LIST: „Nie mogłam się dogadać w hotelu za granicą. Nikt nie mówił po polsku”

Julia czuła się jak gość drugiej kategorii.
LIST: „Nie mogłam się dogadać w hotelu za granicą. Nikt nie mówił po polsku”
fot. Pixabay
14.07.2019

Do tej pory unikałam takich wyjazdów, bo strasznie mnie to stresowało. Daleko od domu, trudno się porozumieć, a i wysokie ceny robiły swoje. W tym roku zaryzykowałam ze względu na chłopaka. Namawiał mnie strasznie długo i przekonywał, że wszystko będzie w porządku. Odwiedziliśmy Grecję. Chociaż było tam naprawdę pięknie, to wracam z mieszanymi uczuciami.

Zobacz również: LIST: „Chłopak poskąpił na porządne wakacje. Zafundował najtańszą wycieczkę”

To, co najbardziej mnie przekonało, to zapewniania biura podróży. W ofercie jak byk napisano, że hotel jest często wybierany przez naszych rodaków. Są tam nawet polscy animatorzy. Uspokoiło mnie to bardzo i poleciałam przekonana, że nie ma się czego bać. Jakie było moje zdziwienie, kiedy problemy zaczęły się już przy zameldowaniu…

Niby obiekt popularny wśród Polaków, i rzeczywiście było ich tam sporo, ale bez języka obcego nie sposób sobie poradzić.

Całe szczęście, że mój chłopak zna podstawy angielskiego. Inaczej pewnie do dzisiaj byśmy tam stali i czekali na pokój. Było dokładnie tak, jak wcześniej myślałam. Trzeba ogarniać język obcy w stopniu komunikatywnym, bo inaczej czujesz się jak gość drugiej kategorii. O wiele łatwiej mają turyści z Niemiec i Rosji, bo mogą się dogadać po swojemu.

Animacje po polsku były, ale wyłącznie dla dzieci. Wszystkie wieczorne zabawy po angielsku, więc nawet się tam nie pchałam. W sklepikach i na plaży także ani me, ani be po polsku. Stresowało mnie każde wyjście i byłam uzależniona od innych. Tak to wyglądało w moich koszmarach i niestety się spełniło.

Mam żal. Jakoś ludzie z innych krajów nie mają takich problemów na wakacjach. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zna ich język.

Zobacz również: LIST: „Położyłam ręcznik na hotelowym leżaku, a ktoś i tak go zajął. Ludzie są podli”

Z ogłoszenia wynikało, że to niemal polski hotel, bo tak chętnie odwiedzany przez naszych rodaków. Faktycznie ich nie brakowało, ale na tym polskość się kończyła. Wszystkie dania opisane po angielsku, barman też tylko tak rozumie, a nawet w TV żadnego naszego kanału. Przyznam, że nie była to najbardziej komfortowa sytuacja w moim życiu.

Piękne widoczki, czysta i ciepła woda, a ja zamiast się wyluzować, to wróciłam jeszcze bardziej zestresowana. Kiedy potrzebowałam czegokolwiek, to chłopak musiał wkraczać do akcji ze swoją łamaną angielszczyzną. Moja jest jeszcze gorsza, bo nie uczyłam się prywatnie, a w szkole miałam pecha do beznadziejnych nauczycieli.

Jeśli tak to wygląda w innych częściach świata, to ja jednak wolę nasz zimny Bałtyk

Największy żal mam do biura podróży, które przedstawiało to zupełnie inaczej. Miałam poczuć się tam jak w domu. Chłopak też powinien się zastanowić. Wiedział, czego się boję i jaka ze mnie poliglotka. Byliśmy tam 7 pełnych dni, a wyluzowałam w sumie chyba przez 2. Zwłaszcza wtedy, gdy nie musiałam się do nikogo odzywać. Przez całą resztę czasu byłam w ciągłym napięciu.

Żeby tylko nikt mnie nie zagadał… Żebym tylko zrozumiała, co sobie nakładam na talerz… Żeby to się wreszcie skończyło. Pierwszy i niemal na pewno ostatni taki wyjazd. Co z tego, że pogoda lepsza, skoro człowiek nie może być tam sobą. Chętnie bym kogoś poznała i pozwiedzała, ale z powodu języka wolałam się nie wychylać.

Jak to jest, że personel uczy się niemieckiego czy rosyjskiego, a polskich turystów ma gdzieś?

Julia

Zobacz również: LIST: „Moi znajomi mają po 30 lat i nigdy nie byli za granicą. To jest kalectwo”

Bez TYCH rzeczy lepiej nie wsiadać do samolotu
Bez TYCH rzeczy lepiej nie wsiadać do samolotu - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (67)

Ocena: 4.49 / 5
gość (Ocena: 2) 18.07.2019 09:11
Czytam to i chce mi się śmiać. Wielki foch na cały świat, bo za granicą nie mówią w jej języku. Sorry, ale po to uczy się języków obcych, żeby dogadać się z innymi. Język polski jest trudny i obcokrajowcom nie opłaca się go uczyć. Wolą wybierać języki, którymi dogadają się z większą ilością ludzi. Radzę iść za ich przykładem i opanować komunikatywnej chociaż język angielski. Na pewno nie zaszkodzi.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2019 21:35
Skislam, kursy angielskiego sa tanie, naprawde. Z posredniaka mozna dostac za darmo. Do meldunku czy kupienia czegos w sklepie wystarcza podstawy ktorych sie dzieci w podstawowce ucza, nie mowiac juz o ludziach w szkole sredniej. Wstydem jest nie znac kilku slow. Ja jestem samoukiem, bo w szkole mialam tylko niemiecki. Ten samouk wyjechal pozniej na wlasna reke do Kanady i zyje. To z lenistwa ludzie sie nie ucza. Teraz jest youtube, internet, smartfony. Ja kiedys moglam o tym pomarzyc.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2019 20:48
Personel uczy się rosyjskiego i niemieckiego ? Gdzie niby ?! Co za bzdury... Byłam już w wielu miejscach i jeszcze nie słyszałam, żeby w Grecji czy Hiszpanii ktoś po niemiecku czy rusku na recepcji mówił. Skąd ty wytrzasnęłaś takie bzdury ?? Niemcy tak samo jak Ruskie, Polacy czy inne narody muszą się porozumieć w języku angielskim tylko i wyłącznie, albo najlepiej w języku tamtejszego kraju. Oni wcale lepiej nie mają.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2019 12:23
nie wiem jak mozna byc tak nieogarnietym. Moi rodzice, wujkowie, ciotki w wieku 50 plus jezdza na wakacje za granice, nie mowia po angielsku WCALE i jakos sobie radza! Nie slyszalam, zeby mieli z czyms problem a tu mloda dziewczyna cale wakacje siedzi zestresowana bo sobie nie radzi…zalosne
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 16.07.2019 11:38
Ten list jest tak zalosny, ze az zal bylo to czytac. Bardzo duzo podrozuje, Polakow spotyka sie wszedzie ale nie przyszloby mi do glowy oczekiwac menu czy czegokolwiek innego w jezyku polskim. Nie wiem z jakiej pipidowy sie wyrwalas ale to wrecz smieszne. Nie znac przynajmniej podstaw angielskiego w tym wieku to tez wstyd..
odpowiedz

Polecane dla Ciebie