LIST: „Ważę 90 kg, a koleżanki mi zazdroszczą. Widzą, jak faceci na mnie patrzą”

Smukłe znajome Ady są bardziej zakompleksione od niej.
LIST: „Ważę 90 kg, a koleżanki mi zazdroszczą. Widzą, jak faceci na mnie patrzą”
Fot. iStock
11.12.2019

Zawsze śmieszą mnie teksty o „promowaniu otyłości”. Mają tyle samo wspólnego z rzeczywistością, co promowanie np. orientacji. Kup dzisiaj, skorzystaj z rabatu, druga gratis. Bo jak można reklamować coś, na co tak naprawdę nie mamy żadnego wpływu? Nie znam żadnej osoby, która postanowiłaby przytyć, bo zobaczyła blogerkę plus size. A tym bardziej zakochać się w osobie tej samej płci, bo taka jest moda.

Zobacz również: Dziennikarz zaatakował modelkę plus size: „Potrzebujesz nowych przyjaciół, którzy wytkną ci chorobliwą otyłość”

Wspominam o tym nie bez powodu. Prawdopodobnie sama wyjdę na taką „promotorkę”, bo mam czelność mówić wprost, że lubię siebie. A według niektórych nie powinnam. Szybko znajdą się doradcy, którzy będą zachęcać mnie do zrzucenia kilogramów. Gdyby to było takie proste, to może nawet bym się zastanowiła. Ale ja zawsze byłam nieco większą dziewczynką.

Zdaję sobie sprawę, że wkurzam ludzi. Nie użalam się nad własnym losem i nie płaczę, że nikt mnie nie chce.

Prawda jest zupełnie inna, o czym nie mówi się raczej głośno. Bo jak to możliwe, że faceci na mnie patrzą i to wcale nie z obrzydzeniem? Na mój widok powinni się wzdrygać i uciekać. Zamiast tego częściej widzę szczere uśmiechy i mrugnięcia okiem. Miałam być niewidzialna, a naprawdę im się podobam. Oczywiście nie wszystkim, ale nadwaga jednak nie skazała mnie na wieczną samotność.

Moje koleżanki też zdają sobie z tego sprawę i nagle okazuje się, że wcale mi nie współczują. Wręcz zazdroszczą. Kobiecych kształtów, pewności siebie, radości życia, powodzenia u płci przeciwnej. Nie twierdzę, że powinny być takie, jak ja. Jednak dziwnym trafem nie do końca lubią szczupłą wersję siebie.

Niektórzy myślą, że jestem kłębkiem nerwów, a kompleksy zżerają mnie od środka. Jest wręcz odwrotnie.

Zobacz również: Otyła blogerka pokazała przystojnego chłopaka. „Nie zasługujesz na niego! Co on w tobie widzi?!”

To ja chodzę z podniesioną głową, tańczę na środku parkietu, uśmiecham się do facetów i nie przepraszam za to, że żyję. One ciągle szukają dziury w całym i nie są z siebie zadowolone. Z czego to wynika? Przecież teoretycznie 90-kilogramowa dziewczyna powinna siedzieć zapłakana w kącie, a one - wysokie, smukłe, wyprostowane jak struny - ewentualnie ją pocieszać. W naszej paczce role się odwróciły.

Jestem duszą towarzystwa i nie mogę narzekać na brak zainteresowania. One wciąż zastanawiają się nad tym, co jeszcze mogłyby sobie poprawić, domalować, dokleić, ukryć. To jakaś fiksacja, która pochłania całą ich energię. I nagle okazuje się, że to nie mnie należy współczuć. Może jestem trochę większa, ale widocznie inni to lubią.

Tak się jakoś składa, że z figurą modelki lądują na kozetce u psychologa albo na konsultacji w gabinecie medycyny estetycznej. Ja tego nie potrzebuję.

Może się wydawać, że osoby z tzw. nadwagą są skazane na wieczne cierpienie. Chyba, że schudną. Nikt ich nie lubi. Sami siebie nie trawią. Ale to tak nie działa, o czym przekonuję się od dłuższego czasu. Zwłaszcza kobiety w większym rozmiarze nie mają powodów do zmartwień. Po prostu się podobają. Widzę to, czuję na własnej skórze i słyszę, gdziekolwiek się pojawię.

I chyba dlatego jesteśmy tak atakowane. Dziewczyny pełne kompleksów to widzą i stąd nasza kiepska prasa. Próbują zrobić z nas ofiary losu, a tak naprawdę to one mają problem ze sobą. Zazdroszczą mi biustu, pośladków, figury gruszki. Stroją się godzinami, a później i tak nie lubią siebie. I nie mówię tego po to, żeby się dowartościować. Tak po prostu jest.

4 na 5 facetów spojrzy jednak na mnie. 3 będzie chciało czegoś więcej. Niezły wynik, jak na osobę, która miała się nikomu nie podobać. Prawda?

Ada

Zobacz również: Waży niemal 100 kg, ale nikt nie wytyka jej nadwagi. BMI to jednak nie wszystko

Polecane wideo

Waży niemal 100 kg, ale nikt nie wytyka jej nadwagi. BMI to jednak nie wszystko
Waży niemal 100 kg, ale nikt nie wytyka jej nadwagi. BMI to jednak nie wszystko - zdjęcie 1
Komentarze (59)
Ocena: 4.8 / 5
gość (Ocena: 5) 11.05.2020 15:56
Plot twist: tak naprawdę nie chodzi o to, że facetom podoba się (nad)waga. Kilogramy kilogramom nierówne. To co odpycha facetów od kobiety, to mogą być różne inne rzeczy, albo nawet ich składowa. Nieproporcjonalność budowy ciała, ociężałość, nerwowość, zła higiena ciała czy umysłu. Co z tego że laska mało waży, skoro z płaskim brzuchem wszystko ma płaskie, albo i nadal właśnie z oponką (to możliwe, jeśli się katuje ćwiczeniami kardio, a nie na sylwetkę), do tego od diety kompletnie nie do życia, osłabiona, pluje jadem a mina wiecznie jakby chciała kogoś zabić. U grubszej może być z kolei ociężałość z obżarstwa, frustracja, duze ale obwisłe czy lejąca się dupa. To nie tak ze grube jest złe, grubym trzeba umieć być :p szczupłym też xd
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.12.2019 21:42
Mnie rzucił chłopak jak się roztyłam, to była wina leków. Jak już wyzdrowiałam przeszłam na dietę lightdiet i wróciłam do dawnej figury, a on z podkulonym ogonem wrócił, ale nie było powrotu.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2019 11:57
Było. Dziesięć razy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.12.2019 07:13
Wiadomo, że ten mierny artykuł jest napisany celowo żeby wzbudzać jatkę w komentarzach . No i wyszło, wyświetlenia się nabijają. Pani redaktorka nie dostanie po pensji. Ale ludzie, przyjmijcie do głów, że ludziom podobają się różne rzeczy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 12.12.2019 23:39
Prawda jest taka, że nikt nie chce być gruby, tak samo jak nikt nie chce być stary czy umrzeć. Dwie ostatnie rzeczy musimy zaakceptować i się z nimi pogodzić, a ta pierwsza jest do pokonania i trzeba z nią walczyć.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie