagnozują i wszyscy trafimy pod kwarantannę.

Zazdroszczę ludziom, którzy mogą siedzieć spokojnie w domu i tylko czasem wychodzą do sklepu. Taka ostrożność ma sens. Ja niestety muszę funkcjonować zupełnie tak, jak gdyby żadnego zagrożenia nie było. Tłukę się tramwajem w dwie strony, siedzę w zatłoczonym biurowcu i już nawet nie mam siły wstrzymywać oddechu, jak ktoś się zbliża.

Szefostwo skazuje mnie na zarażenie. Jestem tego świadoma, oni pewnie też, a nic nie mogę zrobić. Tylko dziwnym trafem prezes i jego zastępcy nie pojawiają się w siedzibie. Oni mogą sobie pozwolić na „home office”, a zwykłemu pracownikowi śmieją się w twarz.

Popieram akcję #zostanwdomu. Szkoda tylko, że sama nie mogę wciąć w niej udziału. Nie ze swojej woli.

Lidia

Zobacz również: Nostradamus miał przewidzieć koronawirusa. Dokładnie opisał przebieg epidemii

Polecane wideo

20-latka zarabia na swojej urodzie prawdziwą fortunę. Nie musi nawet pracować
20-latka zarabia na swojej urodzie prawdziwą fortunę. Nie musi nawet pracować - zdjęcie 1

Komentarze (54)

Ocena: 4.37 / 5
gość (Ocena: 5) 28.03.2020 21:43
Ja jestem brygadzistka w firmie produkcyjnej( budowlanka) i też muszę pracowac
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 25.03.2020 13:03
A dlaczego pytanie W czym jestem gorsza od nauczycieli? Czemu autorka znowu pije do nauczycieli? Wiele zakładów jest zamkniętych, urzędy, biura. Wiele osób zostaje w domu i też pracują tak jak nauczyciele zdalnie. O co tu chodzi?
odpowiedz
Gość (Ocena: 5) 23.03.2020 22:35
Pracuję w szkole i od tygodnia siedzę po kilka godzin dziennie (a właściwie i w nicy) przed komputerem, nie jest łatwo bo mam dwoje przedszkolaków w domu, którym się nudzi zwyczajnie, przygotowuję materiały - a zazwyczaj po prostu na lekcji używam słów, podręczników, wyświetlam filmy, robię doświadczenia... Teraz siedzę przed komputer i pomiędzy "Mamoooo kupaaaa" a mamooo on mi zabrał klocki, gotowaniem posiłków, sprzątaniem szukam na własną ręke materiałów w Internecie, tworze prezentacje, szukam programu do tworzenia i rozwiązywania sprawdzianu on-line (w przypadku zadań z matematyki to trudne ze względu na specyficzne symbole typu pierwiastek, potęga, itp.. ) NIKT nas nie nauczył obsługi programów do lekcji on-line , plus konsultacje dla uczniów poprzez SKYPE i oczywiście dyżurowanie na dzienniku elektronicznym. A i tak część uczniów i tak twierdzi "że nie ma dostępu do sieci" a na lekcjach notorycznie siedzą w telefonach... Tyle na temat wolnego nauczycieli. Amen
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.03.2020 00:55
Jak zwykle przyczepiacie się nauczycieli! Praciwnicy dziennych domów pomocy społecznej, opiekunki w żłobkach nie pracują nawet zdalnie, bo niby jak..., a osoby z wielu biur czy właśnie nauczyciele mają pracować zdalnie
odpowiedz
Alicja (Ocena: 5) 20.03.2020 13:54
strajkować po epidemii to jak znam życie będą nauczyciele. Bo oni najmniej zarabiają , biedni spracowani i zestresowani. Kiedyś byłam na wycieczce w Grecji i było małżeństwo nauczycielskie z dorosłą córką .Przewodniczka miała ich tak dość bo nawet w Grecji chcieli zniżki na różne wejścia i imprezy bo oni są nauczycielami z Polski. Zwykła chciwość i zwyczajne chamstwo.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie