Moja historia o sugar datingu

„Byłam na darmowych wakacjach we Włoszech, ale nie widzę w tym nic złego. Jeśli mężczyznę, z którym się spotykam na to stać, to czemu nie”.
Moja historia o sugar datingu
Fot. Unsplash
03.03.2020

Od kilku lat rośnie popularność tzw. sugar datingu. Na czym polega to zjawisko? Mówiąc najprościej – na relacji starszego mężczyzny z młodą, atrakcyjną kobietą. Sugardaddy zabiera swoją sugarbabe do drogich restauracji, funduje jej zagraniczne wakacje, obsypuje prezentami. W zamian otrzymuje jej towarzystwo. Portale, które umożliwiają mężczyznom i kobietom nawiązanie takiej relacji, zastrzegają jednak, że w tym przypadku nie może być mowy o prostytucji.

„Wierzymy, że szczęśliwe związki to coś więcej niż pociąg fizyczny. To szacunek, bycie rozpieszczanym i branie pod uwagę granic innych” – czytamy na jednym z takich serwisów.

Jedną z najbardziej znanych sugarbabes jest Oliwia Misiak, która kilka lat temu o profitach swojego stylu życia opowiedziała w „Dzień Dobry TVN”:

„Ja nie oferuję siebie innym mężczyznom. Oferuję innym moje towarzystwo, spędzanie czasu ze mną. Nigdy nie dostaję pieniędzy. Ja jestem świetnym towarzystwem na kolację, żeby się pokazać wśród ich znajomych” – tłumaczyła w programie.

W sugar datingu nie chodzi bowiem o przelewy na konto, a o wyjątkowe prezenty i wspólne podróże, za które nie musi płacić kobieta. Czy jednak tak jest w rzeczywistości?

Zobacz także: Faceci, którzy nie szanują kobiet (Historia Magdy)

Co to jest sugar dating?

Jedna z naszych Czytelniczek postanowiła opowiedzieć nam o tym, jak zaczęła przygodę z sugar datingiem. Co ciekawe, na co dzień pracuje jako przedszkolanka, a randki z suggar daddies traktuje jak niewinną rozrywkę. Przeczytajcie jej historię.

Chciałam się podzielić anonimowo moją historią odnośnie sugar datingu. Nie jestem studentką i nie sypiam z mężczyznami za pieniądze. Pracuję jako przedszkolanka, nie chcę podawać swojego imienia i chcę pozostać anonimowa.

Odkąd tylko pamiętam, byłam zainteresowana starszymi mężczyznami. Kiedy byłam w klasie maturalnej spotykałam się z chłopakiem, który miał 26 lat. Był już po studiach, mieszkał w wynajętej kawalerce, sam zarabiał na życie. Moi rówieśnicy mieszkali z rodzicami i musieli prosić ich o pieniądze, do tego wydawali mi się bardzo dziecinni i niezbyt rozgarnięci. Natomiast z moim chłopakiem było zupełnie inaczej. Swobodnie rozmawialiśmy o swoich planach na przyszłość i poruszaliśmy o wiele głębsze tematy. Nasza znajomość zakończyła się, gdy wyjechałam na studia do Warszawy, ale i tak pozostaliśmy dosyć długo w kontakcie.

Będąc na studiach spotykałam się z chłopakami w moim wieku, ale zawsze coś było nie tak. Większość chciała tylko imprezować i dużo pić, ale mnie to nigdy specjalnie nie kręciło. Wychodziłam ze znajomymi na miasto, ale nigdy dobrze się nie bawiłam. Wydawało mi się, że jako studentka powinnam doświadczyć tego imprezowego życia, ale zawsze cieszyłam się na powrót do domu. Spotykałam się z jednym chłopakiem z klasy przez około rok, ale nasz związek nie należał do najlepszych. Często się kłóciliśmy, on był zazdrosny o moich znajomych. Miałam wrażenie, że cały czas muszę mu się ze wszystkiego tłumaczyć. Gdzie idę i z kim, i czy będą tam jacyś chłopcy. W końcu zakończyłam nasz związek, a on się na mnie obraził. Przez kilka miesięcy nie mówił mi nawet „cześć” na zajęciach.

Będąc na trzecim roku studiów poznałam mężczyznę, który miał 32 lata. Wyszłam z koleżankami do baru, a on akurat był na wieczorze kawalerskim. Pomimo dużej ilości alkoholu, był niezwykle uprzejmy. Zapytał nas czy mogłybyśmy do nich dołączyć, bo jego przyjaciel się żeni. Wieczór był niezwykle przyjemny i postanowiłam dać mu swój numer. Już następnego dnia do mnie napisał i kilka dni później poszliśmy na kolację. Spotykaliśmy się przez następne 3 lata i nasz związek był bardzo udany. Zerwaliśmy, bo nie byłam jeszcze gotowa na małżeństwo i dzieci. On miał wtedy 35 lat i chciał założyć rodzinę.

Ciężko było mi się pozbierać po naszym rozstaniu. Pracowałam już na pełen etat, nie wychodziłam specjalnie nigdzie ze znajomymi, więc poznanie kogoś nowego nie było łatwe. W końcu koleżanki namówiły mnie na Tindera. Poszłam na kilka randek, wszystkie niezbyt udane. Większość ludzi w aplikacji szukała przygodnej znajomości, ale ja chciałam czegoś poważniejszego.

Dwa lata temu natknęłam się przypadkiem na wywiad z Oliwią M***, która opowiadała o tym, że spotyka się ze starszymi mężczyznami. Wpisałam w Internecie jej imię, aby dowiedzieć się, gdzie mogę poznać starszych mężczyzn. Wyskoczył mi jej blog, który znajduje się na stronie, której ona używa. Z początku byłam bardzo sceptyczna, ale stwierdziłam, że co mi się szkodzi zalogować. Wielu mężczyzn na stronie nie było do końca w moim typie, ignorowałam dużo wiadomości. Niektórzy pisali do mnie dziwne rzeczy, co mnie zniechęcało, ale raz na jakiś czas zaglądałam na stronę. Po jakiś czterech miesiącach na stronie napisał do mnie mężczyzna, który miał 38 lat i nie miał zdjęcia profilowego. Nasza rozmowa przebiegała jednak całkiem przyzwoicie. Po kilku dniach zaprosił mnie na drinka w knajpie i postanowiłam dać mu szansę, i się z nim spotkać. Był bardzo zadbany i uprzejmy. Powiedział mi, że nie załączył żadnych zdjęć do profilu, bo pracuje w finansach i nie chce, żeby ktoś wiedział, że ma profil na sugar daters. Do niczego nie doszło między nami. Każdy poszedł w swoją stronę i więcej się nie spotkaliśmy, bo nie zaiskrzyło między nami.

Od tamtego momentu byłam bardziej aktywna na stronie. Z jednym mężczyzną spotykałam się regularnie przez rok. Nigdy nie płaciłam za kolację czy drinki, ale od nikogo nie brałam żadnych pieniędzy. Byłam na darmowych wakacjach we Włoszech, ale nie widzę w tym nic złego. Jeśli mężczyznę, z którym się spotykam na to stać, to czemu nie.

Pracuję jako przedszkolanka i uwielbiam swoją pracę. Utrzymuję swoje życie prywatne w tajemnicy. Wiem, że moje koleżanki w pracy nie zrozumiałyby mojego zainteresowania starszymi mężczyznami, dodatkowo poznanymi na stronie z sugar datingu. Wolę więc o tym nie mówić i cieszyć się swoim życiem bez negatywnym komentatorów.

Nie wiem, czy moja historia wydaje się interesująca, ale chciałam się nią podzielić. Wiem, że jest wiele innych kobiet w Polsce, które mają takie same podejście do mężczyzn, ale boją się o tym mówić.

A.

Chcesz podzielić się z nami swoją historią? Napisz do nas na [email protected] Gwarantujemy pełną anonimowość.

Zobacz także: „Pociągają mnie dziewczyny, które nie chcą mieć dzieci”

Polecane wideo

Najpiękniejsza Brytyjka nie zawsze tak wyglądała. Pokazała zdjęcia sprzed kilku lat
Najpiękniejsza Brytyjka nie zawsze tak wyglądała. Pokazała zdjęcia sprzed kilku lat - zdjęcie 1

Komentarze (10)

Ocena: 4.2 / 5
gość (Ocena: 1) 03.03.2020 23:48
Fałsz. Nie ma przedszkolanek. Są nauczycielki przedszkolne. I żadna nigdy w życiu nie nazwie się przedszkolanką. Jak już wymyślacie te "historie czytelniczek", to róbcie chociaż minimalny research.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 03.03.2020 21:37
Starszy facet potrafi zadbać o kobietę. On jest zajarany, że młoda go chce i się bardzo stara, traktuje ją jak księżniczkę a dziewczyna czuje się doceniona, ze facet „na stanowisku” ją chce. Są kobiety, które naprawdę kręcą faceci o 15/20 lat starsi. Kręci je pozycja, pieniądze, wiedza, doświadczenie. Taki mężczyzna przeżywa druga młodość wiec często jest zadbany, pachnący i zaczyna ćwiczyć. Nie widzę nic złego w tym, jeśli obie strony chcą takiego związku
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.03.2020 13:29
Kurestwo dalej w modzie hahaha :D nigdy nie uwierzę, że ot tak jej kupowali, a ona ani razu się z żadnym nie puściła
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 03.03.2020 09:01
Byłam na darmowych wakacjach i kolacjach , które fundował mi mój mąż hehe
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.03.2020 07:38
Fajna reklama
odpowiedz

Polecane dla Ciebie