LIST: „Byłam na bardzo niezręcznej randce. Chłopak na wstępie postawił mi warunek”

Agnieszka nie mogła zamówić tego, na co miała ochotę.
LIST: „Byłam na bardzo niezręcznej randce. Chłopak na wstępie postawił mi warunek”
Fot. Unsplash
19.01.2020

Od ostatniego związku minęło już trochę czasu. Rozstaliśmy się ponad rok temu i przez ten czas jakoś nie bardzo miałam ochotę nawiązywać nowe znajomości. On był jednak strasznie uparty, a przy tym uroczy. Stwierdził, że będzie cierpliwie czekał, bo naprawdę chce mnie lepiej poznać. Miałam chwilę słabości i wreszcie się zgodziłam.

Zobacz również: Chłopak chciał podzielić rachunek na randce. O reakcji dziewczyny mówi dziś cały Internet

Myślałam, że wiem z kim się umawiam. Pierwszy raz spotkałam go na imprezie organizowanej przez wspólną znajomą. Już wtedy kręcił się gdzieś w pobliżu, a później często do mnie pisał. Do dziś nie wiem, kto dał mu numer, ale ta zawziętość nawet mi imponowała. Stwierdziłam, że to musi być facet, który ma coś do zaoferowania. Inaczej by się tak nie starał.

Pierwsza oficjalna randka za nami, ale na kolejną naprawdę nie mam ochoty.

Od początku sprawiał wrażenie strasznie pewnego siebie. Wyglądał na faceta, który ma głowę na karku i dobrze sobie w życiu radzi. Kiedy zaprosił mnie to jednej z lepszych restauracji, to tylko się potwierdziło. Jasne, prawdziwą miłość można znaleźć nawet w fast foodzie, ale jednak przyjemniej spotkać się w eleganckim miejscu i zjeść coś dobrego.

Czar prysł i to bardzo szybko. Kelnerka przyniosła menu, a on uprzedził, że to nie jest tani lokal. Stwierdził nawet, że ceny są wygórowane i lepiej uważać. Byłoby dobrze, gdybyśmy nie przekroczyli ustalonego na dziś budżetu, który wynosi 200 zł za naszą dwójkę. Więcej nie ma sensu. A poza tym on wziął tylko tyle, bo się zagapił i karta została w domu.

Byłam naprawdę zaskoczona.

Zobacz również: Chciała, żeby zapłacił za nią rachunek na randce. Odpowiedź chłopaka zwaliła ją z nóg

Nie żartował, bo wybierając danie sugerował się przede wszystkim ceną. W tym momencie nie wiedziałam - czy on naprawdę nie wziął tej karty, czy może jednak nie stać go na droższe wyjście. Jeśli tak, to nie rozumiem całej tej koncepcji i zapraszania mnie do tego akurat lokalu.

Od razu spojrzałam, że kieliszek zamówionego wina kosztował 15 zł, więc niewiele mi już zostało. Postanowiłam wziąć coś z przystawek, posiedzieć jeszcze chwilę i dać sobie spokój. Jedzenie dosłownie stawało mi w gardle. Miałam wrażenie, że on liczy w myślach, czy na pewno mu starczy.

Naprawę wolałabym burgera i frytki w budzie na osiedlu, żeby tylko nie musieć tego przeżywać.

Pod koniec okazało się, że wyszło nieco ponad 100 zł. Odetchnął z ulgą i jeszcze obnosił się tym, że dał kelnerce 20 zł napiwku. Jeśli chciał sprawdzić, czy nie jestem materialistką, to zrobił to w najgorszy możliwy sposób.

Nie szukam sponsora, ale facet powinien mieć jednak klasę. Kiedy zapraszam, wtedy płacę i nie liczę każdego grosika. Zachował się jak mały chłopiec, który dostał kieszonkowe od rodziców i chciał kupić koleżance loda. Od dorosłego mężczyzny oczekiwałabym jednak czegoś innego.

Agnieszka

Zobacz również: Na randce udaje, że nie wziął portfela. Mało która dziewczyna zdaje ten test

Polecane wideo

Wszyscy myślą, że jest z nim dla pieniędzy. Z taką urodą mogłaby mieć każdego
Wszyscy myślą, że jest z nim dla pieniędzy. Z taką urodą mogłaby mieć każdego - zdjęcie 1
Komentarze (78)
Ocena: 4.76 / 5
gość (Ocena: 5) 21.01.2020 01:36
Zawsze staram się nie zamawiać drogich rzeczy, kiedy wiem że facet chce za mnie zapłacić ale czułabym się strasznie gdyby ktoś na starcie postawił mi warunek że mogę wydać np max 20 zł i tyle. Po co iść do tak drogiego miejsca na które kogoś nie stać? Po co zapraszać kogoś, co do kogo mamy obawy że chce tylko nażreć się na nasz koszt?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 20.01.2020 13:27
Jestem za tym żeby zaczynać skromnie. Po tym można poznać wartościową osobę. Można zaprosić na spacer. Nawet przy takiej temperaturze to samo zdrowie. Dobrym pomysłem na randkę w lecie jest zabranie kosza piknikowego, rozłożenie koca w cieniu, poczęstowania tym co samemu się przygotowało. Jakieś większe wydatki dopiero jak już się pozna kogoś na tyle dobrze że można mu zaufać. Kobiety dzisiaj są interesowne. Widać to po tych wszystkich celebrytkach które wychodzą za milionerów, albo zachodzą w ciąże z mężczyznami którzy mogli by być ich dziadkami.
zobacz odpowiedzi (4)
gość (Ocena: 5) 20.01.2020 10:08
ten kto zaprasza i wybiera lokal, ten placi, niewazne czy kobieta czy mezczyzna. tyle w temacie, gosc jest zalosny i podziwiam autorke, ze po takim wstepie jeszcze tam siedziala
odpowiedz
J (Ocena: 5) 20.01.2020 00:57
Do wszystkich którzy mówią że to ona nie ma klasy i że powinna się dołożyć/zapłacić za siebie: 1. Jeśli to on ją zaprosił i wybrał lokal to nie może oczekiwać że osoba zaproszona jest w stanie za siebie zapłacić - jeśli tego oczekujesz to razem ustalacie dokąd idziecie 2. Mógł zaprosić ją w tańsze miejsce i zapłacić jeśli chciał być miły lub zapytać przed faktem jak dzielą się rachunkiem
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 19.01.2020 19:02
Mnie się w takiej sytuacji włącza tryb „milusia zolza” - gdy przyszedł by kelner o zapytał o zamówienie z uśmiechem na twarzy powiedziałabym ze proszę tylko o wodę mineralna. Potem krótka gadka z panem skąpym i do domu.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie