LIST: „Koleżanka odwiedziła mnie pierwszy raz po porodzie. Przyszła z pustymi rękami!”

Patrycja spodziewała się przynajmniej drobnego upominku dla dziecka.
LIST: „Koleżanka odwiedziła mnie pierwszy raz po porodzie. Przyszła z pustymi rękami!”
Fot. pexels.com
26.06.2019

Nigdy nie byłam zachłanną osobą. Nie oceniam ludzi na podstawie tego, co posiadają i czym się ze mną dzielą. Są jednak jakieś zasady i granice bezczelności, a tym razem zostały przekroczone. Dla mnie to oczywiste, że jak odwiedzasz kogoś pierwszy raz w nowym mieszkaniu, to przynosisz jakiś gadżet do domu. A jak idziesz zobaczyć noworodka, to wręcza się pieluchy, ubranka czy zabawki. Jednak nie wszyscy potrafią się zachować.

Zobacz również: LIST: „Dałam chrześniakowi 200 zł na komunię. Teraz jego rodzice się mszczą”

To moje pierwsze dziecko, więc sytuacja podwójnie szczególna. Tym bardziej, że w moim najbliższym otoczeniu więcej maluchów nie ma. Wszystkie moje koleżanki jeszcze z tym zwlekają. Na szczęście większość z nich stanęło na wysokości zadania. Wspierały mnie w czasie ciąży i po porodzie też widzę, że mogę na nie liczyć. Świadczą o tym choćby tak drobne gesty, jak upominki dla dzidziusia.

Ostatnio zaprosiłam kilka przyjaciółek, żeby mogły wreszcie zobaczyć mojego synka. Chciałam to załatwić za jednym zamachem.

Prawie każda z nich potrafiła się zachować, a tylko jedna przyszła z pustymi rękami. Niestety, takie przypadki człowiek najlepiej zapamiętuje i coś mi mówi, że jeszcze długo będę miała żal. Nie chodzi oczywiście o to, która ile pieniędzy wydała. Liczy się wyłącznie gest, a Karolinie ewidentnie go zabrakło. Przyszła do mnie jakby się wybierała na zwykłą kawę z kumpelami, a nie zobaczyć dziecko przyjaciółki.

Ogólnie dostałam sporo fajnych i przydatnych rzeczy. Specjalną poduszkę do karmienia piersią, słodkie ubranka, zapas pieluch i elektroniczną nianię z kamerą. Nie zrzucały się na to, ale każda przyniosła coś od siebie. Oprócz tej jednej wspomnianej, która postanowiła zabrać tylko siebie. Dla mnie to straszny zgrzyt, bo miałam ją za bardziej ogarniętą. A tu się okazuje, że jednak nie.

Podziękowałam za wszystkie prezenty, starając się unikać jej spojrzenia. Bo ona jeszcze bezczelnie na mnie patrzyła i nie widziała problemu.

Zobacz również: „Przyjaciółka ukradła imię mojego dziecka!”

Mogła dać cokolwiek, bo przecież nie liczy się wartość, ale gest. Zamiast tego wybrała najgorsze rozwiązanie, którego długo jej nie zapomnę. Pozostałe koleżanki nie chciały tego przy mnie komentować, ale wiem, że też są oburzone. Ona mogła się jeszcze zreflektować i w tej sytuacji zaproponować kupno czegoś praktycznego, co mi się jeszcze przyda. Ale nie - siedziała u mnie bez obciachu i w tym temacie milczała jak grób. Nawet się znowu zapowiedziała. Na pewno bez upominku.

Co ona sobie myślała idąc do mnie z pustymi rękami? Od razu zaczęłam się zastanawiać, czy jej czymś nie podpadłam. A może już ma żal do mojego synka, że z jego powodu nie będziemy się tak często widywać. Szczerze mówiąc - w tej sytuacji to raczej mała strata. Właśnie pokazała kim jest naprawdę i na co ją stać.

Wspomniałam o tym mamie i też stwierdziła, że to bezczelna dziewucha. Wcale jej się nie dziwię.

Postanowiłam poruszyć ten temat publicznie nawet nie po to, żeby się wyżalić. Chociaż zawiedziona jestem bardzo i wcale nie chodzi o jakiś konkretny prezent. Raczej gest. W głowie mi się nie mieści, że niektórzy ludzie są tak kiepsko wychowani. Dla mnie to elementarna zasada, że jak odwiedzasz kogoś w ważnym momencie życia (tym bardziej przyjaciółkę), to wypadałoby wręczyć chociaż symboliczną drobnostkę. A tu zupełnie nic.

Jakoś straciłam zapał i ochotę, żeby utrzymywać dalej tę znajomość. Powiecie, że taka mała wpadka nie powinna przekreślać lat przyjaźni. Ale czy to rzeczywiście było coś takiego? Jakoś po tym nie potrafię jej nazwać swoją przyjaciółką. Okazała się jedną z wielu koleżanek, piątą wodą po kisielu. Choć nawet od dalszych znajomych dostałam upominki dla dziecka. Bezpośrednio lub przez mojego męża.

I co ja mam z nią zrobić? Naprawdę, są jakieś granice bezczelności. Ona zachowała się po prostu beznadziejnie i nadal nie widzi problemu.

Patrycja

Zobacz również: LIST: „Moje chore dziecko rozbiło w sklepie butelkę drogiego alkoholu. Nie zapłacę!”

To dziecko nie ma żadnych wad. Twarzy tej dziewczynki długo nie zapomnisz
To dziecko nie ma żadnych wad. Twarzy tej dziewczynki długo nie zapomnisz - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (108)

Ocena: 4.25 / 5
gość (Ocena: 5) 02.07.2019 19:53
Nie ma takiego obowiazku, to jest gest. Nie jest tez Twoja rodzina a kolezanka, bycmoze przyszla majac ochote na Twoje towarzystwo a nie ogladanie „bOMbelka” dla mnie niepojete jest Twoje zdanie na ten temat. Swietnie ze inne przyniosly ale brzmisz jakbys liczyla na podarki a nie zwykle ot co towarzystwo
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.07.2019 17:47
Dlatego lepiej nie odwiedzać nikogo. Problemu i pretensji wtedy nie będzie. Mało zarabiam to i odechciewa się chodzić po jakichkolwiek koleżankach czy nawet siostrach. Po mimo że kilka razy już mnie zapraszały to i tak nie przychodziłam. Szkoda mi czasu na takie odwiedziny.
odpowiedz
Olivier z nk (Ocena: 5) 01.07.2019 16:20
Nie ma obowiazku kupowac niczego dla twego ŚMIERDZACEGO OBSRANEGO BĘKARTA
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 01.07.2019 14:31
Jesteś bezczelna i wyrachowana
odpowiedz
Pinda (Ocena: 5) 29.06.2019 21:43
Tak,to nietaktowne z jej strony. Tylko,ze twoje przezywanie tej sprawy swiadczy o tym,ze zalezy ci na prezentach. Nie dajesz jej szansy,pomimo,ze znow chce cie odwiedzic. Moze nie miala czasu,pieniedzy ani specjalnie ochoty,zeby sie z tego tlumaczyc?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie