LIST: „Moja przyjaźń z bezdzietną koleżanką skończyła się, gdy zostałam mamą. Już nic nas nie łączy”

Aleksandra urodziła dziecko i straciła jedną z najbliższych osób.
LIST: „Moja przyjaźń z bezdzietną koleżanką skończyła się, gdy zostałam mamą. Już nic nas nie łączy”
Fot. Unsplash
16.02.2020

Kiedy zobaczyłam pozytywny wynik na teście ciążowym, wiedziałam że moje życie bardzo się zmieni. To jednak zupełnie nowa sytuacja i ogromna odpowiedzialność. Mimo wszystko byłam spokojna, bo miałam wokół siebie cudownych ludzi. Narzeczonego, rodziców i sprawdzonych przyjaciół. Wiedziałam, że w razie czego zawsze będę mogła liczyć na ich wsparcie.

Zobacz również: LIST: „Chcę, żeby syn miał na imię George, a nie Jurek. Urzędnicy mnożą problemy”

Tak faktycznie było, ale tylko przez jakiś czas. Później towarzystwo zaczęło się wykruszać. Dalsi znajomi trochę stracili ochotę na kontakt ze mną i szczerze mówiąc - z wzajemnością. Po prostu nie miałam już czasu, ani energii, żeby się z nimi kumplować. Miałam ważniejsze sprawy na głowie i zostali mi tylko najbliżsi.

Wśród nich była moja przyjaciółka, którą traktowałam dosłownie jak siostrę.

Trudno inaczej, bo znałyśmy się praktycznie całe życie. Byłyśmy z tego samego osiedla, a przypadłyśmy sobie do gustu już w zerówce. Później ta sama podstawówka, gimnazjum i szkoła średnia. Na studiach się rozdzieliłyśmy, ale więź przetrwała. Kiedy nie mogłam o czymś powiedzieć mamie, to jej bez wahania się zwierzałam. W drugą stronę działało to dokładnie tak samo.

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że po tylu latach coś może nas poróżnić. A tym bardziej, że mogłoby to być dziecko. Przez całą ciążę była przy mnie. Jako pierwsza osoba spoza rodziny zobaczyła moją córkę po porodzie. Wierna przyjaciółka i najlepsza ciocia, jaką mogłam sobie wyobrazić dla mojego szkraba.

Ale nagle to wszystko się wypaliło. Mijały kolejne miesiące i zaczęłyśmy się od siebie oddalać.

Zobacz również: LIST: „Od 5 lat jestem w ciąży. Nie rozumiem kobiet, którym wystarcza jedno dziecko”

Nie powiem, że tylko ona ponosi za to winę. Ja też się zmieniłam. Po prostu okazało się, że przyjaźń matki z bezdzietną nie działa. Pomimo ogromnej sympatii i wielu wspólnie spędzonych chwil, nasza znajomość zaczęła przechodzić potężny kryzys. Ona miała pretensje do mnie, ja nie rozumiałam jej i po ponad 20 latach niewiele już z tego zostało.

Nie potrafiłyśmy się odnaleźć w nowej sytuacji. Udawałyśmy, że wszystko jest po staremu, ale to było tylko zaklinanie rzeczywistości. Ona bez stałego partnera i dziecka, a ja z maluchem na ręku i planująca ślub. U niej wieczne imprezy, zakupy, wyjazdy - ja zamknięta w czterech ścianach, bo córka znowu złapała jakiegoś wirusa.

Już nie była na każde zawołanie i to mnie wkurzało. A ze mną też nie było o czym gadać, bo cały mój świat kręci się wokół córki.

Zazdroszczę wszystkim, którzy to przetrwali, ale nam się nie udało. Nasza przyjaźń praktycznie umarła. Kiedyś byłyśmy dla siebie na każde zawołanie, a teraz nie chce nam się nawet pisać. Bo niby o czym? Ciężko ze sobą połączyć dwa tak skrajnie różne światy. Ona opowiada mi, kogo ostatnio poderwała i przez ile nocy balowała, a ja mogę wspomnieć co najwyżej o wizycie u pediatry.

Taki układ po prostu nie działa. Pozostaje jeszcze nadzieja, że ona kiedyś też zostanie mamą i będziemy mogły odświeżyć kontakt. Wątpię jednak, czy to się uda. Przez ten czas z naprawdę wyjątkowej więzi już niewiele zostanie. Już teraz jesteśmy dla siebie jak dwie zupełnie obce osoby.

Strasznie szkoda, ale żyje się dalej. Zawsze będę przede wszystkim mamą, a dopiero później koleżanką.

Aleksandra

Zobacz również: LIST: „Chcę być mamą na pełny etat. Mąż nalega, żebym wróciła do pracy”

Polecane wideo

Pokazała macierzyństwo bez cenzury. Musisz zobaczyć te zdjęcia, zanim urodzisz dziecko
Pokazała macierzyństwo bez cenzury. Musisz zobaczyć te zdjęcia, zanim urodzisz dziecko - zdjęcie 1

Komentarze (118)

Ocena: 4.83 / 5
gość (Ocena: 1) 29.02.2020 00:16
przemawia przez ciebie egoizm do ciebie i twojego potomka. Tak się nie zachowuje przyjaciółka
odpowiedz
Dobra rada (Ocena: 5) 19.02.2020 12:36
„Zawsze będę przede wszystkim mamą, a dopiero później koleżanką.” - właśnie w tym jest problem. Zawsze będziesz przede wszystkim SOBĄ, a potem mamą, żoną, koleżanką, i tak dalej. Dziecko pójdzie do szkoły, a potem w końcu wyjedzie na studia, i wtedy matka budzi się z przysłowiową ręką w nocniku, bo w życiu pustka - żadnych hobby czy zainteresować, żadnych znajomych z którymi można wyjść na kawę, no chyba ze z sąsiadką, która i tak wkurza, a z mężem nawet ledwo co się gada, no bo o o czym. Autorko postu - napisz do koleżanki wiadomość, i powiedz, ze w sumie to normalne, ze może się od siebie oddalacie, ale fajnie by było chociaż raz na jakiś czas się zobaczyć. Może jakieś zajęcia sportowe, typu aerobik, albo bieganie razem? Uwierz mi ze Tobie tez się przyda godzina czy dwie dwa razy ma tydzień dla siebie. Dziecku potrzebna jest szczęśliwa, spełniona i zadowolona z życia mama, a nie zamknięta w czterech ścianach baba która powoli zapomina słów bo non stop tylko z dzieckiem siedzi. Pozdrawiam.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2020 17:05
Powiem tak: 2 bezdzietne się przyjaźnią, mają o czym rozmawiać (no raczej nie o dzieciach bo ich nie mają), jedna zostaje matką i nagle się od siebie oddalają.... zgadnijcie kto na logikę zazwyczaj zrywa kontakt jako pierwszy? Z doświadczenia wiem że nikt nie zrywa długoletniej przyjaźni z powodu urodzenia dziecka, chyba że jedna z osób nagle mówi tylko na 1 temat
zobacz odpowiedzi (1)
Ola (Ocena: 5) 17.02.2020 18:41
Moja znajoma ma podobnie. Odwróciła się od niej przyjaciółka bo nie może patrzeć że zaszła w ciążę już z 2 dzieckiem a ona stara się ze swoim partnerem i bez powodzenia. Nie ma oceniać każdy ma swoje życie i swoje powody
odpowiedz
Ann (Ocena: 5) 17.02.2020 12:42
Też tak miałam niestety :( Moja bardzo bliska koleżanka można nawet powiedzieć przyjaciółka, która w wieku 21 lat(!) stwierdziła, że się już wyszalała po tym jak wyszła za mąż i urodziła dziecko strasznie się zmieniła. Męża trzyma pod butem tak, że człowieka mi żal jak nie wiem co, czepianie się go o byle co i nie powiem jak nam sie nie raz zdarzy spotkac na mieście ( mieszkamy od siebie mniej niż 1 km) to wcale nie unikam tematów o jej dziecku - wręcz przeciwnie okazuję zainteresowanie ale z jej strony... masakra, dodam też że nie raz zapraszałam ją do siebie czy na jakieś małe imprezy, które organizowałam i co? za każdym razem odmowa i wymówka "bo katarek" " bo ona musi zostać w domu bo kaszelek" - a ojciec to przepraszam bardzo od czego?! No i niestety znajomość umarła śmiercią naturalną, teraz nawet jak ją widzę z daleka na mieście to nie wiem czy mam do niej podejsc...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie