LIST: „Od 10 lat jestem studentką. Nie wiem, jak innym udaje się to skończyć”

Agata nie dopuszcza do myśli, że wyższe wykształcenie nie jest dla niej.
LIST: „Od 10 lat jestem studentką. Nie wiem, jak innym udaje się to skończyć”
Fot. Unsplash
23.02.2020

Może jestem dziwna, ale zawsze planowałam studia na politechnice. Nie chciałam zostać księgową, nauczycielką albo specjalistką od marketingu. Interesował mnie konkretny fach w ręce. Świetnie czułam się w przedmiotach ścisłych i w 2010 roku spełniłam swoje największe marzenie.

Zobacz również: LIST: „Pół roku temu oblałam maturę. Dziś wiem, że dam sobie bez niej radę”

Udało mi się bardzo przyzwoicie zdać maturę i z trzech wybranych kierunków dostałam się na dwa. Ostatecznie padło na budownictwo, z czego byłam naprawdę dumna. A tata inżynier chyba jeszcze bardziej. Kilka lat później miało być już po wszystkim, ale tak naprawdę już na pierwszym roku sprawy zaczęły się komplikować.

W teorii wszystko wyglądało fajnie, a jednak ta specjalizacja nie do końca mi podeszła. Dziwne przedmioty, strasznie wymagający wykładowcy, ciągle jakieś zaliczenia. Zupełnie straciłam zapał.

Nie udało mi się skończyć pierwszego roku, bo pod koniec oblałam kilka egzaminów i nawet nie podeszłam do poprawki. Po prostu wiedziałam, że to nie jest dla mnie. Wtedy jeszcze nie miałam poczucia porażki, bo takie sytuacje przecież się zdarzają. Zawsze można minąć się z powołaniem, a najważniejsze jest wtedy znalezienie zupełnie nowej pasji.

Wzięłam udział w kolejnej rekrutacji i tak dostałam się na zarządzenie. Coś zupełnie innego, ale z przyjemnością chodziłam na zajęcia. Było nie tylko liczenie, ale też elementy psychologii czy PR-u. Tam wytrzymałam na dziennych trzy lata, z czego ostatni musiałam jednak powtarzać. Wszystko dlatego, że w międzyczasie znalazłam sobie pracę.

Trudno było pogodzić naukę z zarabianiem na życie, a nie mogłam ciągle polegać na moich rodzicach.

Zobacz również: LIST: „Jestem na 5. roku studiów i nigdy nie pracowałam. To powinna być norma”

Tyle się działo, że trudno to ogarnąć. Wreszcie przeniosłam się na zaoczne, później potrzebowałam roku przerwy, wróciłam i walczyłam dalej. Już dawno powinnam się obronić, ale cały czas miałam pod górkę. Nie chcę nikogo zanudzać moimi kolejnymi perypetiami - fakt jest taki, że mamy rok 2020, a ja wciąż jestem studentką.

Za chwilę minie dokładnie 10 lat od matury, więc teoretycznie mogłabym skończyć już dwa kierunki. Jeden po drugim, zupełnie ich ze sobą nie łącząc. A wciąż zostało mi 1,5 roku i coraz mniej wierzę w sukces. Czuję się po prostu zmęczona. Jest mi też trochę wstyd, że tyle to wszystko trwa.

Zazdroszczę znajomym, którzy od razu dobrze trafili i już dawno zapomnieli o zaliczeniach, wykładach i sesjach.

Uważam się za osobę całkiem rozgarniętą i inteligentną, a jednak studiowanie idzie mi jak po grudzie. Zwłaszcza ostatnio, kiedy więcej czasu spędzam w pracy, niż na uczelni. Po ciężkim tygodniu człowiek chciałby wreszcie odpocząć, a tu kolejny zjazd, siedzenie na zajęciach, pisanie prac po nocach. Najchętniej znowu zrobiłabym sobie przerwę.

Mnóstwo ludzi kończy studia w terminie, a mnie to jakoś nie wychodzi. Zaczynam się zastanawiać, jak inni to robią i dlaczego mam z tym tyle problemów. Pewnie brzmi to śmiesznie dla osób, które nie miały podobnych przejść, ale może chociaż docenicie moją konsekwencję i wytrwałość.

Już dawno powinnam się poddać. Mimo wszystko próbuję dalej i wierzę, że moja męka wreszcie się skończy. Muszę zdobyć wyższe wykształcenie. Nie wiem tylko, ile to jeszcze będzie trwało.

Agata

Zobacz również: LIST: „Córka w tajemnicy złożyła papiery do technikum, a nie LO. Niczego nie osiągnie”

Polecane wideo

10 zagadek logicznych, które rozwiąże tylko geniusz. Są wyjątkowo podchwytliwe
10 zagadek logicznych, które rozwiąże tylko geniusz. Są wyjątkowo podchwytliwe - zdjęcie 1

Komentarze (35)

Ocena: 4.71 / 5
Natalka (Ocena: 5) 24.02.2020 23:54
Prymitywy, które potrafią powiedzieć,że dziewczyna jest leniwa serdecznie pozdrawiam. Zdałam maturę z matematyki za 3 razem, za każdym razem deficyt 2 pkt. Nie poddałam się. Potem studia, które powinnam skończyć rok temu, ale nie dałam rady. Obecnie ciągnę dwa kierunki, pracę i fundację. Dla niektórych może to lenistwo, inni zrozumieją,że co innego siedzieć na garnuszku rodziców, a co innego szukać codziennie motywacji do walki, kiedy nie wpasowujesz się w schemat. Każdy niech żyje po swojemu i szanuje innych.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 24.02.2020 15:23
Emilka praca fizyczna, a praca umysłowa to dwie różne rzeczy. Gdybyś miała porównanie, to byś takich idiotyzmów nie pisała. Masz rację plebs i chamstwo zajmują miejsca a komunikacji- ten plebs pracuje na produkcji.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 24.02.2020 07:04
@Emilka Wypowiedziała się pewnie osoba, która nie ma zielonego pojęcia o studiach i zasadach które tam panują. Wg statystyk to osoby, które nie poszły na studia najczęściej siedzą na zasilkach i kto tu jest robactwem??!
zobacz odpowiedzi (1)
Emilka (Ocena: 5) 23.02.2020 22:13
Poźniej takie robactwo bez pomysłu na siebie, przekonane o tym, że każdy musi skończyć studia krokuje autobusy i zabiera miejsca ludziom produktywnym, spieszącym się do pracy. Nie wspominając, że marnuje podatki wszystkich pracujących pchając się na państwowe uczelnie. Studia są przydatne, ale jak ma się konkretną wizję przyszłości, a nie pójdę sobie na zarządzanie bo na coś muszę
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 4) 23.02.2020 21:25
Musisz znaleźć kierunek w życiu Studiuję na uczelni medycznej. U nas sporo osób tuż przed 30stką zaczyna studia, bo wcześniej się np. nie dostali na ten kierunek. Są też tacy, którzy zrobili licencjaty i stwierdzili, że to nie to, więc znowu się przenieśli. I tak w kółko. Nikt nie pyta ile studiujesz tylko liczy się papier. Jak skończysz uniwersytet medyczny po 30stce i tak jest lepiej niż zarządzanie na wyższej szkole robienia hałasu, bo nie tylko lekarzy, farmaceutów i stomatologów poszukują, ale pielęgniarki, ratownicy medyczni, dietetycy też teraz są poszukiwani, tak więc warto się czasem wysilić
odpowiedz

Polecane dla Ciebie