LIST: „Facet na randce zamówił rosół i schabowego z kapustą. Od razu skreśliłam prostaka”

Kamila już wtedy wiedziała, że to nie jest chłopak dla niej.
LIST: „Facet na randce zamówił rosół i schabowego z kapustą. Od razu skreśliłam prostaka”
Fot. Unsplash
02.06.2019

Jestem zdania, że człowieka poznaje się po wszystkim, co mówi i robi, jego guście, rodzinie, przyjaciołach, pracy i mogę tak jeszcze długo wymieniać. Charakter i osobowość to suma najdrobniejszych szczegółów. Żaden z nich nie jest najważniejszy, ale niczego nie można także pominąć. Albo mam o kimś dobre zdanie, albo od razu wiem, że coś mi nie gra.

Zobacz również: LIST: „Jestem trenerem personalnym. Dziewczyna rzuciła mnie dla pulchnego kolesia”

Choćbym chciała inaczej, to z tym facetem wspólnej przyszłości już sobie nie wyobrażam. A zapowiadało się dobrze, bo wizualnie w moim typie, głupi nie jest i nawet kręcą nas te same rzeczy. Gdybym nie miała pozytywnych przeczuć, to przecież nie umówiłabym się z nim na randkę. Zorganizował ją sam, na własnych warunkach, i niestety poległ.

Możecie się śmiać, ale jak usłyszałam jego zamówienie, to momentalnie zwątpiłam. Nie robię sobie w tym momencie żartów i wtedy też nie robiłam.

Zaprosił mnie do lokalu, który trudno nawet jakoś zakwalifikować. Z tego co widziałam, to można tam zjeść zarówno oscypka z żurawiną, jak i krewetki po kubańsku. Wystrój i nazwa też na nic konkretnego nie wskazywały. W sumie to dobrze, bo każdy może się wykazać inwencją, smakiem, wiedzą i charakterem. Mój wybranek nie wykorzystał tej szansy zupełnie.

Siedzimy, rozmowa nawet się klei, zdążyli nam podać coś do picia i przychodzi kelnerka odebrać zamówienie. Daję mu do zrozumienia, że on zaprosił, więc niech wybierze. Dla mnie też może, bo kiedyś tak się robiło. No to jednym tchem: rosół, kotlet schabowy z kapustą i kompot, jeśli jest. Dwa razy. Patrzę na niego znacząco i wreszcie mu przypominam, że wegetarianką całkowitą nie jestem, ale mięso to ja nie bardzo.

Pokazał, jaki z niego prosty chłopak, a na dodatek, że w ogóle mnie nie słucha. Dopiero co opowiadałam, jak od pewnego czasu odrzuca mnie od mięsa.

Zobacz również: LIST: „Mój chłopak wie, że musi odłożyć 3 pensje na pierścionek. Wtedy się zgodzę”

Mógł wybrać coś egzotycznego albo polskiego, ale w lepszym wydaniu, a on chce obiad jak u babci. Prosty, swojski, tani. Dokładnie taki jak on. Śmiejcie się dalej, ale naprawdę tak sobie wtedy pomyślałam. Liczyłam na fajne spotkanie, które powie mi o nim coś więcej. Że zaskoczy mnie swoim gustem, smakami, historiami. A on jak typowy polski chłop chce mięcha i kapuchy.

Pachnie to specyficznie, jest ciężkie na żołądek i raczej wyklucza później bliższy kontakt. Najgorsze, co można zjeść w czasie pierwszej randki, jeśli ma się nadzieję na coś więcej. Widocznie koleś z logicznym myśleniem jest na bakier. A najśmieszniejsza scena to wtedy, gdy ja zamówiłam swoje jedzenie i dyskretnie próbował sprawdzić w menu jego cenę.

Bał się, że mu nie wystarczy? Naprawdę robiło się coraz bardziej niezręcznie.

Kotlet to może nie jest 100-procentowa diagnoza, ale później wszystko zaczęło się potwierdzać. Jakieś dziwne odzywki, humor na poziomie polskich kabaretów, savoir vivre wprost z wiejskiej remizy. Wszystko to układało się w jedną całość: daj sobie z nim spokój, bo to człowiek na zupełnie innym poziomie. Nie twierdzę, że ze mnie jakaś dama, ale w porównaniu z nim na pewno nie mam się czego wstydzić.

Mam dość takich zwykłych chłopaków, którzy zupełnie niczym się nie wyróżniają. Oni słuchają takiej samej muzyki, podobnie wyglądają, wyznają identyczne wartości i teraz okazuje się, że jeszcze to samo jedzą. Ten się przez chwilę maskował, ale wyszło szydło z worka. Długo nie zapomnę tej gotowanej kapusty, która zwisała mu z ust.

Sorry, ale to nie jest facet, obok którego chciałabym się codziennie budzić. Jak człowiek jest prosty, to tego nie ukryje.

Kamila

Zobacz również: LIST: „Radzę unikać wytatuowanych osób. Z nimi naprawdę jest coś nie tak”

Pokazali romantyczną randkę w łazience. Teraz wszyscy się z nich śmieją
Pokazali romantyczną randkę w łazience. Teraz wszyscy się z nich śmieją - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (119)

Ocena: 3.93 / 5
gość (Ocena: 5) 07.06.2019 11:39
Ojojoj jaka paniusia ąłęł schabowego się wystraszyła .A pewnie fajny facet ci się wymknął . Mój mężuś inżynier na stanowisku też zajada od czasu do czasu schabowe i z tego co wiem jego koledzy z pracy panowie prezesi też połykają schabowe zapijając piwem i czasem nawet golonkę jedzą , byłam i widziałam .Toż to szok . Z kolei ja dawno temu skreśliłam amanta co mnie na sushi ciągle zapraszał i do kina - ale nuda
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 05.06.2019 17:44
Ja jestem wybredna, mało potraw mi naprawdę smakuje. Wolałabym żeby mężczyzna przy mnie wybrał proste danie, które lubi, niż wymyśla, jakby sie tu popisać. Bez przesady, ja nie jem mięsa, a nie przeszkadzałoby mi gdyby mój partner miał inne poglądy. Jedyne, co mi nie pasuje, to, że nie zamówił dla niej czegoś bezmiesnego, bo yo pokazuje, że nie słuchał.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.06.2019 22:51
Kurka.... szarpnął bym dobrego schaboszczaka......
odpowiedz
Mężczyzna (Ocena: 4) 04.06.2019 22:50
Najlepiej jak nie umie dziewucha kotleta zrobić to nagle weganka i ją od mięsa odrzuca...... Facet.... jak ja nie lubie tego określenia.... bo jestem meżczyzną już lepiej dać mi w morde... albo powiedzieć o mnie: "Chłopiec".....eh te MODNE BABY
zobacz odpowiedzi (2)
grubyKotlet (Ocena: 1) 04.06.2019 19:23
artykuł powinien się nazywać "Jakich dziewczyn nie należy zapraszać na randkę"
odpowiedz

Polecane dla Ciebie