LIST: „Znajomi nie zaprosili mnie na grilla, bo jestem weganką. Strasznie się na nich zawiodłam”

Sylwia zawiodła się na swoich mięsożernych znajomych.
LIST: „Znajomi nie zaprosili mnie na grilla, bo jestem weganką. Strasznie się na nich zawiodłam”
Fot. pexels.com
09.06.2019

O takich osobach jak ja mówi się, że są przewrażliwione. Sama stwarzam sobie problem, a później oskarżam wszystkich innych o złą wolę. Obnoszę się ze swoimi przekonaniami i oczekuję specjalnego traktowania. Wiecie co? Takie komentarze wynikają wyłącznie ze złej woli. Jak ktoś chce żyć według swoich wartości, to próbuje się z niego zrobić wariata.

Zobacz również: Tym obrazkiem weganie chcą nas zniechęcić do picia mleka. Internauci zniesmaczeni

W moim przypadku chodzi o to, co jem, a czego nie. Odstaję od normy, więc jestem dziwna, podejrzana, nie do końca normalna. To większość zawsze ma rację. Moje teorie są fanaberią zmanierowanej dziewczyny, która nic nie wie o życiu i uległa głupiej propagandzie. Przez rok mojego weganizmu nasłuchałam się podobnych komentarzy. Dziś raczej mnie śmieszą, niż martwią.

Tylko, że dyskryminacja takich osób jest niestety faktem. Ja czuję się gorzej traktowana nawet przez najbliższych.

Grill. Niby głupia rzecz, ale zawsze lubiłam takie spotkania. Nawet nie chodzi o jedzenie, ale możliwość spędzenia przyjemnie czasu pod gołym niebem. Lubię wpatrywać się w ogień, rozmawiać, czymś smacznym do picia też nie pogardzę. To chwila oddechu i oderwania od szarej rzeczywistości. Ale teraz okazuje się, że raczej nie dla mnie. Już nie jestem mile widziana.

W poprzednich latach regularnie byłam zapraszana przez znajomych i nagle coś się zmieniło. Czym im podpadłam? Wychodzi na to, że moją dietą i przekonaniami. Zamiast mnie wspierać, to widzą problemy tam, gdzie ich na pewno nie ma. A o wszystkim dowiaduję się oczywiście po fakcie i od osób postronnych.

Przykład? Choćby ostatnia impreza pod chmurką, o której nie miałam pojęcia. Dopiero później zobaczyłam zdjęcia.

Zobacz również: Podmienił wegańskiej dziewczynie napój sojowy na mleko. Przerażający efekt

Wchodzę na Facebooka, a tam jedna z najlepszych przyjaciółek pozuje do fotki w jakimś ogrodzie. Wokół niej sami nasi wspólni znajomi. Rozpoznałam to miejsce. Grilla też tam dostrzegłam. Aż się zagotowałam, bo powinnam tam być. W końcu wszyscy się lubimy i jakoś do tej pory spędzaliśmy czas razem. Od razu napisałam komentarz pod zdjęciem: „widzę, że fajnie się bawicie”.

Przez kilka godzin cisza. Nikt nie chciał się do tego odnieść. Wreszcie koleżanka odpisała, niby dla żartu, że „nie chcieliśmy urazić twoich uczuć wegańskich”. Że niby religijnych. A obok ikonka z hot dogiem. No i koniecznie musimy się zgadać, to ona mnie zaprosi na sałatkę. Poczułam się jak człowiek specjalnej troski.

Nie dość, że wyrzucili mnie ze swojej grupy, to teraz jeszcze drwią. I pomyśleć, że wszystko rozbija się o to, co kto je. Ale to jest pewnie pretekst.

Widocznie nagle uznali mnie za psychopatkę, chociaż weganką nie jestem od wczoraj. Wcześniej im to jednak nie przeszkadzało. Ale grill kojarzy się z kiełbasą i karkówką, więc nie będą mnie prowokować. Co za bzdura… Nigdy nie komentowałam cudzej diety. Nie mówiłam o jedzeniu padliny, krwi na rękach i tak dalej. Po prostu mam własne przekonania i oni mają prawo do tego samego.

Nie oczekuję, że nagle wszyscy wokół zaczną podzielać moje wartości. A wychodzi na to, że oni oczekują tego ode mnie. Skoro nie jestem mięsożerna to wypad z grupy. Strasznie się na nich zawiodłam. Ludzi nie powinno się dzielić z tego powodu. Czuję się jak persona non grata. Ofiara dyskryminacji. Zaszczuta.

Ale może lepiej późno, niż wcale? Przynajmniej widzę, że oni wcale nie są tacy fajni, jak przez długie lata myślałam. W jednej chwili się odwrócili. Pewnie przez wyrzuty sumienia, że ja nie jestem obojętna na cierpienie żywych istot. Im jest wszystko jedno, jak cierpi kurczak, krowa, czy w tym przypadku ja.

Sylwia

Zobacz również: LIST: „Nie będę karmiła piersią, bo jestem weganką. Mleko ludzkie nie różni się od krowiego”

Dieta zapisana w gwiazdach. To powinien jeść każdy znak zodiaku
Dieta zapisana w gwiazdach. To powinien jeść każdy znak zodiaku - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (34)

Ocena: 4.82 / 5
gość (Ocena: 5) 11.06.2019 22:06
No jakbyś ty mi tak na moim przyjęciu grillowym zaczęła p*erdolić o tym, że jem ,,padlinę,, , ,,mam krew na rękach,, i ze właśnie zjadam biednego kurczaczka, który niedawno żył i sobie hasał, że jestem mordercą zwierząt itp. (słowa większości wegan) to nie wiem co bym ci zrobiła, i uwierz mi, więcej byś u mnie miejsca nie zaznała. To że ktoś je mięso, nie oznacza że jest gorszy od ciebie w twoim mniemaniu. I nie dziwie się koleżance, że cię nie zaprosiła, bo najwyraźniej chciała tego uniknąć.
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 3) 10.06.2019 17:50
Może problem stanowi to, że koleżanka źle czułaby się w roli gospodyni, gdyby nie zapewniłaby Ci wegańskiego poczęstunku? Owszem można grillować też warzywa, ale czy już na tym samym oblepionym tłuszczami zwierzecymi ruszcie? Może powinnaś się zastanowić co stanowi problem dla twoich przyjaciół zamiast od razu dopatrywać się w nich wrogów weganizmu i zwierząt? Powinnaś porozmawiać z nimi na temat swojej diety i waszych dalszych relacji i może wspólnie opracować satysfakcjonujące dla wszystkich rozwiązania? Może powinnaś zaproponować, że zadbasz o prowiant dla siebie , a oni że czasem będą organizować spotkania z weganskimi potrawami w przygotowaniu których ty byś pomagała? Nie bez powodu spostrzega się weganow jako dziwaków, których należy unikać. Większość odstając od reszty ludzi wymaga specjalnego traktowania i szczególnej uwagi w dobieraniu słów , bo nie przepuszcza żadnej okazji by osądzać mięsożerców i wywyższać się nad resztą. Rzeczywiście dużo wegan próbuje zmieniać świat i ludzi zamiast przyjąć i tolerować go takim jakim jest. Cały czas dręczy was jakieś poczucie misji , które nie zawsze stwarza fajną atmosferę do spotkań towarzyskich. Możesz być dumna, że jesteś weganką, ponieważ w dzisiejszym świecie mięso zwierząt hodowlanych z pewnością mocno odbija się na naszym zdrowiu, a rybki (też hodowlane) zawierają tyle toksyn, że lepiej zjeść burgera z tzw papierowym kotletem. Wydaje mi się, że takimi argumentami powinniście przekonywać ludzi do zmiany diety. Robienie z nas potworów sprawia, że odbiera się was jako wrogów ludzi, którzy nietety czesto też żyją jak zwierzęta hodowlane w " klatkach" , stresie , jedząc własne odpady, będąc manipulowanym przez wzbogacające się korporacje i nie będąc nawet tego świadomym .
odpowiedz
Koteczka (Ocena: 5) 10.06.2019 13:07
Nie przejmuj się takimi znajomymi ani tą falą moralistycznego hejtu. Ja jestem wegetarionką i też mam z tego powodu wiele nieprzyjemności. Ludzie zawsze znajdą sobie powód aby komuś przykleić jakąś etykietę aby podwyższyć swoją samoocenę. Całe życie starałam się żyć tak aby nikogo nie krzywdzić co nie przeszkodziło innym "deptać i skakać"po mnie, nie wyłączając rodziny. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w obrane przez siebie drodze.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 10.06.2019 08:18
To, że ktoś je mięso wcale nie dowodzi tego, że nie jest wrażliwy na cierpienie zwierząt jak to zaznaczyłas w ostatnich dwóch zdaniach. Hodowla zwierząt może być etyczna. Weganizm etyczny nie jest wcale, bo żeby uprawiać wasze zielsko potrzeba wycinki lasów pod pola. Przy wycince giną zwierzęta. Nawozami są przecież kości krówek, które też musiały zginąć. Pola te otoczone są ogrodzeniami pod napięciem żeby żadne zwierzę nie zjadło upraw. Zwierzę jak wpadnie na taki płot ginie. Jecie sprowadzane z drugiego końca świata awokado i myślicie że to takie eko. Nie uważajcie się za lepszych bo weganizm jest najmniej etyczną dietą.
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 09.06.2019 22:02
Ludzie szukają problemów na siłę. Wiem, że są weganie/wegetarianie którzy wszystkich by pozabijali najchętniej za jedzenie mięsa ale dziewczyna jasno pisze że nie nigdy nie robiła nikomu wyrzutów. Są też osoby przy których muszę uważać co biorę do ust bo z niewiadomych powodów zrobili by wszystko żeby dodać mi mięsa do mojego posiłku. Ale to są pojedyncze przypadki z którymi się spotkałam. Jak ważne musi być jedzenie dla tych ludzi żeby robić aż takie cyrki? Z jednej strony trzeba akceptować każdą inność a z drugiej jeśli ty lubisz kiełbasę a ja wolę brokuły to nie możemy się przyjaźnić, zbyt się różnimy :D
odpowiedz

Polecane dla Ciebie