„Rodzina chce decydować, jak ma wyglądać moje wesele”

Pola miała zupełnie inną wizję na własny ślub.
„Rodzina chce decydować, jak ma wyglądać moje wesele”
Fot. Unsplash
13.02.2020

Trudno wyobrazić sobie bardziej emocjonujące, a jednocześnie stresogenne wydarzenie niż organizacja własnego ślubu. Trzeba pamiętać o masie przeróżnych szczegółów, a przy okazji liczyć się z ogromnymi wydatkami. Kupno sukni, garnituru, dekoracji, kwiatów, wynajem sali, wysyłanie zaproszeń, bookowanie zespołu… Nic zatem dziwnego, że większość narzeczonych zwraca się o finansową pomoc do swoich rodziców. Niestety, takie rozwiązanie łączy się z tym, że rodzina i teściowie będą próbowali częściowo narzucić swoje pomysły.

Z takim problemem zmaga się właśnie Pola. Przyszła panna młoda ma zupełnie inną wizję własnego ślubu niż ta, którą chcą wcielić w życie jej najbliżsi.

Polecamy także: LIST: „Chcę być mamą na pełny etat. Mąż nalega, żebym wróciła do pracy”

„Szczerze kocham moich rodziców i jestem im bardzo wdzięczna za to, że sfinansują moje wesele. Rozumiem, że to duży wydatek i nie prosiłabym ich o pomoc, gdyby mnie i narzeczonego było na to stać. Ostatnio kupiliśmy jednak mieszkanie i większość naszych pensji idzie na spłatę kredytu. Pomoc rodziców i teściów jest tutaj nieoceniona i nie wiem, co zrobilibyśmy bez nich. Nie rozumiem jednak, dlaczego za wszelką cenę chcą mi narzucić, jak powinno wyglądać moje wesele. Przecież to ja biorę ślub... Oni już mieli swój, więc mieli szansę zrobić to po swojemu.

Momentami chce mi się płakać z bezsilności. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć kameralne, eleganckie wesele. Okrągłe stoły, biało-złote dekoracje, ściana z kwiatów, kącik ze słodkościami dla najmłodszych. Do tego sprawdzony zespół, który grał na weselu moich znajomych i mnie zachwycił. Rodzice nie zgodzili się na żadną z tych opcji. Stwierdzili, że bardziej praktyczne są podłużne stoły, bo zmieści się przy nich więcej osób i dzięki temu nie będziemy musieli rozdzielać ze sobą różnych krewnych. Ścianę z kwiatów uznali za zbędny wydatek, bo przecież za stołem młodych można powiesić zwykłe firanki i wpiąć tam jakieś ozdobne litery. Zespół nie przypadł im do gustu. Ich zdaniem lepszy będzie DJ-wodzirej, który puszcza piosenki na życzenie, a przy okazji rozbawia gości i wymyśla śmieszne zabawy.

Jestem załamana. O kameralnym weselu też ich zdaniem nie może być mowy, bo „wujek Stasiek się obrazi”, a „ciocia Krysia już przecież sukienkę sobie kupiła”. Ja zawsze chciałam mieć wesele na maksymalnie 50 osób, a nie na 200…

Fot. Unsplash

Moja mama i teściowa wtrącają się nie tylko do tego, jak ma wyglądać moja suknia ślubna, ale też jaki mam mieć makijaż i paznokcie. To już naprawdę robi się przesada… Z całym szacunkiem dla nich, ale czasy się trochę zmieniły i to, co podoba się im, jest już zwyczajnie niemodne.

Mieliśmy o to już mnóstwo kłótni. Płakałam, tłumaczyłam, że chcę się czuć dobrze we własnej skórze na moim ślubie i że to ja powinnam decydować o własnym wyglądzie. Nie słuchają mnie. Twierdzą, że one wiedzą lepiej i że chcą dla mnie dobrze.

Nie mam prawa głosu w żadnej kwestii, podobnie jak narzeczony. Tylko że jemu jest wszystko jedno, bo to facet. Dla niego liczy się tylko, żeby jedzenie na weselu było smaczne i muzyka taneczna. Reszta niezbyt go obchodzi, chociaż oczywiście jest mu przykro, że ja chodzę tym wszystkim taka podłamana.

Chciałabym mieć wymarzony ślub i wesele, ale jeśli to rodzice i teściowie mi go zorganizują według własnego gustu, to zapowiada się najgorszy dzień w moim życiu.

Jest tu może ktoś, kto był w podobnej sytuacji? Jak mam rozmawiać z rodzicami, którzy płacą za ślub, więc chcą decydować o wszystkim za mnie? Myślałam nawet o odwołaniu wesela i przełożeniu go na inny termin, ale to nie wchodzi w grę. Jeszcze długo będziemy w finansowym dołku, bo kredyt wzięliśmy na 20 lat…

Podpowiedzcie coś, błagam.
Pola”

Zobacz także: „Jest ich dwóch i nie wiem, którego wybrać”

Polecane wideo

30-latek ma dość samotności. Wymyślił dziwny sposób, żeby znaleźć dziewczynę
30-latek ma dość samotności. Wymyślił dziwny sposób, żeby znaleźć dziewczynę - zdjęcie 1

Komentarze (24)

Ocena: 4.42 / 5
Patrycja (Ocena: 5) 19.02.2020 07:51
Ja sama prosiłam moich rodziców o pomoc w znalezieniu sali. Tak nam się potoczyło, że ślub mieliśmy na Śląsku i cieszę się, że nam pomogli. Miałam piękną salę w hotelu biały dom w czerwionka-leszczyny i byłam mega zadowolona z ich wyboru.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.02.2020 12:11
W zyciu bym sie na to nie zgodzila. Wezcie slub cywilny, w innym miejscie najlepiej i z glowy ta cala impreza :) wesele zorganizujecie sobie ja bedzie Was na nie stac, a na 50 osob zbierzece pieniadze szybciej niz Ci sie wydaje :)
odpowiedz
Jagoda (Ocena: 5) 17.02.2020 22:46
Moi się wtrącali jeśli chodzi o jedzenie, ale nie żałuję, bo mama mi bardzo dobrze doradziła. Mieliśmy jedzenie od Catering Arts i naprawdę było pysznie.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 1) 16.02.2020 16:21
Byłam. Sami zapłaciliśmy za nasze wesele, a że było to właśnie eleganckie, kameralne przyjęcie, to nasz budżet jakoś się spiął, a potem prawie wszystko się zwróciło z kopert, także debet był minimalny. To był nasz ślub, więc było dla nas oczywiste, że my za niego płacimy i wygląda tak, jak my tego chcemy. Rodzice na początku byli podłamani, ale po weselu zmienili zdanie. Wręcz wpadli w zachwyt, że tak to wypadło elegancko i z klasą.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.02.2020 13:18
Z mężem sami płaciliśmy za naszą uroczystość i nikt nam się nie wtrącał w to co chcieliśmy, by było na weselu. Z atrakcji była fotobudka i animatorka dla dzieci, dodatkowo zamówiliśmy z cateringu Blue z Mokobód stół ze słodkościami i wiejski stół. Goście na naszym weselu bawili się do białego rana więc to dla nas znak, że było dobrze. Nie można sobie dać wejść na głowę..
odpowiedz

Polecane dla Ciebie